Nie umiem dostosować ilości wody do zapotrzebowania rośliny. Kupiłam piękny rozrośnięty o jasnozielonych liściach. Łodygi kwiatowe zaczęły wiotczeć. Kiedy wyjęłam z doniczki okazało się, że w środku jest błoto. Korzenie były na moje oko OK. Przesadziłam do nowego podłoża i nie podlewałam przez 10 dni. Ścięłam pęd kwiatowy. Potem delikatnie, na 3 minuty zanurzyłam w destylowanej wodzie. Wydawało się, że jest ok. Częściowo otworzyły się kwiaty drugiego pędu. Niestety nadal dość wiotkie. I nie wiem - za mało, czy za dużo? Czy można przesadzić do seramisu z wskaźnikiem wilgotności? A może dać sobie spokój z ratowaniem? Proszę o jakąś radę.
Ratować zawsze można ale jest to b. trudna roślina. Korzenie ma b. wrażliwe na zasolenie podłoża. Potrzebuje wilgotnego powietrza. Skoro druga łodyga kwiatowa też nie odzyskuje turgoru, to upierałabym się o zły stan korzeni. Poćwiczyć zawsze można ale chyba z tego nic nie będzie. Marta