Tydzień temu kupiłam w kwiaciarni phalaenopsisa. Dziś w czasie namaczania zobaczyłam, że jest zarażony szkodnikami. Myślę, że są to wełnowce. Biegały po podłożu i po trzonie kwiata. Nie mam ochoty kupować środka na opryski bo kwiatek był drogi i nie był z przeceny. Czy mogę go reklamować ?
Wełnowce nie biegają szybko, jesteś pewna że to wełnowce? Próbować zawsze warto, najpierw grzecznie, potem stanowczo. Za 30 zł chyba nie warto pędzić do Miejskiego Rzecznika Praw Konsumenta...
Może to i nie były wełnowce, w każdym bądź razie białe, dostrzegalne gołym okiem i rzeczywiście nie były zbyt ruchliwe. Można było je zgnieść palcem. Ale to już nie ważne. Kwiaciarnia zaproponowała mi nowego kwiatka lub zwrot gotówki. Tak więc oddano mi 57 zł i jest super. Kiedyś w innej kwiaciarni reklamowałam roślinkę ( drzewko cytrusowe ), bo miała ziemię pełną ziemiórek. Wtedy kazano zostawić ją w sklepie i tam stosowano opryski. Po jej odebraniu ziemiórki pojawiły się znowu i zaniosłam jeszcze raz do sklepu. I znowu pryskanie. Po paru tygodnich w domu roślinka padła ( ziemiórek już nie było ). Przecież każy kto płaci to rząda towaru wolnego od wad. Przecież nikt nie kupi sobie zepsutego samochodu czy butów. Chyba, że jest poinformowany o wadzie przed zakupem i wybór już należy do kupującego. Cieszę się, że kwiaciarnia oddała mi pieniążki.
Drogi titusie. Masz rację, że nie warto szaleć z odzyskaniem 30 czy tych moich 57 zł. Ale z drugiej strony dlaczego mamy komuś darować. Wolę przeznaczyć te pieniądze na inny cel - choćby na wirtualną adopcję jakiegoś psiaczka. A że udzielam się w jednej z takiej fundacji postanowiłam, że mój ,,oddany storczyk,, pójdzie na potrzeby nieszczęśliwych piesków. Bo dla mnie orchidee i przede wszystkim zwierzęta to największa pasja.