Dziś rano udało mi się zaglądnąć na dłużej do moich kwiatów. W kącie okna, za vandami stała sobie blc. Niestety, posiałem gdzieś jej fiszkę. Pochodziła z tegorocznej wymiany od Grażyny. Dziś odkryłem ją kwitnącą beztrosko. Nawet pąki przegapiłem. Co ciekawe, kwitła już w tym roku, potem wypościła dwa nowe przyrosty i oto są kwiaty.
Śliczna,gratuluję i zazdroszczę,bo moja Epicattleya Don Herman przeniosła się na tamten świat .Nawet nie zobaczyłam kwiatów . Niestety,to to jest katlejaste,a ja zaczynam nabywać uprzedzeń do tego gatunku storczyków. Już od dawna mi nie wychodzą.I już nie wiem jaka jest przyczyna,ale ,ale.Dobrze,nie marudzę. Podziwiać jest co,naprawdę.
Nie martw się, mnie też się zdarzało wysyłać w niebyt cattleyaste. Najbardziej mi żal cat. trianae. Po prostu mam problem z reanimacją roślin bez korzeni. A trzymanie się rady: "weź kilogram wilgotnego mchu, wsadź do worka i umieść w słonecznym i ciepłym miejscu, nie sprawdza się. Zaraz czarnieje, pleśnieje i zdycha.
A mnie udało się pobudzić do życia C.Maxima.Jednak pseudobulwy nie urosły jak powinny i choć wypuściła pochewki nie zakwitła.W tym roku przyrosty ma większe,ale pochewek nie widać. I tak w koło Macieju.Coś im u mnie nie pasuje.Marnie mi kwitną(katleje).Rosną jak cię mogę.