Dobrze wyczytałaś, wszystkie wysuszone/zgniłe korzenie należy wyciąć, a miejsca cięć (żywą tkankę) zabezpieczyć np. cynamonem. Szczerze mówiąc, to na tym zdjęciu widzę chyba tylko jeden żywy korzeń - i to nie cały. Nie widzę dobrze trzonu rośliny, ale zdaje się, że nie jest zgniły - czyli roślina ma szansę. Należałoby ją reanimować, lekcja poglądowa ze zdjęciami jest między innymi tu -
http://www.orchidarium.pl/forum/read_thr.php?f=0&r=5989 .
To nic dziwnego, że tylko jeden "choruje" - nawet u tego samego typu storczyka uprawianego w podobny sposób występują osobnicze różnice np. w rodzaju podłoża (chyba, że osobiście przygotowywaliśmy podłoże i sadziliśmy storczyki), zapotrzebowaniu na wodę, wrażliwości na przelanie/ przesuszenie.