Strona 1 z 1

Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 20-10-2012, 15:06
Autor Mery
Witam !
Na spotkaniu w Krakowie jeden ze storczyków po oglądnięciu miał znaleźć się w koszu.
Popatrzyłam na „biedaka’ i postanowiłam się nim zająć. W efekcie został on mi darowany.
Pierwsze zdjęcie przedstawia stan rośliny.
Rozwój zahamowany . Roślina silnie odwodniona bo liście pomarszczone.
Korzenie wszystkie ucięte, sterczą jedynie kikuty zasypane węglem drzewnym.
Jak wynika z relacji właściciela, korzenie ciągle gniły.

Oczyściłam korzenie z resztek miękkich części.
Namoczyłam je w roztworze preparatu Topsin starając się zmyć węgiel z powierzchni resztek korzeni.
[Moim zdaniem zasypanie całych korzeni węglem nie było wskazane. Należało węglem zabezpieczyć jedynie miejsca ciecia.]
Potem zamoczyłam liście storczyka w czystej deszczówce na kilka godzin, by nawodnić je ile tylko jest to możliwe. Osuszyłam papierową chusteczką, miejsce w którym powinien być najmłodszy listek. Po obeschnięciu, storczyk został nasadzony w docelowym podłożu z zastosowaniem metody podsiąkowej zwanej knotową.
Zastosowałam też mini szklarenkę zostawiając szparę by był dostęp powietrza.

Po upływie dwóch tygodni widać wyraźną poprawę stanu rośliny.
Nowy listek rośnie i nowy korzonek też [ bardzo malutki].

Przez następny tydzień listek podrósł i korzonek też .
Mam nadzieję, że storczyk sobie poradzi.

Relację tę dedykuję osobie, która obdarowała mnie tym storczykiem i obu innym panom, którzy też proponowali wyrzucenie żywej rośliny do kosza.

Mery-Maria.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 20-10-2012, 18:49
Autor Jan Ciepłucha
Świetnie! Mam do Ciebie prośbę. Dokumentuj dalszy przebieg powrotu tego falenopsisa do życia z niebytu. Może być z tego świetny materiał instruktażowy: jak zreanimować storczyka.
Dobrze by było umieścić te materiały w Bibliotece, lub w dziale Uprawa. Wreszcie forumowicze przestaliby odsyłać osoby z podobnym problemem na inne witryny. Ja w podobny sposób uratowałem nie jednego storczyka. Ale nie mam zdjęć z poszczególnych etapów. A poza tym u mnie jest oranżeria, a tu chodzi o warunki parapetowe.
Poniżej zdjęcia z takich operacji. Zawsze reanimuję na żywym mchu.
Jeżeli zdecydujesz się na sporządzenie opracowania, to proponuję wykorzystać i moje zdjęcia. Mogło by to być coś w rodzaju pracy zbiorowej. ;)
A może ktoś ma podobne materiały? Można byłoby wówczas stworzyć znacznie szerszy artykuł. Co Ty Mario na to?

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 20-10-2012, 20:37
Autor Bodzienka
Gratulacje Pani Mario,cyt."Pierwsza strona Księgi Życia jest biała, a ostatnia czarna. Kolory innych stron malujesz ty."

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 20-10-2012, 22:25
Autor Bellagne
P. Mery.

Czy mogłaby Pani podać jak praktycznie wygląda metoda podsiąkowa zwana knotową? Z czego zrobiony jest ten knot?
Aktualnie mam u siebie "zdechlaczka" (falenopsis), którego ktoś się pozbył, a ja postanowiłam go ratować. Jest u mnie już od około 2 tyg. Też wymoczyłam go w Topsinie i posadziłam w grubej korze. Ale bałam się zafundować mu "namiot", nawet podziurkowany, bo kiedyś w podobnym przypadku inny storczyk mi całkiem padł :( . Teraz ratowany stoi na podwyższeniu na tacy z kamykami zalanymi wodą. Problem w tym, że kompletnie nie wiem, jak mu dostarczać wodę, ma zaledwie kilka krótkich słabych korzeni, liście są zwiotczałe, ale nie "papierowe", najmłodszy liść wygląda całkiem dobrze.
Pozdrawiam Agnieszka

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 20-10-2012, 22:42
Autor MarzenaNM

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 21-10-2012, 10:32
Autor Ryszard410
Mery pisze:Relację tę dedykuję osobie, która obdarowała mnie tym storczykiem i obu innym panom, którzy też proponowali wyrzucenie żywej rośliny do kosza.

