Angreacum scottianum
Angreacum scottianum rośnie na Komorach na wysokości 350 - 600 metrów.Należy do rodzaju Angraecum i jest gatunkiem endemicznym Madagaskaru. Rośnie dobrze w temperaturach od umiarkowanych do ciepłych. Powinna być trzymana w cieniu z dala od bezpośredniego słońca. Powinna rosnąc w doniczce z podłożem o średniej granulacji zmieszanym ze sphagnum. Podłoże należy utrzymywać lekko wilgotne , nie przechodzi okresu spoczynku. Wilgotność powietrza wokół rośliny powinna być bardzo wysoka przez cały rok. Kwitnie od lata do jesieni przyjemnie pachnącymi białymi kwiatami mającymi przepiękną długą ostrogę. Wielkość kwiatu może sięgać do 10 cm.
Ciekawostką jest, że storczyk ten jest zapylany przez gatunek ćmy, której aparat gębowy ma aż 30 cm
Swoją roślinę mam od prawie roku. Prowadzę ją na oknie południowym. W czasie mocnego słońca - cieniuję ją pod innymi storczykami. W okresie jesieni podlewam sporadycznie poprzez przelewanie,a zimą tylko zraszam podłoże. Latem obficie podlewam poprzez namaczanie kilkuminutowe. Jest posadzone w mieszance : kora + sphagnum. Na wierzchu ma sphagnum dla zwiększenia wilgotności.
W sierpniu 2010 roku prawie mi zakwitła. Gdy był widoczny już pączek... nagle pęd zaczął drewnieć i usychać. Nie wiem dokładnie gdzie popełniłam błąd. Myślałam, że może go przesuszyłam? Może wilgotność wokół rośliny się zmieniła? Z biegiem czasu zaczęłam myśleć, że sama przytrzasnęłam go podczas zraszania. Myśli te przyszły po przytrzaśnięciu jednego z jej liści. Dziś jestem prawie pewna , że to mogło być TO. Kilka zdjęc z 2010 roku.
Życzcie mi w tym roku więcej szczęścia

Ciekawostką jest, że storczyk ten jest zapylany przez gatunek ćmy, której aparat gębowy ma aż 30 cm
Swoją roślinę mam od prawie roku. Prowadzę ją na oknie południowym. W czasie mocnego słońca - cieniuję ją pod innymi storczykami. W okresie jesieni podlewam sporadycznie poprzez przelewanie,a zimą tylko zraszam podłoże. Latem obficie podlewam poprzez namaczanie kilkuminutowe. Jest posadzone w mieszance : kora + sphagnum. Na wierzchu ma sphagnum dla zwiększenia wilgotności.
W sierpniu 2010 roku prawie mi zakwitła. Gdy był widoczny już pączek... nagle pęd zaczął drewnieć i usychać. Nie wiem dokładnie gdzie popełniłam błąd. Myślałam, że może go przesuszyłam? Może wilgotność wokół rośliny się zmieniła? Z biegiem czasu zaczęłam myśleć, że sama przytrzasnęłam go podczas zraszania. Myśli te przyszły po przytrzaśnięciu jednego z jej liści. Dziś jestem prawie pewna , że to mogło być TO. Kilka zdjęc z 2010 roku.
Życzcie mi w tym roku więcej szczęścia