Dorra pisze:Oj jak przyjemnie że trochę o sobie napisałaś! Nie jesteśmy tu na tym forum tym rozpieszczeni

... większość nowych użytkowników prosi o uratowanie ich Phalaenopsisa.... często już w stanie nieodwracalnym... i znikają jak tylko dostaną odpowiedź.
No właśnie mnie brakowało kontaktu z kimś z kim mogę się popodniecać tym, że mi coś zakwitło

Mój mąż patrzy na mnie jak na wariatkę, dla koleżanek kwiatek w domu to jednorazówka postawiona na stole dla wystroju wnętrza i nikt zupełnie nie rozumie po co mi tyle "chwastów"

tym bardziej że z kolecji jaką opisałaś że masz, to o twoim doświadczeniu przynajmniej ja, chętnie bym posłuchała
Nie wiem czy mam doświadczenie, od kiedy poznałam takiego jednego Pana z działu ogrodniczego, który mi wciskał przecenione zdechlaczki różnych maści (albo ja od niego wyciągałam różne przeceny) czytałam wszystko co się dało i obserwowałam. Możliwości miałam ograniczone bo tylko jedno okno wschodnie w bloku. Teraz się przeprowadziłam i wydawało mi się, że będę mieć dużo miejsca i duuużo parapetów ale jeden wypad do mojego Pana i już nie mam miejsca

To co napisałam to tylko jeden parapet.
Mam 5 dużych Vand nie mam pojęcia jak się nazywają, z 2 nawet nie wiem jeszcze co wyrośnie bo były przekwitnięte, jedną Ascocentrum Miniatum ale też jeszcze nie kwitł, 3 Liodoro właśnie ponawiają kwitnienie, Howere malutką taką teraz właśnie w końcu rozwinęła pączki, Brassade czekam na rozwinięcie pączków, Oncidium Shary Baby, 2 Zygopetalum ale też mnie nie lubią, kilka Cambrii które wracają do żywych po wycinaniu zgniłych korzeni, kilka zwykłych Phalenopsisów też kwitną jakoś najmniej na nie chucham. Miltonie Sunset (kwitnie) i Miltonopsisa który uparcie przypomina kapustę, 5 Cymbidium które też przypominają kapustę, 2 misdevalie ale pewnie mi zdechną bo dopiero w domu przeczytałam jakie mają upodobania, mam jeszcze jakąś miniaturkę dendrobium, która kilka lat walczy o życie i dopiero teraz mu się spodobał nowy parapet. Kurde teraz jak to wypisałam to chyba faktycznie powinnam się leczyć
Jedna myśl mi wpadła czytając twoje ostatnie zdanie o zimnolubnych Odontoglossum... ty może o tym już wiesz... w każdym razie zimnolubne storczyki zwłaszcza Odontoglossum, zaakceptują cieplejsze warunki i wyższe dzienne tempetatury jak im się zapewni chłodniej w nocy. Np przez uchylenie na szparkę okna.
No właśnie widzisz eksperymentuję bo jakoś w ręce mi wpadło kilka Odontoglosum i teraz czekam. Nie za bardzo mogę rozszczelniać okna bo mam w domu noworodka, poza tym dom się inaczej ogrzewa niż mieszkanie. W wakacje chcę wszystko powystawiać na taras jak mi mąż jakieś fajne stojaczki zrobi albo coś wykombinuję innego to wahania temperatur się zwiększą i może w końcu mi zakwitną Cymbidia bo już z 5 lat się obijają i mam ochotę je wysłać w świat. W każdym razie w wykuszu na kamiennym parapecie w nocy mam teraz temp ok 16-17 stopni myślę, że jak przyjdą mrozy jeszcze spadnie. Co z drugiej strony może wykończyć moje wszystkie Cattleye i Vandy bo wszystkie sobie właśnie tu powystawiałam (południe). No nie wiem to pierwszy sezon w nowym domu więc wkrótce się okaże co może gdzie stać.
Wracając do Forsycji to wydaje mi się że może mieć w rodowodzie takie coś co nazywa się Cochlioda. Kształt płatków taki gwieździsty się zgadza, liści też tylko kolor może z Brassii?