Za dedykacje dziękuję i przy okazji wyrażam ogromny podziw dla zacięcia w kierunku reanimacji zwiędniętej hybrydki, której zdrowe egzemplarze kosztują 20-25 zł. No i jeszcze to długie oczekiwanie na efekt (kwiaty).
Zainteresowanych problemem odsyłam do Biblioteki, znajdziemy tam opracowanie, w którym pokazano metodę rozmnażania storczyków. Fakt, że nie Phal, ale sposób bardzo podobny. Wystarczy przeczytać i wyciągnąć wnioski. Nie oznacza to, by opracowanie nie poszerzać o następne przykłady. :!:
Ale, ale ... aby moja wypowiedź nie była przyjęta jako 'atak' na miłośników hybryd Phalaenopsis i super cierpliwych specjalistów od ich reanimacji, dla których mam duże uznanie, dodam, że mam taką hybrydkę, którą darzę szczególną atencją.

* by powiękzyc obrazek należy kliknąć.
Phala2.jpg

Pierwszy obrazek pokazałem w maju ubiegłego roku, drugi to dzisiejsza fotka (21 bm.) :o i :) . Roślinka kwitnie bez przerwy dwoma, trzema kwiatami i widać, że ten proces się nie kończy, pojawiają się następne pąki. :D To taka ciekawostka pokazująca wyniki zabiegów producentów tych hybryd.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 21-10-2012, 11:32
Autor MarzenaNM
Drobna dywagacja: jak mi przyjdzie ratować roślinę, to będę szukać tytułu "reanimacja", a nie "rozmnażanie"... To tak tylko na marginesie, nie w celu wywołania sporu :oops: .

Panie Janie, uwielbiam mech na Pana fotkach, jeszcze parę razy pooglądam i chyba jakiś kawałek przygarnę do domu ;)

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 21-10-2012, 18:22
Autor Jan Ciepłucha
MarzenaNM pisze:Panie Janie, uwielbiam mech na Pana fotkach, jeszcze parę razy pooglądam i chyba jakiś kawałek przygarnę do domu ;)

Skoro tak, to dla zachęty jeszcze kilka fotek. W zasadzie to już nie reanimacja, ale w jakimś tam stopniu koresponduje z tematem wątku.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 22-10-2012, 21:13
Autor MarzenaNM
Przepraszam - w końcu to temat o reanimacji, ale znalazłam u rodziców na podwórku fajne kępy mchu. Pytanie tylko takie, czy jak go przeniosę do domu na jakiś kawałek deseczki, to będzie coś z tego, czy też nie? Rośnie sobie na glebie...

To ostatnie zdjęcie cuudne, ale czy storczyk nie czuje się troszkę przytłoczony?...

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 23-10-2012, 17:39
Autor Jan Ciepłucha
Glebę należy usunąć, zostawiając jedynie tyle aby mech trzymał się kupy.
Czy storczykowi źle? A niby czemu?? W naturze wszystkie tak rosną. A gdzie mu będzie lepiej, w doniczce???

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 25-10-2012, 11:28
Autor Kasia_B
Jan Ciepłucha pisze:Glebę należy usunąć, zostawiając jedynie tyle aby mech trzymał się kupy.

