Strona 1 z 1
Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
07-04-2014, 13:52
Autor dziubuus
Nikt nie odpowiada na mój poprzedni post a mój storczyk skończy chyba jak jego dwa poprzedniki, kolejny liść zaczyna żółknąć. Czy mam go pryskać czymś co to jest, liść pierwszy który zaczynał żółknąć dziś pękł przy stożku i za kilka dni odleci pomóżcie błagam. Storczyki podlewam gdy przeschnał stoja na południowym oknie i zasłaniam gdy świeci słońce, dawno juz nie nawoziłam ze względu na te padające liście.
Re: Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
07-04-2014, 19:50
Autor titus1
Wiem, że zaraz Pan Jan się odezwie, ale ja nie wytrzymuję!
Bardzo nieładnie się zachowujesz, tupniąc nóżką i strzelając focha, że nikt nie odpowiedział natychmiast na Twój post. Zalatuje wczesnym gimnazjum i Justinem Bieberem...
Nie jesteśmy na tym forum na etacie, ludzie którzy się tutaj udzielają, poświęcają za free swój cenny czas. Więc szanuj tych ludzi. Wiem, Panie Janie, taką gadką napędzam ludzi konkurencji.
A teraz odpowiedź na Twój problem. Ja niczego niepokojącego nie widzę, zażółcenia mogły powstać od uszkodzeń mechanicznych liści. Poparzenia pojawiają się na blaszkach liści a nie na nasadach. W okresie, gdy phalaenopsis rozpoczyna wzrost, należy dbać o podlewanie, najlepiej raz w tygodniu. Korzenie są w dobrym stanie a roślina sprawia wrażenie lekko odwodnionej. Prewencyjnie można opryskać go czymś grzybobójczym.
Re: Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
07-04-2014, 22:26
Autor dziubuus
Wiem, że bardzo nie ładnie sie zachowałam przepraszam wszystkich jest mi wstyd jak na mój wiek. Poprostu jestem przyzwyczajona do szybkiego reagowania jeśli roślinom dzieje sie źle gdyż zajmuje się z mężem pomidorami i ogórkami w szklarniach i gdybyśmy często długo czekali to owocowania były by marne i nie mielibyśmy za co żyć. A tak na marginesie nie jestem gimnazjalistką a grubo po studiach, to po pierwsze, po drugie storczyki to moje hobby od co najmniej 5 lat i wciąż się ich uczę.
Dziękuję bardzo za odpowiedź storczyk faktycznie jest rzadko podlewany (nie namaczany) z obawy aby go nie stracić jak ich poprzedników, gdyż sądziłam że je przelewałam i dlatego żółknął. Najgorsze jest to że znajomym potrafię doradzić w hodowli storczyków i pięknie im kwitną a ja kombinuje z nimi.
Re: Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
14-04-2014, 10:49
Autor koczynt
dziubuus pisze:Dziękuję bardzo za odpowiedź storczyk faktycznie jest rzadko podlewany (nie namaczany) z obawy aby go nie stracić jak ich poprzedników, gdyż sądziłam że je przelewałam i dlatego żółknął. Najgorsze jest to że znajomym potrafię doradzić w hodowli storczyków i pięknie im kwitną a ja kombinuje z nimi.
I tu bym się doszukiwał przyczyny...

Z mojego doświadczenia wynika, że w warunkach hodowli domowej namaczanie dla storczyka ma kluczowe znaczenie. Roślina pobiera wodę przede wszystkim wtedy gdy jest namaczana i później z podłoża, w którym pozostała wilgoć po namaczaniu. Co do Twoich obaw, to kluczowe jest aby po namaczaniu podłoże było właściwie wentylowane - korzenie miały w całej objętości dobry dostęp do powietrza. Jeżeli im tego nie zapewnisz, to zaczną gnić i storczyk zginie. Nie oznacza to jednak, że należy rezygnować z podlewania sposobem namaczania. W przypadku podłoży, w których trzymamy storczyki jest to chyba jedyna skuteczna metoda podlewania - przynajmniej ja innej nie znam...

Powodzenia w hodowli

Re: Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
16-04-2014, 20:55
Autor dziubuus
Chciałam wam teraz zaprezentować mojego chorego storczyka i przedstawić jak człowiek ciągle uczy się na błędach i jak ważna jest właściwa reakcja i czas. Otóż czytałam, analizowałam, porównywałam na różnych stronach aż w końcu doszłam co jest mojemu storczykowi to nie jest uszkodzenie mechaniczne ani brak wody. Moje przypuszczenia były dobre że to jakiś grzyb, Fusarium liście środkowe żółkną od nasady po czym pękają i odlatują. Kwiaty nie rozwijają się, pąki usychają i czarnieją. Początkowo namoczyłam storczyka w Previkurze, który jest na dwa inne grzyby,gdyz nie miałam dostepu do innego środka choroba postępowała, po trzech dniach dostałam topsin, ktory jest na fusarium namoczylam go całego i obcięłam wszystko co bylo mi dostepne i chore z zapasem. Pryskałam też już dwa razy. Narazie liście nie żółknął nie wiem czy on przeżyje, gdyż nie pokoi mnie jego "chudy" środek stożka, mam małą nadzieje gdyż widze że rośnie mu nowy listek. Czas pokaże. Jest odizolowany od pozostałych mimo iż zaraził następnego, któremu wykonałam takie same zabiegi, lecz kwitnie i rozwija kwiaty. :
Re: Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
16-04-2014, 21:01
Autor dziubuus
Pierwsze zdjęcie powyżej z początku choroby, drugie zdjęcie po zabiegach Previcurem i Topsinem po niżej.
Re: Czy ktoś mi wkońcu pomoże ?

Napisane:
17-04-2014, 05:50
Autor gggoska
Powiem szczerze, że też tak podejrzewałam ale zmiany początkowo były tak nieznaczne, że nie chciałam straszyć. Wszystko zrobiłaś zgodnie ze sztuką, teraz trzeba czekać. Co jakiś czas powtórz moczenie/oprysk w Topsinie i Previcurze. Czasem się udaje, czasem nie- u mnie tak pół na pół. Jena roślina zgubiła wszystkie liście ale wypuściła basal keiki; vandę odratowałam chociaż ubyło jej liści i prawie wszystkie korzenie. Powodzenia.