Po przeczytaniu tego posta, nasz forumowy specjalista od wody - Krzysztof Gozdek, chwyci się za głowę.
Czytając różne obce materiały, fora natknąłem się na informacje o odkażającym działaniu perhydrolu, czyli wody utlenionej.
Zdesperowany kupiłem w hurtowni fryzjerskiej cały litr 30% perhydrolu. "Dużo" roślin to i dużo perydrolu. Woda utleniona w aptece to też perhydrol 30% w rozcieńczeniu 1 do 10 z wodą. Ja postanowiłem lepszym lekarzem i przygotowałem roztwór 1/8. Rozpocząłem od cattleji, mocząc na chwilę tylko bulwy i liście. Nie moczyłem korzeni. Owszem, miejsca gdzie występowały jakieś plamy, pieniło się, a po jakimś czasie zmiany zasychały. Zachęcony wynikami oraz brakiem efektów ubocznych sięgnąłem po inne gatunki.
Dendrobium hercoglossum. Na całej roślinie pojawiły się plamki, a wiec cała roślina, po zabezpieczeniu korzeni poszła do kąpieli. Był wieczór, ja zmęczony no i roślina została w wiadrze na kilka godzin. Rano wyjąłem roślinę, liście wyjąłem oddzielnie...
Po miesiącu od operacji, dendrobium wypuściło nowe przyrosty, na bulwach, które wystawały z wody pojawiły się nowe liście. Reszta łysych psb jest zielona, nie zasycha. może pogoniłem infekcję...
Ech, człowiek się uczy całe życie...