W październiku zeszłego roku dostałam dwa storczyki - phalaenopsis. Jeden kwitnie do teraz i nie mam z nim problemu a drugi...Uparty storczyk szybko zrzucił kwiatki ale jeszcze wtedy nie wiedziałam nic o uprawie. Od tego czasu podlewam go właściwie (wolę żeby maił za sucho niż za mokro) i owszem, poprawiły mu się liście ( są piękne zielone, mają duży turgor i nawet trochę błyszczą) ale nie kwitnie. 2 tygodnie temu go przesadziłam bo już wyrastał z doniczki- zaczął intensywnie wypuszczać korzenie powietrze i nowe liście (ma już 10 i wypuszcza 11ty). Starą łodygę przycięłam tylko tam gdzie uschła. Próbowałam od zeszłego roku wymusić kwitnięcie różnymi sposobami:
- oderwałam pochewkę otaczająca oczko- jest tam takie malutkie zgrubienie od zeszłego roku ale ani drgnie żeby się powiększać;
- zmieniłam stanowisko bo może gdzie indziej będzie muu lepiej - nic;
- próbowałam przechłodzić (w bloku trochę trudno) i też nic.
Nie wiem czy on tak ma, czy mam się martwić że całą energię przeznacza w nowe liście i korzenie a nie kwitnie? A może czekać? Aha, raz na jakiś czas go delikatnie nawożę.
Moim zdaniem roślina powiększyła się i wygląda dobrze ale dlaczego uparcie nie kwitnie...A ja się tak staram