Strona 1 z 1

najnudniejszy na świecie Falenopsis czyli kilka ciekawostek

Nieprzeczytany postNapisane: 12-06-2011, 01:06
Autor konopa78
Kilka luźnych spostrzeżeń spowodowanych częstością pojawiania się problemu – obcinać czy nie obcinać łodygi kwiatowej, czy „grzebać” w doniczce po zakupie,i co z tymi korzeniami.
tak się składa ze bez pomocy, a czytając najczęściej sprzeczne informacje hodowców - często mam wrażenie że ilu wielbicieli tych roślin tyle opinii,.... jakiś czas temu wybrałam intuicyjna drogę w pielęgnacji z obserwacją i eksperymentami. Szerze polecam dwie rzeczy :) wszystkim neofitom.

Obcinajmy pędy kwiatowe od czasu do czasu czyli
...błąd numer jeden:kwitnienie bez względu na wszystko.

kiedy nabywamy kwiat, zwykle napompowany odżywkami bywa on w rozmaitym stanie...pięknie kwitnie -to na pewno-w końcu musi się sprzedać;często sama roślina jest już na granicy prze eksploatowania i nawet troskliwa opieka mija się z celem gdy świeżo upieczony właściciel chce przeważnie urody kwiatu;
i zwłaszcza kwiatu...nie spieram się,nie trzymam ich dla liści sama mam je dla koloru, ale mocno ograniczone finanse nakazują mi opiekować się każdą rośliną najlepiej jak potrafię,aby osobnik był zdrowy-ergo kwitnienie ponowił. Istnieje amerykańska strona a raczej blog gdzie doświadczony stażem miłośnik poleca dwie rzeczy, obcinanie łodyg kwiatowych, oraz naprzemienne warunki hodowli. Zaufałam jego poradzie i wątpliwym kondycyjne roślinom usuwam kwiaty, nie zależnie od fazy kwitnienia urody czy ilości oczek. robię to bardzo blisko rośliny.
Daję jej odpocząć. efekty są zaskakujące. druga rzeczą jest rozróżnienie 2 typów chowu. On nazwał to wolnym i szybkim, a winien ciemnym lub jasnym:
pomysł opiera się na wzmocnieniu kondycji rośliny, w miedzy kwitnieniu i trzymanie jej w ciepłym wilgotnym lecz ciemnawym punkcie wiec żadne tam południowe okna ani tym podobne, a raczej z dala i od północnego Zachodu; co to daje ? Ten pan twierdzi, ze roślina dobarwia się, odpoczywa wolniej ale staranniej wydaje liście i naprawia braki w ukorzenianiu..., na moje hybrydy podziałało świetnie: liście jak patelnie, tyle że się rozleniwiły z kwitnieniami.
, a całkowite ciecie łodyg ?
jedna z roślin tak uparta lub pędzona odżywkami, że mimo 2 !!! korzeni (możne po 2 cale)- ponowiła pęd kwiatowy na obciętej już raz przeze mnie resztce.... .
Dlaczego to robię ?. Uzasadnienie jest przyziemne, roślina kwitnieniem broni się przed śmiercią...brzmi dziwacznie już uzasadniam, che wydać nasiona produkować nowa generacje. kwitnienie jest wiec odpowiedzą na złe warunki i zły stan...
Niedawno odbyłam 4dniową podroż samochodem przez Europe wraz z mężem psem kotem i trzema kwiatami w/w typu. Mąż pozwolił sobie zabrać moje 'porażki pielęgnacyjne', aby się na nich uczyć pod moją nieobecność. W Europie kontynentalne lato dusiło nas żarem wiec auto było jak puszka na słońcu. Cztery dni jazdy w skwarze ale zmierzam do storczyka - 3 letni falek ze zwisłouchymi liśćmi , dość leniwy jeśli chodzi o kwitnienie- (ostatnie w 2009 majestatycznie złamało się pod ciężarem kwiatów, nim jeszcze na dobre się zaczęło - podlewałam zbyt hojnie :)) , dzięki podróży w zmiennych warunkach w ciągu zaledwie 2 dni z Anglii do Antwerpii- roślina obsuszona słońcem wypracowała pęd kwiatowy.
Ubawiliśmy się z mężem jej desperacją, schodząc rano na parking - pęd miał wówczas centymetr a dnia uprzedniego nie było go wcale- naprawdę najleniwsza i najbardziej upasiona ze wszystkich.
Wracając do wycinania - ja glosuje za usuwaniem całkowitym (bez liczenia oczek, zostawiania po trzecim ect. ) pędu kwiatowego gdy -
A:mamy wrażenie ze roślina jest wyjałowiona;
jaśniejące liście,zbyt powolne wytwarzanie nowego liścia z przestojami, zmienna kondycja korzeni ( korzenie, schnące podgniłe, przesuszone rzadkie). To jedna z oznak (dla mnie prywatnie), że kwitnący storczyk „robi bokami „ było jaśnienie i nadmierne wydłużenie liści w parze z niska jakością kwiatów. Przykładem niech będzie lubiana przeze mnie flare spots - biała roślinka z drobna czerwone cętki (prawie zawsze widzę mnoga łodygę z wieloma rozgałęzieniami w sklepach na obrazkach ) gdy moja uparcie produkuje pojedynczy pęd. Wreszcie obdarował mnie pędem rozgałęzionym po tym gdy dwukrotnie usunęłam łodyżkę kwiatowa, by dać jej szanse regeneracji mizerniejących korzeni.


