Niezidentyfikowane szkodniki na moim storczyku
Witajcie.
Od trzech miesięcy jestem posiadaczką phalaenopsisa - mojego prezentu urodzinowego. Po pierwsze, na starcie popełniłam błąd (możecie na mnie krzyczeć ile chcecie, bo należy mi się)- przy kupnie kwiatka, pani w kwiaciarni powiedziała mężowi, że należy podlewać go co 4 dni, wlewając wodę do spodka, niech sobie ją "wypije". Skutkiem tego jest fakt, że w doniczce powoli zaczynają pojawiać się kropeczki pleśni - storczyk będzie w przyszlym tygodniu przesadzany, bo akurat kończy kwitnienie (już zrzuca kwiatki).
Bardziej zaniepokoił mnie fakt, że w doniczce (i podłożu - korze) chodzą sobie małe robaczki. Liście storczyka są chyba w dobrym stanie - bez przebarwień, jędrne i ładne. W jednym miejscu chyba liść jest lekko przypalony od słońca, chociaż to dziwne, bo stoi na parapecie od strony północno-zachodniej (tylko z tej strony mamy okna). Roslinka wypuszcza dużo korzeni powietrznych - od razu pytanie - czy przy przesadzaniu wolno włożyć je do doniczki, czy powinny zostac na zewnątrz?
Czy możecie pomóc mi zidentyfikować co to za robaczki? Mają kolor biało-brązowy, wielkośc ok. 2mm. Nie ma żadnych objawów typu "kłaczki" czy pajęczyny. Nie chodzą po kwiatku, tylko w doniczce. Na zdjęciu niestety średnio je widać. Czy jest jakiś uniwersalny środek na szkodniki?
Będę wdzięczna za odpowiedzi.
Pozdrawiam
Od trzech miesięcy jestem posiadaczką phalaenopsisa - mojego prezentu urodzinowego. Po pierwsze, na starcie popełniłam błąd (możecie na mnie krzyczeć ile chcecie, bo należy mi się)- przy kupnie kwiatka, pani w kwiaciarni powiedziała mężowi, że należy podlewać go co 4 dni, wlewając wodę do spodka, niech sobie ją "wypije". Skutkiem tego jest fakt, że w doniczce powoli zaczynają pojawiać się kropeczki pleśni - storczyk będzie w przyszlym tygodniu przesadzany, bo akurat kończy kwitnienie (już zrzuca kwiatki).
Bardziej zaniepokoił mnie fakt, że w doniczce (i podłożu - korze) chodzą sobie małe robaczki. Liście storczyka są chyba w dobrym stanie - bez przebarwień, jędrne i ładne. W jednym miejscu chyba liść jest lekko przypalony od słońca, chociaż to dziwne, bo stoi na parapecie od strony północno-zachodniej (tylko z tej strony mamy okna). Roslinka wypuszcza dużo korzeni powietrznych - od razu pytanie - czy przy przesadzaniu wolno włożyć je do doniczki, czy powinny zostac na zewnątrz?
Czy możecie pomóc mi zidentyfikować co to za robaczki? Mają kolor biało-brązowy, wielkośc ok. 2mm. Nie ma żadnych objawów typu "kłaczki" czy pajęczyny. Nie chodzą po kwiatku, tylko w doniczce. Na zdjęciu niestety średnio je widać. Czy jest jakiś uniwersalny środek na szkodniki?
Będę wdzięczna za odpowiedzi.
Pozdrawiam