Witam, mam pewien problem z delikwentem. Wypuścił już nowe liście po czym zaczęły schnąć. Problem jest o tyle kłopotliwy że nikt nie wie co to za storczyk;/. Jest uprawiany przy oknie dachowym pd-zach. Podlewany bardzo umiarkowanie. Na jednym zdjęciu zaznaczyłem w kólko korzonek który wypuścił. Mógłby ktoś doradzić co dalej robić? Głebiej wsadzić? zwiększyć podlewanie/wilgotność? Załączam zdjęcia.
Jestem w trakcie reanimacji hybrydy Brassi. I jedno mogę powiedzieć. Na parapecie szło cienko, nowie korzenie zamierały, choć jeszcze nie było zimy. Bardzo pomocne przy reanimacji okazało się małe akwarium. Światło i wilgotność jest bardzo ważna ale nie mniej ważna jest odpowiednia temperatura. W obecnej sytuacji na parapecie trudno będzie uzyskać wyższą temperaturę. Na razie nie mogę się wypowiadać jaki będzie finalny rezultat moich kombinacji ale póki co korzenie przestały zamierać i nawet przyrastają. Pojawiły się miejscami siedliska pleśni, pomimo wentylacji dwoma wiatrakami, ale na razie nie zauważyłem żeby ta pleśń atakowała nowe korzenie. Tak czy siak w porównaniu do parapetu jest znacznie lepiej. Wcześniej myślałem, że to patogeny powodują gnicie korzeni, więc pryskałem czym popadło. Ale schemat był nadal ten sam: korzonek kiełkował rósł kilka centymetrów potem zamierał.
Tu możesz poczytać o moich kombinacjach viewtopic.php?f=3&t=1071 jak będę miał chwilę to zaktualizuję.
Pozdrawiam, Romek
Ostatnio edytowano 04-02-2012, 13:18 przez piroman, łącznie edytowano 1 raz
A jaką ma temperaturę w miejscu gdzie obecnie stoi? Oraz ile światła ma? Metr od okna ilość docierającego światła jest, mniej więcej, o połowę mniejsza. Ja miałem problem z Brassią w jesień, temperatury za oknem były znacznie powyżej zera a i światła było więcej. Wydaje mi się, że w przypadku takich zdechlaków jak nasze trzeba zapewnić idealne warunki i to jest recepta na sukces. Czyli jeśli którykolwiek z parametrów (wilgotność, światło, temperatura) nie jest odpowiedni to taki delikwent ma marne szanse. Co innego w przypadku zdrowego okazu, on jest w stanie znacznie więcej wytrzymać.
Stoi pod oknami dachowymi, wiec wydaje mi sie ze sporo swiatla ma. Temperatura w granicach 27 stopni. Moze problem w wilgotności i podlewaniu? Może trzeba zwiększyć intensywność podlewania jak zaczął wypuszczać korzeń i liście?
Faktycznie przy takiej temperaturze pewnie jest problem z wilgotnością. Nie wiem jak tam ogólny stan korzeni, ale trzeba brać pod uwagę to że przez liście paruje woda i jeśli jest mało korzeni, wysoka temperatura i mała wilgotność powietrza to zwiększenie podlewania nie wystarczy. Ja bym wsadził delikwentowi na łeb worek foliowy z dziurami, dodatkowo pod doniczkę coś na zwiększenie wilgotności. Może być podstawka z keramzytem. Worek nie powinien dotykać rośliny, żeby rosa nie osadzała się na niej.
Poczekaj na inne komentarze i rady, bo ja jeszcze sporo muszę się nauczyć i na razie jest spore ryzyko że akurat w tym przypadku się mylę.
U mnie był podobny problem. Zrobiłem "namiot" z przeciętej butelki (w miom przypadku 5l), w dnie, a w naszym przypadku, na górze zrobiłem kilka dziurek i przykryłem doniczkę. Podlewałem bardzo umiarkowanie, ale starałem się utrzymywać wysoką wilgotność i po kilku tygodniach pojawił się nowy przyrost.
Rok temu u żółto kwitnącej hybrydy Oncidium zaczęły zasychać liście i pseudobulwy. W ostatniej chwili odciłąłem trzy małe pseudobulwy, które nawet nie miały swoich korzeni. Umieściłem je w mchu mając nadzieję, że coś z nich będzie. Na samym początku stały na parapecie, po ok. dwóch miesiącach nabyłęm nieogrzewaną mini szklarenkę i tam je umieściłem. Od jesieni rosną już w normalnym podłożu z domieszką sphagnum. Jak widać na załączonych zdjęciach, nawet takie maleństwa mają wielką wolę życia
Załączniki
Tak wyglądały 02.02.2011
Tak preznentują się obecnie - zdjęcie z dn. 04.02.2012r.
Fantastyczny przykład, jak doprowadzić roślinę do modelowego stanu (jakoś nie przepadam za słowem reanimacja, kojarzy mi się z doraźną pomocą medyczną, której to kurs mam już na szczęście za sobą). BRAVISSIMO!
Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.