Miło się dzielić sukcesami... ale ja się i kłopotami podzielę... bo wiedza nam się często powiększa jak problem trzeba rozwiązać.
Przy dzisiejszej inspekcji spostrzegłam z przerażeniem że dwie moje ukochane Vandy są zarażone fusarium. Nie chcąć brać ryzyka z wątpliwą jeśli chodzi o pozytywny rezultat metodą chemiczną, postanowiłam reanimować rośliny przez trochę dopasowaną metodą gggosi:
viewtopic.php?f=17&t=5066&p=32304&hilit=+ostre+ci%C4%99cie#p32304
Z bólem serca robiłam cięcia... musiałam uciąć aż 20 cm dla jednej z roślin aby dojść do zdrowej tkanki...
Jestem dokładna z higieną, ale musiałam tu kiedyś coś przeoczyć... inaczej by moje Vandy przecież nie zachorowały...