A co z lokatorami żywego mchu? Podłoże wystarczy wyparzyć, ale żywy mech raczej zrobi się martwy jak potraktuje się go wrzątkiem... Używa Pan jakichś środków chemicznych?
Ta obrośnięta deska wygląda niesamowicie :)

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 25-10-2012, 20:03
Autor Jan Ciepłucha
W przypadku pobierania mchu z natury, jedynymi nieproszonymi gośćmi są ślimaki. Należy wiec pozyskiwać mech z miejsc gdzie nie występują. U mnie mchu jest tyle, że wydaję sporo grosza na walkę z nim. Ale jak ktoś nie ma, to w okolicy trzeba nazbierać i przetrzymać mech na sucho. Jeżeli porasta korę, można go w takim stanie trzymać nawet kilka miesięcy bez moczenia. U mnie zawsze jakieś omszone pieńki, kłody, konary, czekają na przeznaczenie.Po dostarczeniu wilgoci ożywa. Żadne ślimaki nie są w stanie takiej suszy przetrwać. Z innymi mikrobami nie walczę.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 25-10-2012, 20:33
Autor Czinia
Również zaciekawił mnie aspekt mchu. Jeżeli mam storczyki w takich standardowych, plastikowych osłonkach to czy mogłabym na podłoże, w których mam zasadzone storczyki "zamontować" taki mech? Jadę w sobotę w okolice Zielonej Góry, a tam lasów i mchu to pod dostatkiem.
Tylko w związku w tym mam pytanie. Czy muszę go przewozić w jakichś specjalnych warunkach? Czy może sobie leżeć i czekać ze mną na wyjazd np. od soboty do poniedziałku?
A jak go przywiozę to w jaki sposób go przygotować na położenie go do storczyków?
Będę wdzięczna za informacje.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 25-10-2012, 21:09
Autor Jan Ciepłucha
Czinia pisze:Czy może sobie leżeć i czekać ze mną na wyjazd np. od soboty do poniedziałku?
A jak go przywiozę to w jaki sposób go przygotować na położenie go do storczyków?
Będę wdzięczna za informacje.

Proszę czytać !!! Wyżej piszę, że może leżeć kilka miesięcy, a nie tylko od soboty do poniedziałku!!!Jak go przygotować??? Położyć na desce. Irytują mnie takie pytania. :o Dalej czytam: "mam storczyki w takich standardowych, plastikowych osłonkach" To po co im tam mech??? To tak jakby do kufajki założyć muszkę.
Przepraszam za mój sarkazm, ale czasem nie wytrzymuję.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 25-10-2012, 21:21
Autor Czinia
Bardzo przepraszam, ale jestem humanistką z wykształcenia, a nie biologiem. W tematykę związaną ze storczykami zaczęłam się zagłębiać dokładnie 3 dni temu. Proszę mi wybaczyć, że nie wiem na ten temat jeszcze WSZYSTKIEGO... Zadałam te pytania, ponieważ chciałam znać na nie odpowiedzi. Myślałam, że na tym m.in. polegają fora - ktoś pyta, bo chce się dowiedzieć czegoś od osoby, która się na tym zna.
Mech chciałam umieścić jedynie dekoracyjnie.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 25-10-2012, 21:39
Autor KarolW
Jest mało prawdopodobne, żeby udało Ci się w warunkach parapetowych na powierzchni doniczki utrzymać żywy mech. Musiałoby być na tyle mokro, że skończyło by się to śmiercią phalaenopsis. Storczyki pokazywane przez Pana Jana są podlewane znacznie częściej niż raz na tydzień, jednak szybko przesychają, ponieważ nie są posadzone w podłożu magazynującym wilgoć. Znajdują się w oranżerii, w której wilgotność powietrza jest wyższa niż u Ciebie w mieszkaniu. Trzymając storczyka na kawałku kory z mchem (czyli prawie tak, jak rośnie w naturze) u siebie na parapecie musiałabyś podlewać go przynajmniej 2x dziennie.

Mam też prośbę/radę. Nie warto, niezależnie od sytuacji, powoływać się na rodzaj wykształcenia. Natomiast argument, że fascynacja trwa póki co 3 dni - znacznie lepszy ;) .

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-10-2012, 10:34
Autor Jan Ciepłucha
Czinia pisze: ale jestem humanistką z wykształcenia, a nie biologiem.

