Witam wszystkich, Od niedawna zaobserwowałam dziwne przebarwienia na kwiarkach jednego z moich storczyków. Zmiany są w kolorze niby zieleni lub brązu, nie za badzo mogę to opisać/określić (pod postem posyłam linki do zdjęć)Dodam, że przebarwienia są na kwiatkach, które już kupiłam w kwieciarni, natomiast te które rozkwitły u mnie mają się dobrze, jak narazie. Wydaję mi się, że pojawiło ich się też trochę więcej od czasu stosowania nawozu - Biohumus. Nie wiem, czy to może jakiś wirus lub grzyb, ale liczę B was. http://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/A9DOOrDjKfCNPEzLMG http://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/VYNc ... CqXXcq6Ev_ http://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/rFvbqFQyY9~N2gGScN
Leczenie: Usunąć zarażone kwiaty, a następnie spryskać odpowiednim środkiem grzybobójczym. Niektórzy donoszą o sukcesie domowego środka do pieczenia sody, 1/2 łyżeczki rozpuszczonej w 1 litrze wody i rozpylanej na kwiaty. Ten grzyb jest powszechny w środowisku i nie można go uniknąć.
Zapobieganie: Usunąć zarażone kwiaty, ponieważ są to zbiorniki infekcji. Zakażenie może być zredukowane przez staranną sanitację, zwiększony obieg powietrza, obniżoną wilgotność i cieplejsze temperatury w nocy (powyżej 20°C).
Co ile powinnam zraszać tym roztworem? I, czy mogę dodać nawozu - Biohumus ( na buteleczce jest napisane, że w celu ratowania roślin można dodać 5 nakrętek nawozu bezpośrednio pod roślinę.
Gdybyś przeczytała tekst w podanej lince to byś otrzymała odpowiedź na twoje pytanie. Tam pisze że raz otrzymane zakażenie usunąć się nie da... można jednak zahamować nowe wybuchy choroby.
Ja znam angielski ale przetłumaczenie na język polski zabrało by mi zbyt dużo czasu. I jak napisałam... ja osobiście nie potrafię ci dać lepszej informacji o tej grzybicy niż to co w lince. To głupio odpowiadać na twoje pytania szukając odpowiedzi w artykóle podanym w lince... bo ja choć spotkałam się z tą grzybicą , to jej w mojej hodowli jeszcze nie miałam.
Tak więc poczytaj sobie sama to co podane. Tam wszystkiego się dowiesz o Botrytis.
Witaj Basiu, Nie mogę Ci, doradzić zrób co uważasz za stosowne, jednak muszę to przyznać masz naprawdę bardzo oryginalną barwę storczyka, i do tego ta warżka. Cudo, cudo... Marta
Dorra, przepraszam za swoją porywczość, ale zadam Ci Jeszcze jedno pytanie dotyczące tego storczyka. Powiedz mi proszę, czy ma to jakiekolwiek sens ratowania tej rośliny? Skoro i tak jak z tej grzybicy nie wylecze, a jedynie zapobiegne jej dalszego rozprzestrzeniania się. Przecież skoro infekcja jest w całej roślinie, a nie tylko na kwiatkach inne storczyki będące w pobliżu też się zarażą? A, więc poradź mi proszę czy Ty byś walczyłai swojego storczyka, czy też wyrzuciła lub spaliła w ogniu nie ryzykując reszty swoich innych gatunków storczyków. Oczywiście nie mówimy tu o jakichś botaniczynychlub innych cennych gatunkach, ale mam na myśli zwyczajną hybryde z gatunku phalaenopsis. Najbardziej, chyba przeszkadzałby mi fakt, że zawsze musiałabym uważać na tego storczyka pot względem czynniki, które powodują Botrytis. Liczetna twoją cenną radę, ale powiedz szczerze bez owijania w bawełne, co Ty byś zrobiła na moim miejscu, jeśli nie chodziło by o wyjątkowego storczyka.
Na to pytanie możesz tylko sama odpowiedzieć ... jeśli ten storczyk jest specjalnie ci miły albo wyjątkowy w jakiś sposób, to staraj się jego chorobę trzymać w szaku. A jak to łatwo dostępna hybryda komercjalna... to ja osobiście nie bawiłabym się ratowaniem.
Chyba jeszcze poczekam z jego wyrzuceniem, narazie zmienię mu miejsce z wschodniego okna na północny parapet. Zetne te pędy kwiatowe na których jest infekcja, gdyż na po co mam oglądać tak paskudne kwiatki . Ale nie wiem, czy jak go przestawie na inne okno ok. 4-3 metry od poprzedniego nie zarazi innych storczyków tym grzybem???
Na moje oko storczykowi nic nie jest-sytuacja nie wymaga interwencji Niektóre kwiaty owszem mają plamki, możliwe nawet, że to jakiś grzyb (może słaba wentylacja pomieszczenia, gdzie przebywa?). Ale ponieważ kwiaty są organami krótkotrwałymi, "choroba" ograniczy się sama.
Pozdrawiam, Michał
P.S. Nawozy organiczne jak humus czy guano mogą przenosić choroby, bo preparaty handlowe nie są wyjaławiane.
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Narazie sciełam jej te zainfekowane pędy kwiatowe i przeniosłam na okno w garażu (zachodnie). Jest tam teraz dobra temperatura ok. 20-25. A zabrałam się za porządek na oknie, którym stała. Umyłam je i wietrze od rana, gdyż chce tam postanowić inne storczyki i chcę uniknąć kolejnych strat. Firanki też powinnam wyprać, czy uchylenie okien na roztwierz i umycie ich wystarczy, czy potrzeba będzie też wyprać firanki. Jak długo unosza aie zarodniki tego grzyba?
Statystyki jak wentylacja, wilgotność powietrza, temperatura, rozmiar pokoju i tym podobne parametry wpływają na długość życia zarodników grzybowych, nie mam i nie znam... wątpię by tego typu dane były gdzieś dostępne. Spróbuj sama googlować i youtubować... może ci się uda zdobyć więcej informacji niż mnie mój czas na to pozwolił.
Pomyślałam... zadzwoń do Instytutu Biologicznego w Uniwersytecie w twoim wojewódzctwie. Bo Botrytis sprawia szkody i na różach, i na chryzantemach, i gerberach, i nawet winogronach. Tak więc nie trudno powinno być zdobycie informacji po polsku na ten temat...