Strona 1 z 1

Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 21-10-2013, 16:44
Autor Naamah Beherit
Witam wszystkich :)

Po kilkudniowych bezowocnych próbach znalezienia w internecie podobnych objawów, zgłaszam się do bardziej doświadczonych wielbicieli felków z prośbą o pomoc w diagnozie problemów, które ma moja miniaturka. Roślinka kupiona w supermarkecie, więc jej stan był koszmarny, musiałam wyciąć prawie wszystkie korzenie z powodu przegnicia, ale po przesadzeniu i pewnym czasie zaczęła się odwdzięczać za pielęgnację masą nowych korzonków i trzema nowymi liśćmi. Stare wszystkie już uschły i odpadły, poza dwoma najniższymi, które są pomarszczone i przebarwione. Ich podstawa też całkiem zmieniła kolor i chociaż przez jakiś czas skłaniałam się ku otrzymanej na innym forum sugestii, że na najstarszych liściach odbijają się złe sklepowe warunki, to teraz zmieniłam zdanie, jako że początki tych samych przebarwień pojawiły się na jednym z nowych liści. Przymierzam się potraktowania malucha jakimś fungicydem o szerokim spektrum działania, ale będę wdzięczna za wszelkie informacje, jeżeli ktoś się spotkał z czymś podobnym, lub jakiekolwiek sugestie dotyczące konkretnych środków.

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 21-10-2013, 19:55
Autor Marta
A czy ten phalaenopsis nie stał w ostrym słońcu, np na oknie południowym, czy zachodnim? Nie wygląda najgorzej. Marta

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 21-10-2013, 21:28
Autor Naamah Beherit
Nie, stoi na wschodnim, które dodatkowo rano przeważnie jest zasłonięte roletą. W lato w ogóle zdejmuję go z parapetu, gdzie wraca dopiero w godzinach popołudniowych.
Generalnie maluch puszcza korzonki jak szalony (jako że po zakupie byłam zmuszona zostawić mu jedynie dwa), w ciągu 10 miesięcy, które u mnie spędził, wypuścił 3 nowe liście i tylko te postępujące przebarwienia mnie niepokoją. Drugi z tych starych liści dodatkowo ma na środku pęknięcie, które w środku jest kompletnie czarne i ostatnimi czasy się powiększyło (widać je zresztą na jednym ze zdjęć). Cała reszta moich felków pęknięcia zabliźnia normalną zaschniętą tkanką, na żadnym nie pojawiło się nic podobnego do tego, co ma miniaturka.

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 22-10-2013, 09:57
Autor Marta
Jeśli stoi na wschodnim oknie to nie trzeba go przestawiać. Nawet ta roleta nie jest potrzebna. Storczyki nie lubią zmian. Zobaczymy co inni napiszą ale wydaje mi się że nie jest żle. Pęknięcie to nie tragedia. Byle by nie spryskiwać. Poza tym rozmawiamy zapewne o hybrydach i każdy z nich miał innych rodziców. Dlatego nieznaczne różnice w reakcjach napewno będą występować. Kiedyś, na rok, czy dwa, przestawiłam na północne okno dwie, dorosłe hybrydy phalaenopsis. Jedna z nich kwitła dalej ale druga zaczęła tworzyć olbrzymie liście i o wytworzeniu łodygi kwiatowej nie było mowy. Temu było zbyt ciemno. Były dla mnie zbyt duże i poszły do Ogrodu Botanicznego. Tam szaleją w kwiatach.
Gdy najstarszy, najmłodszy liść pożółknie proszę go nie wycinać. Roślina sama go odrzuci w odpowiednim dla niej czasie. Marta

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 22-10-2013, 11:52
Autor Naamah Beherit
Marta pisze:Gdy najstarszy, najmłodszy liść pożółknie proszę go nie wycinać. Roślina sama go odrzuci w odpowiednim dla niej czasie. Marta


Liści nigdy nie obcinam - pozwalam im samym odpaść - tak samo nie tnę też pędów, dopóki całkiem nie uschną. W przypadku tej miniaturki uschły i odpadły już 2 najstarsze liście (z czterech, która miała, gdy ją kupiłam). Dwa stare, które zostały, w ogóle nie sprawiają wrażenia, jakby miały powtórzyć proces - zamiast tego marszczą się i powoli zmieniają kolor na brązowy (najlepiej widoczny od spodu liścia).

