To Dendrobium kupiłem jako maleńką sadzonkę z 3 pseudobulwami około 7 lat temu od zaufanej osoby z wieloletnim doświadczeniem, więc mam pewność, że jest to Dendrobium kingianum, a nie co innego (zresztą wszystkie cechy budowy to potwierdzają). Jest to pierwszy gatunek Dendrobium, który u mnie zakwitł. Jednak nie było tak łatwo... przez pierwsze 3 lata miałem tylko keiki. Nie dysponowałem odpowiednio zimnym miejscem do spoczynku, zresztą tego spoczynku bałem się jak ognia, nie wiedziałem, co, jak i kiedy. W końcu 4 lata temu przeprowadziliśmy się do nowego domu i Dendrobium jesienią wylądowało na ganku (temperatury skrajne 8 i 16 stopni, zwykle 12-14 st.C) i po raz pierwszy zakwitło. Byłem oczarowany nie tylko wyglądem kwiatów, ale również ich zapachem. Wypróbowałem wszystko-bez suchego i zimnego spoczynku ze sporą dawką światła to Dendrobium nigdy nie zakwitnie. Od tego kwitnienia zaczął się mój dendrobiowy szał, kupuję niemal wszystkie gatunki, jakie mi się napatoczą (trochę przesadzam, bo mam raczej sprecyzowane priorytety, jeśli chodzi o gatunki, które chcę zdobyć w najbliższym czasie). A Den. kingianum obdarowuje mnie kwiatami niezawodnie co roku w połowie lutego, czasem trochę wcześniej. Kwiatów nie ma w tym roku oszałamiająco dużo, bo roślina stoi koło drzwi na strych, więc mama idąc wieszać ciuchy naraża ją na podmuchy zimnego powietrza, wskutek czego około 1/3 pąków opadła. Ale nic to-rzekł baca, wiążąc but glizdą
Zdjęcie0532.jpg (62.17 KiB) Przeglądane 1503 razy
Zdjęcie0531.jpg (63.87 KiB) Przeglądane 1503 razy
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Gratulacje. Dzikusy tego gatunku, to wcale nie tak łatwo zmusić do kwitnienia. Ja mam takiego ogromniastego D. kingianum, ale w tym roku nie zakwitł, choć nie podlewam go od jesieni. Widać ma za ciepło. Teraz już za późno na schładzanie, więc zacznę podlewać. W przyszłym roku muszę mu dogodzić.
Panie Janie, widziałem ten okaz na zdjęciach wrzuconych swego czasu przez Ryszarda Dziękuję za miłe słowa, ale jak napisałem-łatwo nie było, jest mnóstwo gatunków kwitnących o wiele łatwiej (nie mam tu naturalnie na myśli aggregatum, które chłodzę i suszę od miesiąca, i nic, ale chyba jestem zbyt niecierpliwy, a roślina za mała na kwitnienie). Czego to Dendrobium nie przeżyło... Raz o mało go nie uśmierciłem, wystawiając na baaaaardzo słoneczny i gorący taras. Myślałem, że po nim, ale dało radę, więcej go nie wystawiłem na zewnątrz na lato. Rośnie niezbyt chętnie, w zeszłym roku zaledwie 3 przyrosty. Ale zapach kwiatów na słońcu-cudowny. Jeszcze raz dziękuję za komplementy-przekażę roślinie
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.