Strona 1 z 1

PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 01-04-2019, 19:56
Autor RozkaG
Witam!
Przepraszam jeżeli piszę nie w tym dziale, ale poddaje się już... Nie mam serca wyrzucać tych bidulek ale obawiam się że nie ma dla nich ratunku. Podjęłam się odratować 2 storczyki w opłakanym stanie :( Nie miałam serca pozwolić je wyrzucić. Nie jeden storczyk odratowałam, ale one miały choć jakieś korzenie, a te dwa - zero. Zobaczcie sami...
Cały problem polega na tym, że one pokrywają się białym nalotem (wygląda jak pleśń). Co robiłam:
- próbowałam obmyć w wodzie z płynem do naczyń, wsadziłam do keramzytu, ale wciąż nic. NIe mam doświadczenia w ratowaniu takiego storczyk więc będę wdzięczna jeżeli ktoś pomoże mi krok po kroku co zrobić by nie wydac teraz masy pieniędzy, ale jednak nie wyrzucać do śmietnika. Serce mnie boli :(

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 02-04-2019, 18:24
Autor Dorra
Osobiście nie bawię się w ratowanie podobnych... ale jak chcesz, to spróbuj... na dnie jest woda (zdjęcie zapożyczone)...
E6533B71-26A8-4E45-84DA-7F55DC3E0075.jpeg

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 02-04-2019, 20:44
Autor RozkaG
Czyli liście zamoczyć w wodzie? I tak pozostawić?

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 02-04-2019, 21:48
Autor Dorra
Spróbuj.

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 03-04-2019, 11:43
Autor Ryszard410
RozkaG pisze: Nie mam serca wyrzucać tych bidulek ale obawiam się że nie ma dla nich ratunku.

Kiedyś tam, w dawnych, bardzo dawnych czasach, kiedy jeszcze storczykomaniacy mieli zacięcie do wymiany doświadczeń i byli "sympatycznymi gadułami" na temat reanimacji storczyków wiedli niekończące się dysputy. Czytając Twój post zajrzałem przy pomocy funkcji Szukaj w zakamarki zakładki Gadu-Gadu i znalazłem temat Storczyki w kamieniach. Ile tam porad, podpowiedzi i pasji w podpowiadaniu jak i co robić by pobudzić roślinę do wykształcenia nowych korzeni, może rozboleć głowa. ;) Proszę poczytać, może coś z tego wykorzystasz. :D

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 04-04-2019, 07:12
Autor Dorra
Tja Ryszard... passa jest... ale i praktyczne myślenie. Jeśli roślina jest nietypowego gatunku... albo i zwykły Phalaenopsis ale emocjalnie ważny dla mnie... to gdy do tego dojdzie że muszę reanimować, to robię wszystko by storczyk przeżył.

Co do marketowców... może do tego kupionych za 5 zł... mam granicę. Ewentualny koszt za chemię przekracza co najmniej 10 razy cenę zakupu. Czas jaki to zajmie zanim znowu zakwitnie to 4 lata lub więcej... Do tego, jeśli to wygląda jak powyżej, to nawet 50% nie ma że to się uda.

Innymi słowami... jeśli nie w celach edukacyjnych... to i czas, i pasja i te koszty bardziej warto jest położyć na innego storczyka.

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 04-04-2019, 08:59
Autor Aga
A mi się wydaje, że jest satysfakcja jak się uda uratować roślinę. Noi też zdobywa się doświadczenie. Lepiej nauczyć się ratować ... na zwykłym Phalaenopsis niż uczyć się na bardzo cennym egzemplarzu. Ale każdy sam decyduje ;)

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 04-04-2019, 11:36
Autor Dorra
Hmmm... jeszcze nie widziałam ani jednego zdjęcia kwitnącego falka po reanimacji. Ani jednego zdjęcia. Podejżewam że nikomu nie chce się czekać na satysfakcję 4-6 lat :D
Są wyjątki... sama kupuję czasem sadzonki prosto z agaru... tu czasem i 8 lat trzeba czekać... ale to raczej temat innej dyskusji ;)

Co do ratowania, to już kiedyś przeszłam te doświadczenia... dziś to historia i dla mnie po prostu nie warte. Chyba że reanimacja nie jest tak ogromna jak ta powyżej na zdjęciach ;)

Na tym ostatnim zdjęciu widać jak ogromnie wysuszone są liście... trzonu prawie nie ma i wg właścicielki storczyk jest zaatakowany pleśnią. Reanimacja nad wodą czy w Sphagnum wg mnie nie da rezultatu. Jedyne co ewentualnie można spróbować to do do góry nogami z liśćmi w wodzie... jeśli ma się w ogóle czas i ochotę...

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 11-04-2019, 08:14
Autor R0bby
Nie zgadzam się Dorra z Twoją argumentacją. Zawsze warto podjąć próbę reanimacji, choćby dla uzyskania własnych doświadczeń. Walnąć do kosza zawsze można. A ratując falka za kilka złotych przynajmniej człowiek nie stresuję się perspektywą straty finansowej. A takie uzyskane doświadczenia mogą się przydać, gdy przyjdzie ratować bardziej wartościowy okaz.

Nb, sam reanimuję falka singlo ( tego co miał mieć jeden duży kwiatek), któremu po przycięciu pozostałych pąków by został jeden, usechł cały pęd kwiatowy, a potem wszystkie liście oprócz jednego i tak jakby pień złapał zgniliznę. Jeden liść mu został i ze 3 całkiem zdrowe korzenie. Pozbiera się to dobrze, nie to niewielka strata, bo najpiękniejszy nie był. Ale daje mu szansę ;)

Re: PRÓBA URATOWANIA!

Nieprzeczytany postNapisane: 11-04-2019, 08:25
Autor Dorra
Moja ”argumentacja” to opisanie aspektów jak ja do tego podchodzę i w jakich sytuacjach ja reanimuję lub nie. Nie ma tu co się tu zgadzać czy nie zgadzać... dla mnie w wielu podobnych przypadkach po prostu nie warto.

OBS
Akceptuję jednak... powyżej podałam rady jak reanimować... decyzje innych!