Chciałam Was prosic o pomoc przy cambrii.
Zakupiłam ją na allegro w lutym,wyciągnęłam z doniczki, w środku oczywiście bryła mchu, korzenie puste w środku, wszystko obcięłam, posypałam cynamonem. Wsadziłam roślinkę w keramzyt. Nie podlewałam ok 2 tyg. Roślinka składała się z jakby dwóch części (nazwijmy to bulwa1, bulwa2)
Bulwa nr 1 zaczęła puszczać małe korzonki. Potem zalewałam ten keramzyt po przeschnięciu wodą, co było chyba błędem, bo korzonki zaczęły gnić, aż w końcu przegniły całkowicie i nie ma ich.
Potem wyjęłam te bulwy. Wzięłam świeże płaty mchu z drewna(bo akurat mieliśmy drewno z lasu na opał), wyłożyłam nimi pudełko z lodów i tam położyłam te bulwy. Mech opryskiwałam codziennie woda, żeby był wilgotny. Bulwa nr 2 zaczęła wypuszczać korzenie, natomiast bulwa nr 1, która kiedyś miała małe korzonki w keramzycie i straciła je, jest uparta i za nic nie chce wypuścić ich ponownie.
Teraz napiszę, jaki mam problem. Otóż te korzonki z bulwy nr 2 nie są już taki jasno zielone (chodzi mi o te najdłuższe). Boję się, że znowu zaczną gnić, a przecież ten mech nie stoi w wodzie ani nie jest wybitnie wilgotny, zraszam naprawdę lekko.
Drugim problemem są plany na liściach, wyglądają jakby poparzenia od słońca, takie małe wyschnięte zagłębienia. Nie wiem czy poparzenie od słońca jest możliwe, bo storczyki mam na oknie zachodnim, słońce oświetla storczyki dopiero ok godz. 17.
Dodam, że spryskuje liście cambrii codziennie, woda nie dostaje się do zagłębień liści.
Obydwie bulwy natomiast mają nowe przyrosty, chyba bulwy
Nie znam się na cambriach, jest to moja pierwsza roślina.
Proszę o wyrozumiałość i pomoc.