Nie wytrzymałem - problem światła !
Na temat doświetlania roślin z powodu braku słońca, a w związku z tym wielu porażek z kwitnieniem pisałem już wiele razy. Wystarczy w zakładce 'Szukaj wrzucić słowo kluczowe Światło i w pole "autor" mój nick. Znalazłem w sieci artykuł i po jego 'zmęczeniu' (trudny tekst) przekonałem się, że stosunkowo tanio będę mógł zaspokoić świetlne potrzeby swoich roślin sporządzając lampę na bazie diod LED. Wyczytałem, że rośliny wykorzystują tylko ograniczone spektrum widma światła niebieskiego i czerwonego, czyli światło niebieskie w zakresie 410 - 470 nm, odpowiedzialne za zjawiska rozwojowe i widmo światła czerwonego 620 - 680 nm mającego wpływ na kwitnienie. Jest tam jeszcze wiele bardziej szczegółowych informacji i chętnych do zapoznania odsyłam do lektury.
Oto efekt moich zmagań z elektroniką i lutownicą -
- przed włączeniem
i po włączeniu
To co mi się udało zmontować nie wygląda zbyt elegancko (szczególnie odbłyśnik zrobiony z foremek do ciasta)
, ale zaznaczam, że to eksperyment. Gdy będą efekty postaram się o estetykę. Dodam jeszcze, że lampa ma moc 21W i składa się z 10 diod czerwonych, 5 niebieskich i 6 białych zimnych. Czas użytkowania 50 tys godzin ciągłego świecenia.
Dodam, że efekt świetlny nie jest tak przykry jak to prezentuje fotka, ale tak to odbiera aparat foto.
Oto efekt moich zmagań z elektroniką i lutownicą -
- przed włączeniem
i po włączeniu
To co mi się udało zmontować nie wygląda zbyt elegancko (szczególnie odbłyśnik zrobiony z foremek do ciasta)
Dodam, że efekt świetlny nie jest tak przykry jak to prezentuje fotka, ale tak to odbiera aparat foto.