Acha. Teraz rozumiem. Biolodzy umieją czytać, ale humaniści (niektórzy) to już nie. :shock: Wiem że jestem złośliwy. Ale przecież pisałem ile można przetrzymywać mech nie tracąc na jego żywotności.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 26-10-2012, 12:27
Autor KarolW
Żywotność, to on jak przypuszczam traci, przeżywają natomiast (znowu niewinne przypuszczenie :roll: ) jego zarodniki. Nie jestem biologiem ani humanistą ale bywam dociekliwy... :P

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-10-2012, 05:18
Autor Kasiek
Malo kiedy zajmuje tu glos. Ale czytajac ten watek oniemialam.

Musze przyznac ze mnie tez interesowaly mozliwosci zastosowania mchu w doniczkach w uprawie parapetowej, ale chyba trzeba poszukac tej wiedzy gdzie indziej, bo az niedobrze sie robi od ilosci jadu saczacego sie z wypowiedzi "profesjonalistow". Szkoda ze to forum nie sluzy dzieleniu sie wiadomosciami a jedynie utrzymywaniu wysokich standardow czyjegos ego.

Niestety po raz kolejny czytam jakis interesujacy (na poczatku) watek, ktory sprowadza sie do obrazania pytajacych i oskarzania ich o braki w wyksztalceniu lub niski iloraz. I to jest tak zniechecajace, ze najciekawszy watek moze byc "spalony" po kilku postach.
Drodzy "profesjonalisci", zachowajcie poziom, bo az przykro czytac te saczaca sie zolc. Malo kiedy tu zagladam, a jezeli juz zagladam, to widze tylko takie dyskusje. Dla niektorych czytanie forum to zdobywanie wiedzy, ale brniecie przez takie docinki to strata czasu:( a jezeli udzial na forum to takie wyrzeczenie, to po co robic cos na sile?
Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-10-2012, 07:26
Autor KarolW
Kasiek pisze:Malo kiedy zajmuje tu glos. Ale czytajac ten watek oniemialam.

Musze przyznac ze mnie tez interesowaly mozliwosci zastosowania mchu w doniczkach w uprawie parapetowej, ale chyba trzeba poszukac tej wiedzy gdzie indziej, bo az niedobrze sie robi od ilosci jadu saczacego sie z wypowiedzi "profesjonalistow". Szkoda ze to forum nie sluzy dzieleniu sie wiadomosciami a jedynie utrzymywaniu wysokich standardow czyjegos ego.

Niestety po raz kolejny czytam jakis interesujacy (na poczatku) watek, ktory sprowadza sie do obrazania pytajacych i oskarzania ich o braki w wyksztalceniu lub niski iloraz. I to jest tak zniechecajace, ze najciekawszy watek moze byc "spalony" po kilku postach.
Drodzy "profesjonalisci", zachowajcie poziom, bo az przykro czytac te saczaca sie zolc. Malo kiedy tu zagladam, a jezeli juz zagladam, to widze tylko takie dyskusje. Dla niektorych czytanie forum to zdobywanie wiedzy, ale brniecie przez takie docinki to strata czasu:( a jezeli udzial na forum to takie wyrzeczenie, to po co robic cos na sile?
Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.


Ponieważ Twoja wypowiedź znalazła się bezpośrednio pod moją, a i liczba adresatów jest mnoga, poczułem się wywołany do tablicy.
Chciałem się trochę pobawić w mediatora w tym wątku, najwyraźniej nie wyszło. Zasłanianie się wykształceniem (nie jego brakiem) wytknąłem, ponieważ fatalnie mi się kojarzy:
- z minister Łebacką, która tłumaczyła w podobny sposób (włączając w to swoje osobiste doświadczenia ze szkoły) wycofanie matematyki na maturze
- z niedowierzaniem jakie budzą tego typu wyjaśnienia wśród przedstawicieli innych nacji (np. azjatyckich)
-itd.

Twoja reakcja (oraz ostatnie wątki o mchu) uświadomiły mi, że nie tylko forma wypowiedzi raczej się na tym forum nie poprawi (treści akurat są super) ale co gorsza, mnie się widocznie te maniery trochę udzielają. Niedobrze.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-10-2012, 07:40
Autor Jan Ciepłucha
Kasiek pisze:Jestem skutecznie zniechecona, chociaz nie jestem tu dlugo. Przemyslcie to drodzy Znawcy Tematu.

