Witam, czy ktoś ma doświadczenie z tą rośliną? Mam ją od dwóch lat, roślina przyrasta niesamowicie (liść około 30 cm), ale nie mogę się doprosić kwitnienia. W tym roku wiosnę i lato spędziła w namiocie, teraz dorasta drugi przyrost, co wróży prawdopodobne kwitnienie zimą lub wiosną. Zastanawiam się czy powinna przejść jakiś okres spoczynku czy zakwitnie z marszu? Nie wiem czy pochewki pokazują się po rozwinięciu liścia czy pojawią się przed kwitnieniem.
mam ją od 3 lat. Co roku nowy przyrost i nic więcej. W tym roku po pobycie na balkonie pojawiły się plamy na liściach. Na żadnej innej roślinie nie, więc ona chyba jest jakaś chimeryczna. A... korzenie ma cudowne.
Ja mam podobny problem lecz z Blc. Alma Kee co roku przyrost tylko że coraz mniejszy Muszę ją postraszyć , porozmawiać może uda mi się nakłonić do współpracy, a jak nie to się pożegnamy ...
Może Alma Kee ma ślimaki? Miałam ją (albo podobną ,,Golden Yay,,) wiele lat i pięknie kwitła, rosła, dopóki nie zarżnęłam jej chemią. Ma delikatne korzenie. Dobrze znosi suche powietrze. Moja Encyclia cordigera powoli przyrastała przez parę lat. Niby rosła ale widziałam że o coś jej chodzi i że to, nie to. Dopiero teraz zauważyłam że miała ślimaki, choć myślałam że już dawno jest po kłopocie. Dałam Mesurol i już w czasie dwóch tygodni widać poprawę. Zawsze jest jakaś przyczyna. Nie są złośliwe. Marta
Michał, nie strasz jej. Jeżeli przyrosty są coraz mniejsze, to znaczy że coś jej stale przeszkadza. Jak pisze Marta, albo szkodniki, albo jest głodna, albo coś innego niszczy jej korzenie.
A więc stało się... Co roku wspomniana roślina obdarzała mnie dwoma pędami, jeden letni, a drugi jesienny, tyle, że przez moją głupotę - opryskiwanie, te jesienne albo karłowaciały albo umierały - czerniały im liście. W tym roku jest inaczej. Po hartowaniu na zewnątrz, przez wiosnę i lato, aż do momentu, gdy temperatura nocą spadała do 13 stopni, roślina wróciła do domu. Tym razem wylądowała bezpośrednio na parapecie. A że jest to roślina duża, a parapet raczej wąski, młody przyrost przytulał się do szyby, a więc był mocno chłodzony nocą (przymrozki) a w dzień dostawał dużo światła i ciepła (południowa wystawa), jakie były warunki wszyscy wiedzą, wrzesień i październik tego roku były wyjątkowo słoneczne. Blc. dostawała regularnie jeść, tak że starsze psb nie zdążyły się zmarszczyć. Starszy z tegorocznych przyrostów siedzi do tej pory cicho, natomiast młodszy, ledwo rozłożył liścia, od razu pokazał wyjątkowo szeroką i długą na 2 cm pochewkę. Tfu, tfu, tfu nie zapeszajmy... Jak by to Ryszard po góralsku powiedział, dzięki Bogu i Partii, a raczej dużym różnicom temperatury i krótszemu dniu, Blc Chia Lin raczyła pofatygować mnie, na razie tylko pochewką.
I oto jest. Zakwitła. Kwiat jest aksamitny, kolor ciemnobordowy, lub... ja jestem mężczyzną wiec rozróżniam tylko 16 podstawowych kolorów. Do tego niemal brunatna warżka oraz bardzo ładnie kontrastujące z nią dwie żółte plamy. Kwiat jest bardzo duży, około 7cm. I co ważne dla niektórych: pachnie. Zapach przypomina frezje.
Moje spostrzeżenia. Wydaje mi się, że nie ma co liczyć na kwitniecie na mniejszych, słabszych psb. Ten kwiat pokazał się na psb największej, jaka do tej pory wyrosła. Myślę, że kwiat był dużym wysiłkiem dla rośliny. Chociaż starałem się roślinę regularnie podlewać, pozostałe pseudobulwy bardzo się zmarszczyły.