Często po zakupie pierwszą rzeczą jaką robię to szacuje kondycje; delikatnie zsuwam doniczkę: oględziny korzeni, ile, jakie ,kolor...ewentualne pasożyty.
Zdarzają się niespodzianki- chodzi o podłoże- brzydki proceder wpychania gąbki pod sam zaczątek rośliny tak że zajmuje centralne miejsce wśród korzeni i nie ma szansy zobaczyć jej przez doniczkę, nawet transparentną. Prawdopodobnie ma trzymać wilgoć podczas spedycji, dystrybucji i handlu- z kwiatem, a jest źródłem zgnilizny, taki kompres morduje korzenie - są biało-żolte jak młoda marchew, często miękkie i rozcierają się w palcach. Tu dochodzimy do moim zdaniem błędu numer dwa - nieingerowanie w dostarczona całość.

Każdy boi się utraty pupila-tym bardziej za słone pieniądze, zrozumcie, że prędzej nauczycie się co się dzieje i jak traktować jeśli bez strachu przyjrzycie się jak to wszystko działa. Sądzę, że u innych neofitów sukces zaczyna się gdy nabierają odwagi na ingerencje. Pamiętam - zanim kupiłam pierwsze 3 kwiatki, mniej więcej wiedziałam jak korzenie mają wyglądać, nie bójmy się zatem zaglądać do doniczek - oczywiście czytając co się da i obserwując, nawet robiąc notatki .:) Oczywiście, roślina możne i raczej we większości przypadków zareaguje odrzuceniem kwiatów, lub pąków. Lecz jeżeli coś jest nie tak z korzeniami to stracimy i kwiat i kwitnienie, co zatem lepsze ?
I jeszcze osłonki , :) kiedy widzę osłonkę na zdjęciach zwłaszcza u początkujących jak ja, przypuszczam ze właściciel nie jest nawet ciekaw tego życia wewnętrznego i później znajdujemy wątek zatytułowany:...ratunku!!!
Osobiście uważam ze glony, lub niektóre wykwity maluśkich grzybni nie szkodzą i są dobrym towarzystwem, ale kieruję się zasadą, bacznie obserwuj-roślina pokaże na dniach czy jej z tym dobrze czy źle...ja nie usuwam glonu, a żyje w kraju gdzie wilgotność powietrza bardzo duża - nawet pranie trzyma mokre tygodniami. Storczykom to nie przeszkadza. Również zaryzykowałabym tezę, ze osłonka zwiększy ryzyko pleśni...ale to już moja teoria...no i nie każdy lubi plastikowe donice.

