Regulamin umieszczania zdjęć na forum
W tym dziale forum mogą zostać umieszczone wyłącznie fotografie storczyków dobrej jakości oraz właściwie określone. Znaczy to, że musi być podana nie tylko nazwa rodzaju ale i gatunku, a w przypadku hybryd - nazwa odmiany. Przy czym nie mogą to być nazwy jakichś podobnych storczyków, których zdjęcia znaleziono np. gdzieś w internecie. Inaczej mówiąc, nazwa nie może nastręczać żadnych wątpliwości. Najlepiej jeżeli storczyk posiadał etykietę z pełna nazwą w chwili zakupu.
Również posiadam to cymbidium, dostałam je podsuszone, w zasadzie do lekkiej reanimacji. Latem stało w ogródku, teraz trzymam je w chłodnym, jasnym pomieszczeniu, ale to wszystko na wyczucie. Jestem wiec bardzo ciekawa, jakie warunki zapewniłeś swojej roślinie, Michale, że masz taki efekt. Czekam na opis i na zdjęcia kwiatów.
Cymbidium erythrostylum kupiłem w marcu 2010 roku w OrchidGarden. Roślina składała się z jednej pseudobulwy i młodego przyrostu, który bardzo ładnie rósł na parapecie wschodniego okna, w kuwecie z keramzytem. Warunki temperaturowe umiarkowane. W lecie trochę zaniedbałem wszystkie storczyki, ale to Cymbidium nie ucierpiało mimo tego prawie wcale. Kwiatów się nie doczekałem, mimo że roślina była kupiona jako FS (szkopuł mógł tkwić w tym, że nie chciałem jej wystawiać na ekstremalne warunki i w sumie nie miała prawdziwego okresu spoczynku). Wiosną 2011 pojawił się nowy przyrost, naprawdę ładnie urósł w domu, a w maju postanowiłem wystawić roślinę na dwór (zgodnie z zasadą ryzyk-fizyk). Potem pożałowałem, bo lipcowe ulewy dały storczykowi w kość, co odbiło się w wyglądzie liści (wcześniej były bez skazy, a teraz na kilku są plamy). Bodajże we wrześniu zauważyłem "coś" wyłaniające się z kąta liści na najmłodszej i największej zarazem pseudobulwie. W październiku, kiedy zrobiło się naprawdę zimno, Cymbidium zabrałem w pobliże okna na strychu, osłonięte przed wiatrem i opadami. W temp. ok.5 st.C stało tam do końca października ("coś" zupełnie zahamowało wzrost), kiedy to zabrałem je na ganek, gdzie temp. wynosi od 12 do 15 st.C. Wtedy tajemniczy pęd zaczął dość szybko rosnąć. Szybko się okazało, że to pęd kwiatostanowy, bo w przeciwieństwie do nowych pseudobulw wyrastających u podstawy, ten wyrósł-jak pisałem-z kąta liści.
Na razie kilka zdjęć raczej kiepskiej jakości, nie chcę rośliny przestawiać na potrzeby sesji zdjęciowej, dopóki wszystkie pąki się nie rozwiną. Nie zamierzam też głosić peanów, ale wygląd kwiatu naprawdę powalił mnie na kolana. Płatki są śnieżnobiałe, pod światło wydaje się, jakby były zrobione z lodu.
Warżka zwinięta w trąbkę z "aplikacjami" koloru cynobrowego, do tego rzędy włosków po wewnętrznej stronie. Brak tylko zapachu. Kiedy wszystkie pąki się rozwiną, wrzucę jeszcze kilka zdjęć.
Taki mam zamiar, choć jest on świeży, bo w dobrych warunkach ten "telefonowy" aparat robi naprawdę niezłe zdjęcia, ale w złych już sobie nie radzi, poza tym o makro można tylko pomarzyć. Niemniej dziękuję za komentarz, dużo dla mnie znaczy fakt, że akurat Pan zabrał głos w tym wątku
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Michał, ja Ciebie znielubię w końcu Mogę ogladać fotki wypaśnych roslin z oranżerii, ale jak patrzę na to, co Ty na parapetach hodujesz, to mnie szlag trafia (ta, wiem, że wiedza, plus mośliwość wywalenia roślin na zewnątrz/ przechłodzenia mogą cuda zdziałać a ja obecnie takich warunków nie mam ale i tak mnie szlag trafia ). To Cymbidium jest przepiękne!
Dziękuję za komplementy, ale mnie się one nie należą, Cymbidium zechciało, to i zakwitło, ja mu tylko w tym nie przeszkadzałem Od dawna uwielbiam Cymbidia, to była moja pierwsza roślina z tego rodzaju. Rośnie kompaktowo, a na hybrydę szkoda mi było miejsca. Skusiłem się jednak ostatnio na przecenionego mieszańca, zobaczymy, czy w przyszłym roku wyda kwiaty.
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Ależ jestem niesłowny Dodaję fotkę, kiedy wszystkie pąki się już otworzyły. Pani Elu, przychodziło mi coś na myśl, ale nie wiedziałem, co. Dziękuję za podpowiedź, rzeczywiście łudząco podobne do Lycaste (swoją drogą marzy mi się Lycaste skinneri albo aromatica, ale to już materiał na inną opowieść...)
Zdjęcie0454.jpg (43.68 KiB) Przeglądane 4508 razy
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Niestety, Pani Marto, nie pachnie. Najniżej położone dwa kwiaty już się starzeją (rozwinęły się na początku stycznia), więc trwałość pojedynczego to około 2 miesiące.
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Po dwóch latach aktualizuję W 2013 r. Cymbidium erythrostylum nie zakwitło mimo zapewnienia dużych amplitud temperatur i przechłodzenia, bo miało za mało światła. W tym roku naprawiłem ten błąd-wystawiłem je na zewnątrz już w kwietniu w miejsce dobrze nasłonecznione. Do domu wróciło pod koniec października. Skutek? 3 kwiatostany-10, 6 i 5 pąków. Na razie rozwinął się ten największy. W okresie wzrostu często podlewałem wodą destylowaną z biohumusem, kilka razy użyłem Blossom Booster. Przy przenosinach obawiałem się, czy nie zrzuci pąków (na zewnątrz było kilka stopni, w domu kilkanaście), ale dało radę. Obecnie stoi w nieogrzewanym pokoju-temperatura w zakresie 12-16 stopni.
Kwitnienie dedykuję mojej mamie.
Pozdrawiam,
Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Wrrrrr, piękne jest niemożliwie....I na dokładkę botanik a moje dwa kundle cymbidiowe od lutego na południowym balkonie (do dziś) i nic. Raz w mej karierze udało mi się cymbidium doprowadzić do kwitnienia i niestety w następnym roku padło. Teraz już czwarty rok czekam naiwnie na jakieś pąki i chyba kolejny rok poczekam