Witam wszystkich storczykomaniaków!
Zazwyczaj udało mi się w sieci znaleźć odpowiedź na moje problemy dotyczące uprawy, ale ten jest dość nietypowy, więc postanowiłam się zarejestrować i zwrócić o pomoc.
Kupiłam sobie we wakacje falenopsisa trochę obawiając się czy sobie poradzę, bo dopiero zaczynam przygodę z kwiatami. Storczyk był w fazie kwitnienia, gdy go kupiłam, przekwitł, odpoczął i niedługo będzie chyba znów cieszył mnie kwiatami. Po tym małym sukcesie chciałam bardzo powiększyć moją kolekcję i kilka tygodni temu przywiozłam z hipermarketu dwa nowe okazy. Postawiłam na oddzielnym parapecie i obserwowałam. Generalnie nie klimatyzowały się jakoś bardzo traumatycznie. Jeden o dużych kwiatach stracił jedną sztukę drugi (główny bohater zagadnienia) trochę więcej, ale on kwiaty ma zminiaturyzowane i ma ich bardzo dużo. Oba nadal wyglądają pięknie i od dawna nic już im nie opada, więc podjęłam decyzję o pierwszym podlaniu z dodatkiem nawozu. Podlałam oba nowe i trzeciego, którego mam od wakacji w tym samym dniu i z tej samej porcji przygotowanego nawozu. Mam problem z tym zminiaturyzowanym. Po dwóch dniach zauważyłam na doniczce zielone wykwity. Jest to duży problem, bo dziś znowu podlewam storczyki, tamte dwa całkiem przeschły i już czas, a ten nadal ma wilgotno w środku i boję się, że te "glony" mi ugniją korzenie na amen. Pomijając to, że nie chcę go stracić, bo już się do niego emocjonalnie przywiązałam, to dodatkowo te dwa nowe są prezentem od teściowej i zależy mi na nich. Normalnie bym go przesadziła i wymieniła całkiem podłoże, ale on jest w apogeum swojego kwitnienia, ma dużo pędów bocznych, a ja jeszcze nigdy nie przesadzałam storczyka i boję się że nie przetrzyma mi tego ;( Bardzo proszę o radę bardziej doświadczonych hodowców.
kinkonga