Witam, mam problem na najmlodszych lisciach mojego storczyka pojawily sie bardzo malenkie okragle plamki. nie sa one przebarwione, pod swiatlo wygladaja jak przezroczyste w tym miejscu, z jednej z nich wydziela sie jakas kleista wydzielina. Sa jednak tak male i slabo widoczne ze nie widac ich na zdjeciu... Czy moze byc to poczatek Czarnej zgnilizny? ?Jak to leczyć?
Własnie problem w tym że na zdjęciu tego nawet nie widac... Ale dzisiaj juz odciełam te czesci lisci, przeczytalam tak na stonie Orchidgarden. Teraz musze kupic jakis oprysk zapobiegawczo... Dzieki za odp:)
Latwiej zrobic zdjecie pod swiatlo, bez lampy. Tak zeby swiatlo "przeswietlilo" lisc. Moga to tez byc miniarki, czyli larwy ziemiorek. Rozejrzyj sie, czy ci to paskudztwo nie lata wkolo kwiatow;) O srodkach przeciw robalom juz pewnie czytalas;)
Kasiek pisze: Moga to tez byc miniarki, czyli larwy ziemiorek.
Miniarki, a ziemiórki to dwa różne owady, których podobieństwo polega na tym, że osobniki dorosłe potrafią latać. Larwy miniarek żyją i pasożytują w liściach rośliny - efekt ich działania ,a ziemiórek w podłożu zajadając rozkładające się części roślin. Ale, ale, czy nie możesz używać polskich znaków/liter. Ta niewielka trudność bardzo ułatwia czytanie.
mara pisze:Sa jednak tak male i slabo widoczne ze nie widac ich na zdjeciu... Czy moze byc to poczatek Czarnej zgnilizny? ?
Maro, łatwiej wróżyć z fusów niż z Twego opisu problemu. Zdjęcia ułatwiłyby udzielenia odpowiedzi na postawione pytanie. O używaniu polskich liter nie będę już pisał.
Przepraszam, ale zapominam w ferworze pisania:) Próbowałam zrobić zdjęcia ale moim aparatem nie wyszły... a teraz to już za późno, ponieważ odcięłam tę chorą część liścia. Robaków nie mam na pewno, sprawdzałam dokładnie wszystkie storczyki nawet lupą . Najbardziej pasował mi do tego opis mokrej zgnilizny, ponieważ były bezbarwne , do tego ta wydzielina. Bardziej tego opisać nie potrafię Ryszardzie, bo to były tylko 3 , do 3 milimetrów wielkości bezbarwne plamki...
Off-topic, ale musze sie wytlumaczyc. Bardzo serdecznie przepraszam za nieuzywanie polskich znakow, niestety powody sprzetowe nie pozwalaja mi na wyrazenie calej jezykowej polskosci. Nie do wlaczenie/zmiany. Niezalezne ode mnie. Co do tematu, to wydaje mi sie ze to moga byc larwy czegos zerujace na zywej tkance. Przepraszam po raz kolejny za uzycie niewlasciwej nazwy gatunkowej tych stworzonek. Do tej pory zdawalo mi sie ze to larwy ziemiorek, ktore u mnie wystepowaly. Przeszlo po zastosowaniu Confidoru i Provado, naprzemiennie. Slady na lisciach pozostaly. Cymbidium z kolei ma slady po przedziorkach, takie juz do mnie przyjechalo i koniec.