Swego czasu hodowla storczyków w kamieniach zrodziło wielką dyskusję, ja również postanowiłam poczynić ten eksperyment na Phalaenopsis miniaturce z tą różnicą, że jest to uprawa semihydroponiczna. Roślina była zdrowa, usunęłam wszystkie stare korzenie, zostawiłam tylko te najmłodsze, w taki sposób roślinę trzymam 8 miesięcy. Co mnie zadziwia to fakt, że po mimo zimy korzenie cały czas przyrastają. Nie obserwuję żadnych objawów zagniwania, wręcz korzenie tryskają zdrowiem, w związku z dużą granulacją kamieni i kory, jest zapewniony dostęp do świeżego powietrza. Spodziewam się pędu kwiatowego na tę jesień, roślina jeszcze nie odnowiła do końca systemu korzeniowego. Wszystko byłoby ok gdyby nie fioletowy nalot , który pojawił się jakiś miesiąc temu na liściach, po za tym nie widzę żadnych innych objawów. Niestety mam jakiś niewyjaśniony problem z obróbką zdjęcia na komputerze. Czy taki opis wystarczy by można było wyjaśnić co dzieje się z rośliną?
Odbudowa systemu korzeniowego jednego z moich falenopsisów nastąpiła, gdy zastosowałam metodę knotową, ale w normalnym podłożu korowym. Taki sposób uprawy wydaje mi się bezpieczniejszy dla storczyków, poza tym w warunkach domowych bardzo praktyczny. O problemach z kupieniem maty podsiąkowej do zrobienia knotów już pisałam w dziale "Powiększamy kolekcje". Aktualnie od kilku dni mam już tę sprawę pomyślnie załatwioną. Pozdrawiam Agnieszka z Warszawy
Widziałam ten wątek. Ja postanowiłam "metodę wazonową" i muszę powiedzieć, że puki co przynosi dobry efekt. Czekam na ocieplenie i większą ilość słońca wtedy będzie można więcej powiedzieć.