Jeżeli piszę, że mech przeżywa bez wody kilka miesięcy, to czy nie jest to oczywista oczywistość, że również od soboty do poniedziałku?????
To pytanie do Pani humanistki i do adwersarza podpisującego się Kasiek.
Wiem że zachowałem się niegrzecznie. Ale zadawanie w kółko tych samych pytań, na które dopiero co padła odpowiedź, czasem przekracza moją wytrzymałość. Gdybym wyczuł, że mam do czynienia z prostą osobą, z pewnością darowałbym sobie te uszczypliwości, ale to przecież humanista!!
Więcej nie będę się w tym temacie wypowiadał. Osoby urażone przepraszam. Stać mnie na to.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-10-2012, 08:15
Autor Jan Ciepłucha
KarolW pisze: Nie jestem biologiem ani humanistą ale bywam dociekliwy... :P

Ja też. Przechowuję w domu różne mchy. Na deskach, gałęziach itp. Nieraz bardzo długo. Właśnie po to, żeby pozbyć się ślimaków i innych robali. Zawsze po dostarczeniu wilgoci mech ożywa. Taką samą i jeszcze większą właściwość posiadają porosty, które na kamieniach, w słońcu, potrafią przeżyć ho, ho, albo jeszcze dłużej. Gdyby mchy nie posiadały takiej zdolności, to te porastające pnie drzew, zginęłyby w okresie suszy. Owszem, są takie które występują na mokradłach i one muszą mieć wilgoć non stop. Dlatego też polecam pozyskiwanie mchu z miejsc dla niego ekstremalnych. Są niskie, poduchowate, ładnie się prezentują, no i są bardziej tolerancyjne na złe warunki bytowania.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-10-2012, 14:39
Autor KarolW
Dokładnie taki mech (z kory drzewnej) zaszczepiłem parę dni temu do orchidarium (zachęcony Pańskimi radami z innego wątku). Niestety zrobiłem to zanim napisał Pan o stosowanym przez Pana długotrwałym przesuszeniu. Trudno, dość dokładnie go przejrzałem, ale jeżeli były jaja ślimaków to będę musiał jakoś z tym walczyć. Uważam, że wyciąganie go po 5 dniach nie ma większego sensu. Pożyjemy, zobaczymy.
Mam kilka innych gatunków mchu w orchidarium ale rosną bardzo chimerycznie i przesuszanie natychmiast im szkodzi. Są to mchy wyciągnięte z doniczek z kapturnicami, co jest dla mnie fajnym empirycznym potwierdzeniem tego, o czym Pan pisze.

Re: Reanimacja storczyka.

Nieprzeczytany postNapisane: 27-10-2012, 17:35
Autor Ryszard410
Jan Ciepłucha pisze:Przechowuję w domu różne mchy. Na deskach, gałęziach itp. ....... polecam pozyskiwanie mchu z miejsc dla niego ekstremalnych.

No i tu jest problem, trzeba mieć duży dom, natomiast co do gatunku mchu 'poduszkowegogo' to także polecam, nie do zabicia. :!: Problem ślimaków załatwiam 'chemicznie' poza domem (na zewnętrznym parapecie). Z doświadczenia wiem, że nie zawsze przesuszenie "wysuszy' ślimaczki, szczególnie takie malutkie. Po miesiącu przenoszę pojemnik do 'ogródka' między storczyki.
By zapewnić wilgotność i rozwój postępuję jak na poniższych fotkach.

Mech2.jpg

Pojemnik po ciastkach pozwala na utrzymywanie wilgotności. Pozostaje tylko oczekiwanie na wzrost poduchy i aklimatyzowanie jej do warunków parapetowych. Później można pobierać kawałki i przenosić do doniczek z roślinami lub na podkładkę z deski lub kawałka kory. Przyznaję, że nie zawsze się udaje. :(
Na pierwszym obrazku rośnie sobie Epidendrum peperomia zwolenniczka mokrych stóp, co sprzyja także mchowi.