Wiosną ubiegłego roku zakupiłam Asconopsis Irene Dobkin. Stało sobie jak zaczarowane, nie rosły liście ani korzenie, ani też nie marniało. I tak było do października. W październiku straciłam roślinę w ciągu 3 dni: liście gwałtownie żółkły u nasady i odpadały jeden po drugim, pierwszy raz coś takiego widziałam: rano delikatne zażółknięcie u nasady, wieczorem zastawałam liście pożółknięte do 1/3 długości i leżące obok doniczki

. Ponieważ zauroczona jestem kwiatami i małą formą tego storczyka, w listopadzie po długiej trzytygodniowej podróży dotarł do mnie młodziutki egzemplarz Asconopsis Irene Dobkin x Vascostylis Five Friendship. Ten storczyk jest bezproblemowy. Dwa razy już musiałam przesadzać do większego pojemnika ze względu na silnie rosnące korzenie. Obecnie rośnie w koszyczku (wiem, że bez problemu może być uprawiany glinianej doniczce) w mieszance grubszej kory + torfowca na południowym oknie. Troszkę zaróżowiły mu się od tego liście, ale zauważyłam, że tak lubi. Podłoże szybko mu przesycha, więc u mnie nawadnianie polega na namaczaniu raz w tygodniu + dodatkowe podlewanie, jak widzę, że potrzebuje. Wilgotność jest jaka jest, musiał się biedak dostosować, starsze liście, z którym przyjechał, że się tak wyrażę, wywinęły mu się do spodu - wydaje mi się, że z powodu dużo niższej wilgotności niż miał w klimacie zwrotnikowym (u nas zima + c.o.). Obecnie wygląda tak:

Z mojego doświadzenia Asconopsis Irene Dobkin mimo, że jest krzyżówką falenopsisa i askocentrum, w uprawie wymaga warunków przeznaczonych dla askocentrum.