logo forum

Storczykowe "Gadu-Gadu" - rozmawiamy o storczykach

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Powrót do listy wiadomości

Tytuł: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Umieść nową wiadomość
Pokaż pierwszy nieprzeczytany post
  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: madalada Data » 13-02-2012, 17:25

WItam serdecznie. Jestem nowa:) postanwoilam zapukac gdyz od niedawna zaczelam chodowac stroczyki...Niestetey jednak na 5 ktore posiadam 4 choruja.Nie mam pojecia co moze byc przyczyna, przeszuakalam caly internet i nie wiem...Podejrzewalam przedziorka ale nie widze robaczkow na moich roslinach:(...Poczatkowo sa takie prezroczyste plamki...pozniej zoltkna...i tak jakby podsychaja.w miejascach plamek pojawia sie gdzie niegdznie kleista substancja...Przedstawiam poniezej zdjecia z nadzieja ze ktos mi pomoze....Sa to zdjecia kilku storczykow...w roznych etapach choroby...od poczatkowych jakby przezroczystch plamek do ich brazowienia i podsychania
Załączniki
IMG_1152.jpg
IMG_1153.jpg
IMG_1156.jpg
IMG_1165.jpg
IMG_1158.jpg
IMG_1163.jpg
IMG_1164.jpg
madalada
 
Posty: 3
Z nami od: 13-02-2012, 16:55
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 13-02-2012, 21:40

To jest trudny temat. Najogólniej można by powiedzieć że są to objawy niewłaściwych stosunków wodno- nawozowo- powietrznych. Tak się zdarza, kiedy roślinie serwujemy nie to co ona by sobie życzyła. Bywa to objaw pobierana wody zawierającej nadmierne ilość substancji nieprzydatnych roślinie, których storczyk nie potrafi odfiltrować w chwili pobierania. Wędrują one do najdalej wysuniętych krańców rośliny i tam kumulując się, w krytycznych sytuacjach doprowadzają do nekrozy tkanek. Należy zmienić warunki uprawy. Wymienić podłoże, zmienić i ograniczyć nawożenie. Być może problem tkwi jedynie w niewłaściwej wodzie.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: madalada Data » 14-02-2012, 10:51

dzeikuje za odpowedz....

ale mam jeszcze jedno pytanie wczoraj w korzeniach, po wyjeciu z doniczki zauwazylam male robaczki...biale 0,5 mm i czerwone 2mm..nie siedza one nigdzie na roslinie tylko w korzenaich ....czy to moze byc jakis szkodnik? ktory powduje ze dzieje sie cos z kwiatem?
madalada
 
Posty: 3
Z nami od: 13-02-2012, 16:55
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Elazet Data » 14-02-2012, 15:01

Należy zrobić jak pisał pan Jan.Wypłukać dobrze korzenie i spryskać jakimś preparatem przeciw robakom.Oczywiście dać nowe podłoże.Potem obserwować.
Pozdrawiam
Elżbieta Ziąbkowska
Fotografia użytkownika
Elazet
 
Posty: 524
Z nami od: 04-02-2011, 17:44
Lokalizacja: Pasieki/Tomaszów Lub.
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 14-02-2012, 16:06

"Robaczki" występują w podłożu, w którym jest ciągle mokro, za mokro. Między podlewaniami podłoże powinno przesychać, wtedy "robaczków" nie będzie. Żerują one najczęściej na rozkładającej się substancji organicznej, więc to nie w nich należy upatrywać niepowodzeń.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: madalada Data » 14-02-2012, 17:04

dziekuje bardzo
czyli rozumiem ze roabki w podlozu to pikus, zrobie jak piszecie
a teraz to co dzieje sie na lisciach? zostawic czy psikac jakims owadobojczym czyms no talsta ec 100?
madalada
 
Posty: 3
Z nami od: 13-02-2012, 16:55
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 14-02-2012, 22:46

madalada pisze:...Poczatkowo sa takie prezroczyste plamki...pozniej zoltkna...i tak jakby podsychaja.w miejascach plamek pojawia sie gdzie niegdznie kleista substancja...Przedstawiam poniezej zdjecia z nadzieja ze ktos mi pomoze....Sa to zdjecia kilku storczykow...w roznych etapach choroby...od poczatkowych jakby przezroczystch plamek do ich brazowienia i podsychania


