Kochani pomóżcie.
Znalazłam się tutaj przez mojego małego współlokatora.
Nawet nie wiem jak wyglądają jego kwiaty i jaka to odmiana, bo przyznam, że dostałam go w doniczce o średnicy 6 cm w supermarkecie, kiedy pani wyrzucała niebożątka na śmietnik, ponieważ im w sklepie marniały. Miał 3 żółtawe ciupeńkie listki a ja nie potrafię wyrzucić nic żywego, dopóki jeszcze dycha. Po pół roku pielęgnacji i zmianie doniczki na 12cm średnicy, listki były już ślicznie zielone i jeszcze czwarty wyrósł, więc stwierdziłam, że czas na kolejną zmianę osadzonego, ponieważ korzonki wyłaziły już ostro na zewnątrz i postanowiły zawładnąć parapetem. Po przeprowadzce moje maleństwo zrobiło coś co z początku wzięłam za pęd kwiatowy, lecz kiedy ten "pęd" wypuścił liście to zdębiałam... Żadnych preparatów oprócz wody destylowanej do podlewania i własnej uwagi, mojemu maluchowi nie ofiarowałam. Nie wiem czy powinnam je rozdzielić... waham się, gdyż bardzo są złączone.