Pomocy! Phalaeopsis chyba choruje...
Witam
To mój pierwszy post na tym forum. Poszukuje pomocy gdyż nie wiem co się dzieje z moimi storczykami, mam nadzieję, że ktoś z was będzie mógł mi pomóc ponieważ nie chce ich stracić
1,5 tygodnia temu kupiłem sobie pięknego Phalaeopsisa, to już piąty z mojej kolekcji. Miał się świetnie, mnóstwo pączków, piękne kwiaty i zdrowe liście. Po jakiś dwóch dniach zaczęły mu zasychać i opadać pączki. Szczerze mówiąc nie byłem zdziwiony gdyż chyba właśnie tak storczyki reagują na zmianę środowiska ;/ Wszystkie pięć kwiatów mi tak zareagowało i przyznam, że w niektórych przypadkach czekam już nawet pół roku na jakąkolwiek oznakę, że nadchodzi kwitnienie ale nic nie ma
Oprócz tego że wypuszczają nowe liście z pędami nic się nie dzieje, ani ich nie przedłużają ani też nie zasuszają, czy wie ktoś może co robić aby jakoś je sprowokować do jakiego ruchu? Ten najnowszy obecnie wygląda tak: jednak to nie to mnie w nim najbardziej niepokoi, w ciągu kilku dni z jego liśćmi zaczął się dziać istny koszmar oto efekt : nie mam pojęcia co to może być, może ktoś z was będzie w stanie mi pomóc? Od jego kupna minęło bardzo mało czasu a z żadnym innym storczykiem mi się nigdy tak nie stało dlatego wątpię aby to była moja wina , ale być może się mylę. Czy ten Falek jest już spisany na straty? Na końcach liści też zaczyna się dziać coś niedobrego. Bardzo mnie też niepokoi to, że podczas dzisiejszego "przeglądu" moich okazów dostrzegłem coś podobnego na innym z moich kwiatów, tego mam już od grudnia, na pierwszy rzut oka wygląda jak gdyby nigdy nic jednak bo bliższym przyjrzeniu się dostrzegłem coś takiego : wygląda to bardzo podobnie do tego czegoś co pojawiło się na liściach poprzedniego kwiatu. Czy to coś może być zaraźliwe? Nie chce aby reszta moich Phalaeopsisów także zachorowała
Bardzo proszę o pomoc i to w miarę szybką gdyż to coś rozwija się z kosmiczną prędkością 