Witam. Kwitnienie stare, bo z września 2009 roku, ale uznałem, że warto pokazać tą roślinę (prezentacja wymienionej wyżej Stanhopei może być niektórym znana z innego forum storczykowego). Mam ją już od 6 czy 7 lat. Początki były trudne, bo kiedy kupiłem tą Stanhopeę, uczyłem się dopiero uprawy storczyków. Dopiero po przeprowadzce do nowego mieszkania zaczęła w miarę ładnie rosnąć. Potem była kolejna przeprowadzka, w 2008 roku. Rok później, w czerwcu, coś mnie podkusiło, żeby zmienić roślinie doniczkę na koszyk (poleca się uprawę młodych okazów w zwykłych doniczkach, ponieważ potrzebują znacznie więcej wilgoci). I co się okazało? Że najnowsza pseudobulwa wydała pęd kwiatostanowy, który dosięgnął do dna doniczki! Moja radość była ogromna. Pęd wydłużał się leniwie, by rozwinąć wszystkie kwiaty jednocześnie 9 IX 2009 roku-a kwiatów było w sumie 9 (swoją drogą, ciekawy zbieg okoliczności). Kwitnienie też trwało 9 dni-jak na Stanhopee to dużo, ale i tak za krótko, by nacieszyć oczy. Kwiaty nie pachną-wśród rodziców jest bowiem S. inodora, czyli "bezwonna".
Teraz o uprawie: nigdy nie poświęcałem tej roślinie szczególnej uwagi. Podłoże to sama kora, koszyk wymoszczony jest torfowcem. Nawożę dość obficie różnymi nawozami do storczyków, zależy, jaki nawinie mi się pod rękę. Nie wolno rośliny przesuszyć, bo wtedy na liściach pojawiają się szpecące plamy (choroba fizjologiczna). Jeśli chodzi o temperatury, to jest raczej chłodno-latem maks. 25 st. C, zimą nawet 10. W 2010 Stanhopea postanowiła zwiększyć masę, wytwarzając 7 pseudobulw, kwitnienia się jednak nie doczekałem. Cykl ich wzrostu i dojrzewania jest powolny-mam nadzieję, że w tym roku zostanę zaszczycony chociaż jednym pędem kwiatostanowym. Pozdrawiam i polecam tą bezproblemową roślinę (choć rozmiary ma słuszne-liść z ogonkiem dochodzi do 70 cm)-Michał