zdarzyło mi się dwukrotnie popełnić zakup przez internet tej wiosny ,a to tylko dlatego ze ciężko było dostać "gotową"(kwitnącą) roślinę, ba! coś więcej poza gatunkami z centrów ogrodniczych;
dobre i ciekawe doświadczenie, z dwóch względów:dostaje się to co konkretnie jest zachcianką,gatunek wybrany ;
kwiaty hodowane od maleńkości łatwiej przyzwyczajają się do opieki konkretnego właściciela, flory bakteryjnej domu, jego temperatury, wody, etc. dla większych roślin to zawsze większy szok- i większa strata jak padnie...zgadzam się całkowicie ze trzeba poczytać opinie o sprzedawcach- warto zobaczyć komentarze. Pierwszy maleńki Catlley'a -sprzedawca i roślina porażka - przyleciał z Francji, po 3 dniach (myślę ze zapakowany czekał na naklejkę z adresem kilka tygodni aż znalazł się kupiec...) 3 pozostałe tego rodzaju leciały 10 dni z Tajlandii, stan wyśmienity;
"upierdliwa"

opieka i na razie mam je wszystkie, wiele się tez nauczyłam dzięki temu.pieniądze były rzędu-jak stracę to stracę, ale mogłam bez strachu stosować najdziwniejsze metody pielęgnacyjne,i obserwować skutki.
Sprawdzać sprzedającego!!! i za cenę, która od biedy jesteśmy w stanie przeboleć nabywać przez internet:)
powodzenia:)