Agnes, ja od siebie dodam tylko parę wskazówek.
Polecam zastosowanie raz w tygodniu nawożenia dolistnego i na wierzchnią warstwę kory w formie oprysku nawozem z przewagą fosforu (st. max. 0.5%) przy podlewaniu standardowym, ale bez przepłukiwania korzeni. Oczywiście musisz pilnować tego, aby woda nie zalegała we wnętrzu rozety liściowej, bo wszystko Ci zagnije od środka.
Do tego proponuję przeniesienie w cieplejsze miejsce (tak do 30 stopni Celsjusza mniej więcej w upalne dni) przy dość mocnym cieniowaniu.
Nie zgodzę się z Martą, jeśli chodzi o podstawki z wodą (ona zresztą o tym wie

). Myślę, że lepszą metodą jest moczenie rośliny w momencie, jak substrat zaczyna lekko przesychać (bez podlewania od góry, tylko namaczanie od dołu całej doniczki). Ale od góry dałbym warstwę sphagnum, którą utrzymywałbym stale wilgotną (w miarę możliwości) przy dodatkowym otoczeniu rośliny parującymi naczyniami.
Ogólnie to ma mieć ciepło, parno, podłoże nie przesychające za bardzo i tyle.
I co najważniejsze. To, co określiłaś, jako pęd kwiatowy na zdjęciach to nowy korzeń

Przykryj jego, jak i całe podłoże z wierzchu, poduszeczką z mchu.
I nie przesadzaj za bardzo z robieniem otworów w doniczce. Lepiej, żeby był słabszy dostęp powietrza do bryły korzeniowej, ale żeby nie wysychała ona.
Możliwe, że po prostu jeszcze "nie nadszedł czas" Twojej rośliny.