może ktoś z Was będzie potrafił mi pomóc, bo nie wiem co mam robić. Powiem wszystko, co wiem, bo nie wiem, co może okazać się pomocne.
Na Boże Narodzenie dostałam pięknego storczyka. Wiem, że został kupiony kilka dni wcześniej i w kwiaciarni nabywce poinformowano, że storczyk ma stać w wodzie - więc woda została nalana do doniczki i tak stał może dwa, trzy dni. Kiedy tylko otrzymałam kwiatka, natychmiast wylałam wodę z doniczki. Podczas "pakowania" kwiaciarka nadłamała jedną z gałązek na której były zielone pączki.
Kilka dni po zakupie (jeszcze nie był u mnie) zielone pączki kwiatów (było ich dużo) zostały opadać. Myśleliśmy, że to z winy nadłamanej gałązki - początkowo tylko z niej odpadały pączki. Została "usztywniona", coś w rodzaju temblaka, przez mojego darczyńcę. Aktualnie storczyk ma śliczne kwiaty, które były rozwinięte, kiedy został kupiony, ale ani jednego pączka z kilkunastu. Nadłamaną gałązkę zmuszona byłam uciąć, bo usychała. Korzonki (wystające z doniczki pod spodem) stały się parę dni temu czarne, inne suche, zostały ucięte - tyle ile było czarnego i suchego. Storczyk nie wygląda źle, ale wydaje mi się, że coraz gorzej. Najbardziej martwią mnie te korzonki i opadające pączki, chociaż już nie ma co odpadać