Przerzucam się na Cattleye. Moje ubiegłoroczne udane doświadczenie i ten widok przekonały mnie ostatecznie. Krystianie to nie Bogom czy partiom zawdzięczasz takie efekty to twoja wiedza tajemna i spełnienie wymogów tego storczyka miało wpływ na tak pozytywny wynik. Jest czego gratulować.
Uff...No to jest widok Prosisz się o ksywkę "Okrutnik" Ale jako,że dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pełna mówię Ci Czarodzieju! Gratuluję, piękne kwitnienie
Gratuluję,jest piękna a do tego pachnie-dodatkowy bonus. Z coraz większym zainteresowaniem przyglądam się cattleyastym. Mam od niedawna 3 hybrydy tego gatunku Jaką odżywkę stosujesz i jak często? Pozdrawiam.Grażyna.
Zaraz Andrzej się "uruchomi" i poprosi o manuala . Nie trzymałem się reżimu nawożenia, dostawała coś kiedy sobie przypomniałem. Może jak bym się przyłożył może starczyło by jej sił na drugi kwiat. A dostawała standardowy nawóz Substrala, oprócz tego wywar z pokrzyw. Czasem, kiedy podlewałem pomidory roztworem gnojowicy, nie bawiłem się w płukanie konewki. Jestem pewien, że kluczem tutaj była temperatura i światło.
Po prostu piękna! Ryszard, ja nie zdradzę moich Dendrobiów dla Cattleyi, ale kilka okazów może sobie w tym sezonie sprawię, zwłaszcza po tej prezentacji. Posiadam tylko Bc. 'Golden Mul', niedawno zaczęła rosnąć jak szalona, ale kwiatów się nie doczekałem, mam ją zbyt krótko (niecały rok), może z tych nowych przyrostów coś się urodzi...
Pozdrawiam i gratuluję, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Kwiat prześliczny,to prawda,ale nie na moje nerwy.Nie wiedziałam,że Ryszard ma takie skłonności .Ja zostaję przy swoich masdewaliach.Z catleyastymi próbowałam,nie powiem,było w tym mnóstwo optymizmu,ale dałam sobie spokój. Gratulacje dla Tego komu zakwitła ta "katlejka".
Zauroczona Blc. Chia Lin od miesiąca jestem również jej posiadaczką. Gdy do mnie przyjechała jeden liść miał długie na kilka centymetrów, głębokie (prawie na wylot) zadrapanie mechaniczne, ale wyglądało to w porządku. Po jakimś tygodniu wokół rany liść zczerniał, więc ucięłam z zapasem, ranę zasypałam cynamonem, przestawiłam na bardziej suche stanowisko, dalej od nawilżacza. Po ponad tygodniu miejsce cięcia znów poczerniało, więc znów ucięłam z zapasem, zasypałam cynamonem, wydłużyłam okres pomiędzy podlewaniami, choć i tak dość dobrze przesychała. Minął kolejny tydzień, znów to samo, zdjęcia w załączniku (wcześniej zdjęć nie robiłam). Sugerując się informacjami zawartymi w poprzednim poście, rośliny nie zraszam. Dodam, że w tym samym czasie przycinałam również liście innej, nowej brassolaeliocattlei, bo plamy mi się nie podobały, tutaj rana normalnie się zasuszyła, nic złego się nie dzieje. Pierwszy raz widzę coś takiego. Kolejne cięcie pewnie przyniesie podobny rezultat. Dodam jeszcze, że po drugim cięciu roślinę podlałam wodą z dodatkiem Citroseptu. Roślina wypuszcza również nowy przyrost. Czy ktoś wie co z tym zrobić?
Przd cięciem przetrzyj liść denaturatem. Dokładnie. Sekator też wpierw potrzymaj chwilę w denaturacie. Może być i czysty spirytus. To co pozostalo z tego liścia, utnij w połowie. Miejsce ciecia zasyp węglem drzewnym.
Ja też zauważyłem pewną łatwość tej rośliny w łapaniu infekcji w miejscach skaleczeń. U mnie liść został lekko zagnieciony na samym końcu. Miejsce uszkodzenia zaczęło czernieć. Ciąłem liść dwa razy z zapasem. Za drugim razem do dezynfekcji użyłem Physan. Najpierw oprysk całej rośliny roztworem, potem miejsce cięcia przetarłem stężonym Physanem. Po półgodzinie tkanka zaczęła się zmieniać, a po kilku dniach zaschła, zostawiając 3-4 mm bufor na krawędzi.
Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Do tej pory ostrza nożyczek wstawiałam pod płomień na kilkanaście sekund, oprócz tego dezynfekowałam je wódką Nie wpadłam na pomysł, żeby przetrzeć również liść. W takim razie nabędę denaturat i zamiast cynamonu użyję węgla drzewnego. Wstyd się przyznać, ale do tej pory wygodniej mi było stosować cynamon, choć węgiel drzewny w kawałkach mam . Na razie chemii nie zastosuję, bo nie mam gdzie. Zresztą ten środek jest chyba u nas niedostępny. Dziękuję bardzo za radę, na efekty przyjdzie mi poczekać ponad tydzień, postaram się poinformować o rezultacie.
Z tego co wiem, najlepiej sprawdza się etanol w stężeniu 70%. Takiego przynajmniej (jeżeli dobrze pamiętam) używają znajomi mikrobiolodzy do sterylizacji pod kątem bakterii.
Niestety, mimo zastosowania się do pierwszej porady, sytuacja się powtórzyła. Miejsce cięcia znów zczerniało. Niestety nie mam warunków do wykonania oprysku, zresztą roślina stoi w pomieszczeniu mieszkalnym i nie mam jej gdzie postawić na czas po ewentualnej dezynfekcji chemią, a na pobyt na balkonie za zimno, więc jestem w kropce. Może mógłby ewentualnie pomóc roztwór propolisu albo, opisywany w innym wątku, olejek herbaciany?
Mam tą krzyżówkę drugi rok, kupiona została jako zdolna do kwitnienia w OG. W zeszłym roku urosła jej psb bez pochewki, w tym roku psb jest większa ale sytuacja się znowu powtórzyła, pochewki brak. Moja wypuszcza tylko nowe psb wiosną, nie powinna także na jesień mieć nowych psb???? Dwie starsze psb mają barwę jasnozieloną, pozostałe zieloną. Stanowisko miała jasne, więc nie wiem skąd takie różnice w kolorze. Tak wygląda obecnie.
Załączniki
wygląd całej rośliny.JPG (154.5 KiB) Przeglądane 2145 razy
Tegoroczna psb, za nią ubegłoroczna.JPG (154.5 KiB) Przeglądane 2145 razy
Ciekawostka. Minął prawie miesiąc od ostatniego cięcia po kolejnym zczernieniu liścia po poprzednim cięciu. Na zczerniałym fragmencie liścia, którego fragment był i tak do usunięcia, wypróbowałam działanie olejku z drzewka herbacianego. Skoncentrowany oczywiście poparzył liść, ale nie miałam nic do stracenia, i tak ten fragment trzeba było odciąć Pomimo tego doświadczenia, z braku innego środka, przetarłam miejsce po odcięciu zczerniałego fragmentu liścia tym razem wodą z kilkoma kroplami olejku i, o dziwo, ot tej pory liść nie zczerniał, a minął już prawie miesiąc. Wcześniej liść czerniał po 1-1,5 tygodnia po cięciu. Na koniec tradycyjnie zasypałam cynamonem. Olejek nie chce się rozcieńczać, więc przy zanurzaniu wacika w wodzie z jego dodatkiem pewnie i tak cały olejek znalazł się na waciku, ale mimo wszystko wacik wchłonął też sporo wody, co pewnie złagodziło bardzo silne działanie olejku. A nowy, tłuściutki przyrost, ma już jakieś 5cm Więc dalej podlewam, choć po porządnym przeschnięciu podłoża. Na szczęście mogę jej zapewnić dość ciepłe warunki w ciagu dnia, chłodniejsze nocą, choć zaraz po podlaniu nie szaleję z dużym obniżaniem temperatury na noc. Z innej beczki: moja laelia tenebrosa, którą mam drugi rok, jeszcze nie zdolna do kwitnienia, wypuściła tej jesieni aż trzy przyrosty, a czytałam, że roślina ta rzadko wypuszcza więcej niż jeden przyrost jednocześnie. I bądź tu mądrym Więc dalej podlewam, odpocznie jak przyrosty podrosną ... chyba na wiosnę