Witam Na moim storczyku Phalaenopsis pojawiły się wełnowce. Niestety stał on obok innego storczyka i szkodniki pojawiły się również na drugim... Na początku przeczytałam, że można się ich pozbyć jeśli spryska się storczyka octem. Tak też zrobiłam. Dwa dni później wełnowce znowu się pojawiły. Na tym forum przeczytałam o roztworze płynu do mycia naczyń i oleju jadalnego w proporcji 1:1. Po każdym przetarciu zmieniałam wacik tak jak doradzano. Nie ominęłam również miejsc, w których wyrastają nowe liście... Na dzień dzisiejszy szkodników nie widać. Niestety owe storczyki były w fazie kwitnienia tj. wypuszczały nowe pędy. Od momentu przetarcia do po dzień dzisiejszy kwitnienie nie postępuje i pędy dalej nie rosną. Dodam, że liście były w świetnej kondycji (ciemnozielone, twarde), natomiast teraz widać jakby straciły jędrność i w niektórych miejscach są przebarwione. Obawiam się, że za duża dawka chemii mogła to spowodować. Proszę o pomoc jeśli istnieje jakaś szansa uratowania storczyków. Czy istnieje jakiś preparat do usunięcia pozostałości po tej chemii? Co polecacie? Bardzo dziękuję za ewentualne odpowiedzi i rady.
Załączniki
Pierwszy storczyk
Drugi storczyk (wypuszczone pędy z uśpionych oczek)
Nic prostszego jak w podłożu każdej z doniczek umieścić 0,5 brykiecika o nazwie Tarcznik. Po miesiącu powtórzyć zabieg i po kłopocie. Wszelkie domowe sposoby są mało skuteczne, a rozmaite roztwory mogą wpłynąć negatywnie na roślinę. Niewykluczone że phalaenopsis odchoruje to majsterkowanie. Napewno nie będzie to wina ,,Tarcznika,,. Jeśli kupiłaś tak ,,zawszawione,, rośliny to niewykluczone że są i inne szkodniki. Każda nowa roślina powinna przejść kwarantannę i często być oglądana przez lupkę. Niezwykle rzadko udało mi się kupić rośliny wolne od szkodników. Teraz np. często zdarzają się węzławce. Marta
O Jezu, p.Marcellino, gdzież to Pani wyczytała o tym occie i oleju? To nie trza było najpierw poprosić o poradę na forum? Nic dziwnego, że roślina gorzej wygląda. W pierwszej kolejności zmyłbym ten olej przemywając wodą z kilkoma kroplami detergentu (na litr wody), w następnej kolejności zastosował jakiś systemiczny środek przeciw wełnowcom, np. BI 58 Nowy lub Mospilan. Tarcznik BR (ten sam insektycyd co w BI 58), który proponuje p.Marta jest równie dobry, ale należy go stosować ostrożnie z uwagi na możliwość chwilowej, zbyt dużej koncentracji insektycydu i nawozu (ten również wchodzi w skład brykietu) w obrębie sąsiadujących z brykiecikiem korzeni. Osobiście wybrałbym BI 58, zastosował poprzez podlewanie... ale wybór należy do Pani. Z pozdrowieniami, r.
Oczywiście zmyłam resztę oleju z rośliny i wymieniłam podłoże... Zgodnie z zaleceniami pojechałam wczoraj po tarcznik i już go zaaplikowałam. Teraz tylko pozostało mi czekać ... Dziękuję za radę i zainteresowanie moim problemem. Na przyszłość będę wiedzieć, gdzie się zgłosić. Pozdrawiam
Dodam tylko, że do każdej doniczki podałam połówki brykiecików tak jak Pani Marta proponowała. Po miesiącu czynność zalecono powtórzyć... Czy Pan Robert również uważa, że to będzie odpowiednie? Czy może jednak to wystarczy i lepiej już kolejnej dawki korzeniom nie podawać? Jak Pan myśli?
Jeśli na roślinie nie będzie już robaków, to myślę, że nie trzeba drugiej dawki. W przeciwnym wypadku owszem tak. Te brykieciki przewidziane są raczej do stosowania w tradycyjnym podłożu skomponowanym na bazie ziemi i w dodatku dobrze zwilżonym (dlatego w instrukcji napisano o obfitym podlaniu rośliny). Myślę, że w podłożu na bazie kory, szybciej przesychającym brykiety będą miały nieco dłuższą żywotność. Przed ponownym użyciem należy więc i to wziąć pod uwagę. Pozdrawiam, r.
Tylko przy brykietach trzeba podlewać przez przelewanie. Zaaplikowałam kiedyś provado, namoczyłam doniczkę jak zwykle i cały preparat został w wodzie po wyjęciu doniczki , a cały pic polega na tym by uwalniał się powoli i stopniowo był wchłaniany przez roślinę