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 22-10-2013, 17:24
Autor Elazet
Na moje ta roślina może mieć pozostałości po "gorszym okresie samopoczucia",ale nie widzę niczego,co by budziło obawy co do jej choroby.Kolor liści może świadczyć o tym,że ma ciemniejsze kwiaty. np. mój fioletowy falenopsis ma liście w kolorze niemal fioletowym od spodu i to jest normalne.
To pewnie taka uroda.Proszę się nie martwić i pielęgnować go nadal.Wszystko powinno być w porządku.Wypuszcza przecież korzonek.Trzeba się cieszyć :!:

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 22-10-2013, 17:26
Autor Mery
Rozumiem , że nie stosowałaś żadnego preparatu po wycinaniu zgniłych korzeni. Moim zdaniem to był błąd. Samo wycięcie tak dużej ilości korzeni bardzo uszkodzonych nie wystarczy. Po wycięciu moczę zawsze pozostałe "zdrowe" korzenie w roztworze preparatu Topsin.

Choroba posunęła się już prawdopodobnie wyżej na trzon roślinki.
Proponuję zastosować: .[ Previcur 607 SL 0,15,+ Topsin M 500 SC 0,1]
Rozcieńczyć je wg zaleceń producenta, sporządzając ich mieszaninę podlać takim roztworem roślinę. Powinno wystarczyć 50 ml na doniczkę. Powtórzyć zabieg po 7 dniach.
Powinno to zadziałać na trzy rodzaje grzybów najczęściej atakujących storczyki. [Nie wiemy który się uaktywnił.] Maria.

Edytuję by dopisać.
Elu , jednak niepokojące są te plamy czarne pojawiające się na liściach. Przebarwienia czerwonawe nie są groźne, ale czarne w miejscach zranienia nie są moim zdaniem obojętne. A i takie marszczenie się liści przed żółknięciem nie uważam za normalne.

Re: Chora miniaturka

Nieprzeczytany postNapisane: 22-10-2013, 18:18
Autor Naamah Beherit
Co do koloru liści, to te nowe, zdrowe, są soczyście zielone, tak z wierzchu, jak i od spodu.

Mery pisze:Rozumiem , że nie stosowałaś żadnego preparatu po wycinaniu zgniłych korzeni. Moim zdaniem to był błąd. Samo wycięcie tak dużej ilości korzeni bardzo uszkodzonych nie wystarczy. Po wycięciu moczę zawsze pozostałe "zdrowe" korzenie w roztworze preparatu Topsin.

Choroba posunęła się już prawdopodobnie wyżej na trzon roślinki.
Proponuję zastosować: .[ Previcur 607 SL 0,15,+ Topsin M 500 SC 0,1]
Rozcieńczyć je wg zaleceń producenta, sporządzając ich mieszaninę podlać takim roztworem roślinę. Powinno wystarczyć 50 ml na doniczkę. Powtórzyć zabieg po 7 dniach.
Powinno to zadziałać na trzy rodzaje grzybów najczęściej atakujących storczyki. [Nie wiemy który się uaktywnił.] Maria.


Korzenie zgniły od nadmiaru wody - ze sklepu wyniosłam felka posadzonego w ceramicznej doniczce w zwykłej [sic!] ziemi. A przynajmniej na to wtedy wyglądało i może właśnie przez to nie przyszło mi do głowy, że coś już się mogło rozwinąć i ograniczyłam się tylko do zasypania cięć cynamonem.
Topsin już zamówiłam, więc w tym tygodniu potraktuję malucha miksturą.

Dziękuję wszystkim za uwagi :)

Pozdrawiam serdecznie,
Justyna.