Strona 1 z 1

Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 31-12-2012, 17:28
Autor KarolW
Witam,
mam pytanie do szanownego towarzystwa :) .
Zalega mi w piwnicy parę butelek pełnych roztworów, które nie zostały wykorzystane przy opryskach.
Jak się tego sensownie pozbyć?
pozdrawiam

Re: Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 01-01-2013, 09:52
Autor Ryszard410
Proponuję skorzystać z którejś ofert.

Re: Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 02-01-2013, 17:48
Autor titus1
Huh, sądząc z opisu to masz gigantyczną kolekcje. Większości parapetowych hodowców wystarczają 0,5 - 1 litr cieczy roboczej.

Re: Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 02-01-2013, 20:40
Autor KarolW
Titus, z różnymi rzeczami przyszło mi się już mierzyć - mszyce, wełnowce, tarczniki, przędziorki, ziemiórki, skoczogonki. Do tego różne choroby grzybowe. Starałem się kupować środki nowoczesne == selektywne więc wyszło kilka różnych. Przygotowywałem zawsze pełną półtoralitrową butelkę bo przy większej objętości łatwiej mi było obliczyć stężenie. Inna sprawa, że się do chemii zniechęciłem. Opryski przeciw szkodnikom bywały owszem skuteczne ale przy wielokrotnym powtarzaniu (minimum 4x co tydzień, a były to środki systemiczne w zdecydowanej większości) - i to nie zawsze. Tarczników z cattlei pozbyłem się dopiero z pomocą dobroczynka brunatnego. Natomiast choroby grzybowe a przynajmniej to co mi się nimi wydaje - ignoruję.To co wygląda na bakteriozy (i postępuje) traktuję skalpelem.
Tak oto stałem się zwolennikiem metod naturalnych - drapieżnych roztoczy, roślin owadożernych, modliszek, wyżej wymienionego skalpela i jeszcze takich malutkich stworków z amazońskiej dżungli ale te przedstawię Wam jak już będą i zadomowią się w orchidarium.

Wracając do tematu - rozmowa z panią z jednej z firm zajmujących się utylizacją szkodliwych odpadów w mojej okolicy zakończyła się tym, że mam napisać maila a oni się zastanowią czy zajmą się tak śmiesznym zleceniem. Coś czuję, że jak wyjaśnię, że w każdej butelce jest co innego to grzecznie podziękują za współpracę. Póki co mają inwentaryzację.
Jestem natomiast zbudowany. Na innych forach w podobnych wątkach przewijały się rady zgoła inne niż Twoja Ryszardzie :lol: .
Nikt nie dał się podpuścić ;)
Dam znać, czy udało mi się doprowadzić sprawę do końca i ile taka przyjemność mniej więcej kosztuje. Może komuś się te informacje przydadzą.
Pozdrawiam

Re: Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 04-01-2013, 19:01
Autor Jan Ciepłucha
A ja tam radzę Ci drogi Panie Karolu, żebyś nie słuchał rad Ryszarda, bo możesz nieopatrznie doprowadzić do uszczerbku na zdrowiu osobę, do której się zwrócisz z prośbą utylizacji litra czy dwu roztworu środka ochrony roślin. A to dlatego, bo taki jegomość może pęknąć ze śmiechu, albo dostać zawału ze zdumienia.
Firmy zajmujące się utylizacją środków niebezpiecznych, przyjmują stężone środki ochrony i opakowania po nich. Rolnik, któremu zostanie 50, 100, czy więcej litrów płynu w zbiorniku, zawraca i wypryskuje wszystko na uprawy. Podobnie rzecz się dzieje z popłuczynami. Żeby nie było wątpliwości, to wszystko zgodnie z prawem.

Re: Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 06-01-2013, 10:57
Autor Ryszard410
Jan Ciepłucha pisze:Rolnik, któremu zostanie 50, 100, czy więcej litrów płynu w zbiorniku, zawraca i wypryskuje wszystko na uprawy.

Biorąc pod uwagę doświadczenia Jana, nie pozostaje nic innego tylko zawracanie, aż do wyczerpania zbywalnych ilości kłopotliwych substancji. ;) ;)

Re: Srodki ochrony roślin - nadmiar roztworu

Nieprzeczytany postNapisane: 06-01-2013, 16:40
Autor Jan Ciepłucha
Ryszard410 pisze:
Jan Ciepłucha pisze:Rolnik, któremu zostanie 50, 100, czy więcej litrów płynu w zbiorniku, zawraca i wypryskuje wszystko na uprawy.

Biorąc pod uwagę doświadczenia Jana, nie pozostaje nic innego tylko zawracanie, aż do wyczerpania zbywalnych ilości kłopotliwych substancji. ;) ;)


Genialnie Ryszard, genialnie. Jest jeszcze inne wyjście, nieco bardziej ryzykowne. Jak sie naważyło piwa,... to można nim poczęstować teściową. 8-), albo przynajmniej ją zdezynfekować.