Jestem laikiem odnośnie pielęgnacji storczyków. Te, które mam w domu kwitną sklepowo. Wiem, że całą sztuką i radością jest doprowadzenie ich do kwitnienia domowego. Wiem jak je podlewać itd. Wiele poczytałam. Kupiłam odżywkę firmy Pokon, ponieważ moja teściowa ją używa i storczyki ma piękne. Nie wiem, czy to dzięki właśnie tej odżywce, czy dzięki innym warunkom jakie im stwarza. Niektóre kwitnienia prezentowane przez doświadczonych hodowców na tym forum są imponujące. Cieszą oko. Jakie nawozy stosujecie Państwo do swoich podopiecznych? Chętnie posłucham Waszych rad i postaram się do nich dostosować. Również chciałabym cieszyć się z kwitnień moich pupilków. Z góry dziękuję.
Nawozy do storczyków mają bardzo podobny skład, więc praktycznie wszystkie działają podobnie. Efekt kwitnienia to nie tylko nawóz ale też światło, woda, wilgotność itp.itd... Ja do tej pory uzywałam Pokonu, Compo a teraz Biohumus, i powiem szczerze, że nie zauważyłam jakiś specjalnych odchyleń....
Czyli będę używać Pokonu. Może kiedyś pochwalę się kwitnieniami, bo teraz nie ma czym. Kupiłam również mgiełkę do storczków Zielony Dom. Atomizer psikał jak szalony, więc przelałam ją do butelki z innym atomizetem, teraz psika mgiełką i nie zalewa liści. Czy używać mgiełkę na wystające z doniczki korzonki czy dać sobie z nią spokój? Widziałam również w sprzedaży mikoryzę. Jakie masz Hesiu z nią doświadczenia, bo o ile wiem stosuje się ją jednorazowo.
Prócz nawozu nie stosuję żadnych specyfików. Jest tu na forum temat o tym poruszony, musisz poszukać. Generalnie odradza się stosowanie takich preparatów gdyż efekt znikomy a często i wcale nie ma różnicy prócz pieniędzy wyrzuconych w błoto.
Ja stosuję mgiełkę i moje kwiaty mają się bardzo dobrze.Niektórzy sądzą,że nie jest to zasługą tego specyfiku,ale ja mam nieco odmienne zdanie.Nawet,jeśli poprzez stosowanie mgiełki polepsza się tylko moje samopoczucie to i tak nie ma to największego znaczenia-liczy się efekt końcowy A efekt jest taki,że moje storczyki bajecznie kwitną Ps.:Taka mgiełka nie jest droga,kosztuje zaledwie parę złotych,więc nie sądzę,że są to pieniądze "wyrzucone w błoto".
No właśnie. Zdania są podzielone. Mój syn zawsze mówi, że każdy musi mieć swój sposób na życie, wtedy jest się szczęśliwym. Myślę, że może dotyczyć to również storczyków. Jak się ma sposób to i my i one są zadowlone. Chyba sama muszę wypróbować, najwyżej będę żałować. Ale to będzie nauką na przyszłość.
Należy zwrócić uwagę na to,czy szyjka od butelki ma dużo osadu skrystalizowanego nawozu.Taki nawóz zawiera dużo odkładających się soli i uszkadza korzenie.Więc jak już się go ma lepiej wymienić,a w najgorszym wypadku nie kupować takiego nawozu powtórnie.
Szyjka od butelki jest czyściutka, bez osadów. Kiedyś czytałam w gazecie, że wszystkie nawozy Pokon są bardzo dobrej jakości. Decydując się na zakup nawozu sugerowałam się właśnie tym i oczywiście przetestowaniem go przez moją teściową.
Zauważyłam w moim storczyku w doniczce kawałek zgniełego korzonka ( ok. 3-4 cm). Czy ta zgnilizna pójdzie dalej czy się tym nie przejmować? Może porządnie go przesuszyć a może podlewać tak jak robiłam to do tej pory? Bardzo proszę o radę. Może mu za zimno na parapecie pod którym nie jest włączony grzejnik?
Jeśli jeden korzonek to nie ma powodu do zmartwień. Więcej zrobisz złego ruszając roślinę z doniczki tylko po to żeby usunąć jeden korzeń. Obserwuj resztę i jeśli uważasz za konieczne, zmniejsz częstotliwość podlewania.
Pałeczki nawozowe są wygodne dla nas ale nie dla roślin bo nie możemy np. przepłukać co jakiś czas podłoża wodą z RO lub deszczówką by usunąć nadmiar soli. One tam tkwią i dalej zasalają podłoże przez cały okres wegetacji (tej zwiększonej i tej zmiejszonej) uwalniając podobną ilość nawozu. To dla storczyków nie jest wskazane.