Storczyk po zakupie:
Storczyk pozornie wyglądał ładnie, ale pod spodem miał przegnity liść, pod nim była ta chyba pleśń, więc wzięłam i przesadziłam.
Storczyk po reanimacji:
Początkowo myślałam, że nic z niego nie będzie, aż zaczął po ok. 2 miesiącach intensywnie wypuszczać korzenie, mnóstwo korzeni, liście. Po pewnym czasie ( tzn prawie rok od ostatniego kwitnienia
W sumie wyrosły dwa nowe
Poniżej zdjęcie storczyka już z dwoma kwiatuszkami:
Ktoś mógłby powiedzieć, ale o co chodzi... no właśnie. Od ok 3 tygodni zauważyłam, że coś się zaczyna dziwnego dziać z jego korzeniami ( z tymi w doniczce). Mają tak jakby brązowe przebarwienia, a niektóre te bardzo wewnątrz są aż brunatne. Dotykałam te korzenie, mam wrażenie, że są puste w środku, tak jakby usychają. Dziwię się, bo powietrzne, te które mi wychodzą masowo z doniczki są bardzo ładne i jędrne. Nie wiem co zrobiłam źle. Podlewam ok. co 1,5 tygodnia( w zależności od tego czy jest taka roska w doniczce), odstaną aczkolwiek kranówką, nawożę co trzecie podlewanie, podlewam przez namaczanie w misce przez ok. 1 godzinę. Storczyki ( a mam jeszcze 2) stoją na wschodnim oknie. Dwa pozostałe nie mają takich problemów, korzenie są w porządku. Nie wiem co to za dziadostwo, czy to jakaś choroba, grzyb, niewłaściwa pielęgnacja, a może mają za mało miejsca i się gniotą, bo korzeni jest wewnątrz mnóstwo, może się starzeją, nie wiem .... Zależy mi na tym storczyku najbardziej, nie chce go stracić
Zdjęcia korzeni:
Proszę was doradźcie coś. Te storczuś jest ze mną więcej niż rok, przeżył pierwszą reanimację i odwdzięczył się.. a teraz te korzenie.