Kilka żelaznych zasad-wypracowanych i stosowanych-

nabyte na ebay'u dvd książki o uprawie storczyków kładą nacisk na tworzenie przychylnych warunków, dla korzeni- mieli na tym punkcie obsesje, he he
mam i ja- nie trudno zgadnąć , że jak się inwestuje w wielomiesięczną wyprawę na inny kontynent i przyjeżdża z kupami kompostu pod pokładem, to jest się bankrutem, dlatego kondycja ponad wszystko;
drenaż- u mnie zawsze 1/3 doniczki, najczęściej keramzyt ale zdarzały się skorupy z ceramiki i otoczaki, nie trzymają wody i nawet po zraszaniu czy przelaniu nie ma ryzyka, że korzeń ma z nią dłuższy kontakt, a ja nie muszę tego kontrolować.Także daje dostęp powietrza. Jest to dobre dla nadgorliwców z tendencją do przelewania :), ja tak mam!!
sterylność- ilekroć cokolwiek po cokolwiek tnę - zawsze parzę nóż przechodząc od egzemplarza do egzemplarza, a ciecia zasypuje cynamonem lub węglem drzewnym (ale to raczej wszyscy wiedza :) podłoże drenaż doniczki, co da się wyprażyć wyprażam w piekarniku :) na początku gromadziłam nadmiar lub odpadki kory i wykorzystywałam ponownie bez odkażania. Na efekty nie trzeba było czekać długo- nowy kwiat- epidemia robactwa :) :P
wiec drenaż, sterylność i wilgotność.
Jeżeli komukolwiek wyda się to tak głupie jak mnie na początku. Storczyk nie ma prawa stać w wodzie, ale musi mieć ją dookoła. Każdy sposób dający wodzie perspirować dookoła roślin jest dobra. u mnie stoją w kociej kuwecie wypełnionej w 1/4 żwirem -mogę swobodnie podlewać je odrobinę w suchsze dni, a woda wyparowuje dając kwiatom potrzebna wilgoć. Do towarzystwa ekologicznie dostały kapturnice i rosiczki, są dla mnie wykładnikiem czy nie za sucho z powietrzem i pomagają w walce z robactwem.


Dlaczego tak się rozpisałam?hmm, bo z jednej strony rozumiem irytacje stałych forumowiczów na najbardziej podstawowe pytania,,o popularny falenopsis,,a drugiej wiem jak się przeżywa porażki jak się zaczyna i żal mi ludzi którzy piszą ratunku...bo oni już też złapali bakcyla...

Re: najnudniejszy na świecie Falenopsis czyli kilka ciekawos

Nieprzeczytany postNapisane: 12-06-2011, 11:08
Autor ania_i
konopa78 pisze:Istnieje amerykańska strona a raczej blog gdzie doświadczony stażem miłośnik poleca ...


Możesz się podzielić adresem??

Fajny tekst :) Też jestem z grupy,która uważa, że lepiej poswięcić 1-2 kwitnienia niż całą roślinę :) Ale nie mam wyrozumiałości dla osób, którym nie chce się korzystać z wyszukiwarki :/

Re: najnudniejszy na świecie Falenopsis czyli kilka ciekawos

Nieprzeczytany postNapisane: 13-06-2011, 16:24
Autor konopa78
witaj, juz sie dziele, nie jestem pewna czy to bylo na tej,nie wszystko co czytam bookmarkuje :)
http://www.how-to-grow-orchid.com/

jestem w momencie przewozu-i przenosin z wyspy do kraju, po dwudziestym podam wiecej żródel z ktorych korzystam.polecam tez znalezc na ebay aukcje 30 vintage books about growing orchids- lub podobnie :) genialne opracowania :) i pozdrawiam :)
Magda

Re: najnudniejszy na świecie Falenopsis czyli kilka ciekawos

Nieprzeczytany postNapisane: 13-06-2011, 19:40
Autor Efka
No cóż,nikt nie lubi się nudzić,nawet storczyki. Ja ostatnio (niechcący) zafundowałam swoim 14 stopni w nocy,a przyzwyczajone były do 18-20 i już po trzech dniach są trzy nowe pędy kwiatowe u oncidium i zaczątek pędu u Phalaenopsis equestris. Ciekawe jak długo czekałabym na to,gdyby cały czas miały ciepełko... :roll: