Witam,
pomóżcie...
Reanimuję swojego storczyka, gdyż korzenie mu gniły z przelania, a jeszcze zielona łodyga po przekwitnięciu została przycięta i częściowo zdrewniała.
Najpierw umyłam storczyka w wodzie z płynem do mycia naczyń i poobcinałam wszystkie chore korzenie. Miejsca zasypałam cynamonem , bo węgla nie miałam w domu. Po kilku dniach przesychania wsadziłam go w nowe podłoże i zaczął odżywać. Polewałam go odstaną min. 24h wodą z kranu, lub jeśli miałam to przegotowaną odstaną. Zaczęły wyrastać ku mojej pociesze nowe korzonki, kilka liści opadło i zaczął rosnąć nowy listek. Bardzo się cieszyłam, jednak zobaczyłam, że po jakimś czasie liść przestał rosnąć, a korzenie, które pousychały po cynamonie zaczęły gnić. Postanowiłam wtedy ponownie poobcinać korzonki/
Umyłam storczyka w wodzie z płynem do mycia naczyń, obcięłam pęd, bo wyczytałam, że będzie dalej zbyt mocno obciążąć storczyka i obcięłam wszystkie zgniłe i zeschnięte korzenie. Rany zasypałam węglem aptecznym i odstawiłam storczyka na kilka dni, żeby podeschł. Po kilku dniach wsadziłam go do czystej doniczki z nowym podłożem, a po kolejnych kilku pierwszy raz podlałam (wczoraj). Dzisiaj zauważyłam pleśń na korzeniach... Niem wiem co mam zrobić, podłoże było nowe, doniczka też, nawet zrobiłam w niej więcej dziurek, żeby podłoże nie "kisło".
Nie mam niestety aparatu, gdyż wziął go ze sobą mój Luby i przywiezie dopiero w sobotę, więc zdjęcia zrobione telefonem mogą być niewyraźne.
Pomóżcie, wiem, że kwiatek praktycznie nie ma korzonków, ale czy jest jeszcze szansa, żeby go odratować?
Podlałam go ostaną ponad 24h wodą z kranu. Moczenie trwało około 15 minut, a potem dokładnie wylałam wodę z osłonki i podstawki, żeby w niej nie stał.
Od czego ta pleśń mogła się pojawić?
Drugiego storczyka też przesadziłam w takie samo nowe podłoże i nic się z nim nie dzieje, więc to chyba nie wina podłoża.