Posiadam w domu dwa falenopsisy. Jeden od mamy, którego przelała i niestety korzenie obgniły
po jakimś czasie pojawiły się na liściach białe robaczki, po upornym przeszukiwaniu wujka google doczytałam,że to wełnowiec... najgorsze świństwo i gdzie nie czytałam tam pisali, żeby lepiej wyrzucić do kosza. w tym czasie nietety zaraziłam wełnowcem kwiatka mamy, był we wczesnym stadium i szybko ściągałam wykałaczkami te paskudztwa... postanowiłam jednak o nie zawalczyć, ten od mamy ma już ładne kilka lat, a ten na urodziny dostałam szkoda mi wyrzucić....
kupiłam w sklepie środek chemiczny, wycięłam pognite posuszone korzenie, opryskałam porządnie i jeden i drugi storczyk, podłoże wysypałam korą oraz kemrazytem. Storczyki wyglądały na prawdę marnie
póki co nie mam zdjęć, aparat wysiadł, ale przy najbliższej okazji podeślę kilka fotek w jakim stanie są kwiatuszki
gdyby coś wam wpadło co też z tymi korzeniami zrobić bardzo proszę o pomoc... przygodę ze storczykami zaczęłam właściwie dopiero w tym marcu więc jeszcze dużo nauki przede mną:)
pozdrawiam serdecznie!