Wełnowce kontratakują...
Witam,
Latem od koleżanki dostałem kilka cattleji do reanimacji po gradobiciu. wcześniej koleżanka radziła się u mnie czym zwalczać wełnowca, który zaatakował jej kolekcję. Poradziłem jej Promanal 60C, którym do tej pory tępiłem uporczywe i opancerzone szkodniki takie jak wełnowce czy tarczniki. Ok, rośliny dotarły do mnie, zostały posadzone w nowym podłożu i zawieszone w foliaku. Bardzo ładnie zareagowały na takie warunki. Na roślinach widać było ślady bytowania wełnowców i martwe kolonie tych paskud. Do jesieni rośliny były prewencyjnie pryskane przy okazji zabiegów na innych roślinach. Jesienią rośliny wróciły do domu, podarowane cattleye poszły do odosobnionego miejsca - lazaretu. W zeszłym tygodniu, gdy je podlewałem nie widziałem niczego, dziś zobaczyłem całą masę kudłatych wysp pod liśćmi. O ja naiwny, myślałem, że jeżeli te szkodniki nie wytwarzają tej woskowej waty, to znaczy, że są martwe. Jakieś musiały przeżyć i właśnie rozpoczęły kontratak.
Czym jeszcze potraktować rośliny, żeby wytępić je doszczętnie? Pałeczki nie wchodzą w grę, bo rośliny mają słaby system korzeniowy i nie wchłoną potrzebnej ilości preparatu systemicznego. Zmywać liście ze wszelkich pozostałości szkodników? Oprysk naprzemienny innym preparatem?
Latem od koleżanki dostałem kilka cattleji do reanimacji po gradobiciu. wcześniej koleżanka radziła się u mnie czym zwalczać wełnowca, który zaatakował jej kolekcję. Poradziłem jej Promanal 60C, którym do tej pory tępiłem uporczywe i opancerzone szkodniki takie jak wełnowce czy tarczniki. Ok, rośliny dotarły do mnie, zostały posadzone w nowym podłożu i zawieszone w foliaku. Bardzo ładnie zareagowały na takie warunki. Na roślinach widać było ślady bytowania wełnowców i martwe kolonie tych paskud. Do jesieni rośliny były prewencyjnie pryskane przy okazji zabiegów na innych roślinach. Jesienią rośliny wróciły do domu, podarowane cattleye poszły do odosobnionego miejsca - lazaretu. W zeszłym tygodniu, gdy je podlewałem nie widziałem niczego, dziś zobaczyłem całą masę kudłatych wysp pod liśćmi. O ja naiwny, myślałem, że jeżeli te szkodniki nie wytwarzają tej woskowej waty, to znaczy, że są martwe. Jakieś musiały przeżyć i właśnie rozpoczęły kontratak.
Czym jeszcze potraktować rośliny, żeby wytępić je doszczętnie? Pałeczki nie wchodzą w grę, bo rośliny mają słaby system korzeniowy i nie wchłoną potrzebnej ilości preparatu systemicznego. Zmywać liście ze wszelkich pozostałości szkodników? Oprysk naprzemienny innym preparatem?