Ha, ha, ha... super historia!
U mnie takiej dramatyki nie było. Sprawdziłam na Wiki... ten typ chrząszcza żywi się nektarem... więc chyba był w drodze do kwiatów które mają wiszące słodkie kropelki. Dlatego trzymam wszystkie kwitnące storczyki w domu, bo te kropelki przyciągają do siebie i wełnowce i wcionarstki i całą resztę tych szkodników.
Jajek też chyba ten chrząszcz nie zostawił bo on zostawia swoje potomstwa w stosach drewna na opał... tak więc jedno co ryzykowałam to zapylenie kwiatów
Jest teraz na wolności... a duży to on był.... całe 5 cm i do tego jego anteny też 5 cm.