Dzieje się i tak.
Różnie to bywa – są radości i są smutki.
Właśnie, z różnych powodów spotkało mnie to drugie. Wymuszona nieobecność w domu podczas styczniowych mrozów spowodowała drastyczny spadek temperatury, światła i wilgotności w moim ogródku. Na poniższym obrazku (lewe zdjęcie) widać parametry w dniu powrotu do domu po prawie trzytygodniowej przerwie w doglądaniu roślin. Prawe pokazuje stan obecny.
Podejrzewam, że temperatura podczas nocy była niższa gdy na zewnątrz spadała do -15*.
Efekty – do kosza powędrowały dwuletnie Phalaenopsis : vanesa sumatriana, cornu cervi, violecea var sumatra , Psyhopsis Papilo …. . Dalej nie będę wymieniał, za bardzo boli.
Pocieszającym okazała się ogromna odporność storczyków z rodziny katlejowatych. Wydaje mi się, że przetrzymały wszystkie, a szczególnie zaskoczyły mnie (od lewej) C.intermedia, C.labiata i C. mossiae. Wszystkie bardzo późnym latem, prawie jesienią, rozpoczęły inicjować przyrosty. I jak widać na poniższym obrazku niskie temperatury nie zaszkodziły nowym psb. (jak na razie nie widać negatywnych zmian). Chociaż intermedia zasuszyła pochewkę.
A już zupełnie rozbroiły mnie Hoveara i Paphio.Deperle. Zostawiłem je kwitnące i zastałem niezmienione. Fakt, że były przeniesione do pokoju w którym temperatura była wyższa o 2-3* niż w ogródku.
Minęły cztery dni od powrotu do normalnych warunków uprawy i u Hovaery spostrzegłem pojawianie się następnego pędu kwiatowego. Dzielna roślinka taka mała a jakże odporna.
Co będzie z pozostałymi rodzajami storczyków okażą najbliższe tygodnie.
Jedynym rozwiązaniem, zabezpieczającym przed takimi zdarzeniami to orchidarium czy też inne urządzenie sterowane elektroniką. Nie zarzekam się, ale nie ma to jak parapet.
Może byśmy podzielili się swymi doświadczeniami wyniesionymi z parapetowej uprawy storczyków w okresie zimowym.
Rozmowa może być nie mniej ciekawa jak dyskusje z czasu wegetacji podczas lata.
Właśnie, z różnych powodów spotkało mnie to drugie. Wymuszona nieobecność w domu podczas styczniowych mrozów spowodowała drastyczny spadek temperatury, światła i wilgotności w moim ogródku. Na poniższym obrazku (lewe zdjęcie) widać parametry w dniu powrotu do domu po prawie trzytygodniowej przerwie w doglądaniu roślin. Prawe pokazuje stan obecny.
Podejrzewam, że temperatura podczas nocy była niższa gdy na zewnątrz spadała do -15*.
Efekty – do kosza powędrowały dwuletnie Phalaenopsis : vanesa sumatriana, cornu cervi, violecea var sumatra , Psyhopsis Papilo …. . Dalej nie będę wymieniał, za bardzo boli.
Pocieszającym okazała się ogromna odporność storczyków z rodziny katlejowatych. Wydaje mi się, że przetrzymały wszystkie, a szczególnie zaskoczyły mnie (od lewej) C.intermedia, C.labiata i C. mossiae. Wszystkie bardzo późnym latem, prawie jesienią, rozpoczęły inicjować przyrosty. I jak widać na poniższym obrazku niskie temperatury nie zaszkodziły nowym psb. (jak na razie nie widać negatywnych zmian). Chociaż intermedia zasuszyła pochewkę.
A już zupełnie rozbroiły mnie Hoveara i Paphio.Deperle. Zostawiłem je kwitnące i zastałem niezmienione. Fakt, że były przeniesione do pokoju w którym temperatura była wyższa o 2-3* niż w ogródku.
Minęły cztery dni od powrotu do normalnych warunków uprawy i u Hovaery spostrzegłem pojawianie się następnego pędu kwiatowego. Dzielna roślinka taka mała a jakże odporna.
Co będzie z pozostałymi rodzajami storczyków okażą najbliższe tygodnie.
Jedynym rozwiązaniem, zabezpieczającym przed takimi zdarzeniami to orchidarium czy też inne urządzenie sterowane elektroniką. Nie zarzekam się, ale nie ma to jak parapet.
Może byśmy podzielili się swymi doświadczeniami wyniesionymi z parapetowej uprawy storczyków w okresie zimowym.
Rozmowa może być nie mniej ciekawa jak dyskusje z czasu wegetacji podczas lata.