Wyjęłam go z podłoża i okazało się ze z korzeni nic nie zostało także w zasadzie to zdjęcie pokazuje całość a liście także zaczęły mu usychać. Zostały dwa i są w połowie uschnięte

Przeczytałam gdzieś na forum żeby obciąć mu zgniłe korzenie wiec to zrobiłam a miejsca zasypałam cynamonem miejsca cięć i obecnie się "wietrzy".
Okropnie się czuję, że jest w takim stanie.
Do tej pory wypuszczał nowe listki, nawet nie wiem kiedy się to stało. Przesadziłam go tydzień temu i chyba tylko mu tym zaszkodziłam
Do tej pory wstawiałam go do wody i namaczał się albo do spodka wlewałam przegotowaną wodę, spryskiwałam go też mgiełką do storczyków.
Przeprowadziłam się i nie do końca w tym mieszkaniu umiem znaleźć mu miejsce. Stał na parapecie ale bałam się ze w takcie zimy przy rozszczelnionym oknie może mu zaszkodzić wiec postawiłam na komodzie.
Proszę powiedz, że jest dla niego jeszcze szansa reanimacji.