choroba?
Cześć:)
To jest mój pierwszy post na tym forum, dlatego najpierw Wam się przedstawię
Nazywam się Kasia, mieszkam w Gdańsku, mam 21 lat i od niedawna jestem zafascynowana storczykami.Jeszcze jestem zielona, ale się staram 
Swojego pierwszego kupiłam kilka miesięcy temu, właśnie wypuszcza nowy pęd!:) Później kupiłam następnego, który już kwitnie, a chwilę przed Wielkanocą kupiłam następne 3.
No i tu zaczął się problem. Podczas wyboru storczyków w sklepie zauważylam, że jeden z nich niektóre pączki ( te najmniejsze) ma uschnięte, ale i tak zdecydowałam się go kupić, bo miał duże piękne kwiaty, z pędu na którym kwitły wychodziły dodatkowe 2 pędy (takie odnóżki, nie wiem jak to fachowo ująć) + dodatkowo spod listka wyrastał mu nowy, drugi pęd.
Od razu po zakupie zdecydowałam się na podlanie (moczenie) ich z nawozem do storczyków i to nie z względu na opisany wyżej przypadek, tylko na drugi storczyk, który był przeceniony, przekwitnięty, a jego liście były wiotkie. Ten już ma się dobrze, liście zrobiły się mięsiste, 2 pędy zdrewniały, zostały już ucięte, tylko czekać, aż znowu zakwitnie:)
No ale do sedna. Storczyk z usychającymi pączkami chyba zaczął mi chorować. Kiedy wróciłam po świętach do domu zauważyłam,że jego liście zrobiły się lekko pomarszczone i wiotkie (ale tylko te małe liście spod spodu) i mają żółtawy odcień przy obwódce liścia. Mam wrażenie, że uschniętych maluchów przybyło, a na osłonce zauważyłam dziwny, zielony nalot. Wygląda to mniej więcej jak glony w akwarium :/ I niestety pęd, który zaczął wyrastać zaczął usychać i raczej już nic z niego nie będzie.
jak go ratować?:(
To jest mój pierwszy post na tym forum, dlatego najpierw Wam się przedstawię
Swojego pierwszego kupiłam kilka miesięcy temu, właśnie wypuszcza nowy pęd!:) Później kupiłam następnego, który już kwitnie, a chwilę przed Wielkanocą kupiłam następne 3.
No i tu zaczął się problem. Podczas wyboru storczyków w sklepie zauważylam, że jeden z nich niektóre pączki ( te najmniejsze) ma uschnięte, ale i tak zdecydowałam się go kupić, bo miał duże piękne kwiaty, z pędu na którym kwitły wychodziły dodatkowe 2 pędy (takie odnóżki, nie wiem jak to fachowo ująć) + dodatkowo spod listka wyrastał mu nowy, drugi pęd.
Od razu po zakupie zdecydowałam się na podlanie (moczenie) ich z nawozem do storczyków i to nie z względu na opisany wyżej przypadek, tylko na drugi storczyk, który był przeceniony, przekwitnięty, a jego liście były wiotkie. Ten już ma się dobrze, liście zrobiły się mięsiste, 2 pędy zdrewniały, zostały już ucięte, tylko czekać, aż znowu zakwitnie:)
No ale do sedna. Storczyk z usychającymi pączkami chyba zaczął mi chorować. Kiedy wróciłam po świętach do domu zauważyłam,że jego liście zrobiły się lekko pomarszczone i wiotkie (ale tylko te małe liście spod spodu) i mają żółtawy odcień przy obwódce liścia. Mam wrażenie, że uschniętych maluchów przybyło, a na osłonce zauważyłam dziwny, zielony nalot. Wygląda to mniej więcej jak glony w akwarium :/ I niestety pęd, który zaczął wyrastać zaczął usychać i raczej już nic z niego nie będzie.
jak go ratować?:(