To ewidentna infekcja. Niestety nie znam nazwy patogenu. Miałam do czynienia z podobnymi objawami. Nie jest to choroba wyniszczająca nie mniej należy z nią walczyć aby nie dopuścić do jej rozprzestrzeniania. Jak to zrobić, to bardzo proste. Metodę tę stosuję od lat na różnego rodzaju objawy typu niewielkich plam poinfekcyjnych na liściach jak również do zapezpieczania ran ciętych i uszkodzeń mechanicznych. Kiedyś na jakimś forum zagranicznym wyczytałam jak ktoś radził sobie zamalowując takie miejsca... lakierem do paznokci!!! Brrr... pomyślałam, ale po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że w tym szaleństwie jest iskra geniuszu. Uznałam, że lakier po prostu zlepia zarodniki, które w ten sposób nie mogą się siać na prawo o lewo, stanowiąc dla nich grobowiec. Jednak nadal miałam opory z zstosowaniem lakieru ze względu na agresywne rozpuszczalniki i inne substancje. Nie zastosowałam lakieru ale poczciwy propolis, który też zostawia po wyschnięciu cienką wodoodporną błonkę. Poza tym jest to produkt naturalny, który pozyskiwany jest przez pszczoły z substanji lepkiej pokrywającej pączki naszych poczciwych topoli i osik. Substancja ta ma działanie ochronne. Preparat propolisu jaki zastosowałam można nabyć w aptece pod nazwą "Propolisol", krople 3%, suplement diety. Preparat jest ekstraktem na bazie alkoholu etylowego 60%. Tym preparatem (nie rozcieńczać!!!) smarować miejsca zmienione chorobowo zarówno od góry jak i od dołu liścia. Radzę zrobić to za pomocą patyczka do czyszczenia uszu. Proszę się nie niepokoić, że coś złego stanie sie z tkanką liściową. Preparat jest całkowicie bezpieczny, w niektórych przypadkach zmuszona byłam zasmarować całą dolną powierzchnię liścia a więc tam gdzie są szparki i nic złego się nie stało. Oczywiście miejsca zmienione chorobowo nie znikna i będą nadal widoczne. Należy ten zabieg powtórzyć po ok. tygodniu a później bacznie obserwować czy nie pojawiają się jakieś nowe ogniska (zarodniki mogą być wciąż na liściach lub w powietrzu), które trzeba także posmarować. Jest z tym trochę zabawy ale można w ten sposób uniknąć stosowania szkodliwych pestycydów lub oszczędzić powierzchnię asymilacyjną liści w przypadkach roślin słabych. Nadmieniam, że peparat ten jest nieskuteczny w przypadku zakażeń bakteryjnych oraz grzybami tzw. niedoskonałymi tj. Phytoftorozą i Pythium. Tu należy niestety zastosować chemię. Ciekawi mnie czy ta metoda byłaby skuteczna na owady typu tarczniki odcinając ich od dostępu tlenu. Niestety, na szczęście nie miałam okazji tego wypróbować. Życzę powodzenia. Barbara.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 14-02-2012, 23:21

Argo pisze:To ewidentna infekcja.

Oooo, to mamy w gronie nadzwyczaj wybitnego fitopatologa!...Albo też...jasnowidza :?:
Owszem, pewnie doszło w tym przypadku do infekcji, ale jeżeli już, jest to- przypuszczam- infekcja wtórna. Pierwotną przyczyną- jak pisałem- są prawdopodobnie zaburzenia fizjologiczne.

Ja wprawdzie nie storczyki, ale uprawiam wiele roślin. Nigdy po takich oględzinach nie odważyłbym się postawić tak jednoznacznej diagnozy. Mogę co najwyżej domniemywać, uważać że, podejrzewać. Przepraszam za nieskromność, ale za wiele widziałem. W przypadku niemal wszystkich podejrzeń o infekcje, próbki wysyłam do badania, do moim zdaniem najlepszego fitopatologa prof. Orlikowskiego. Zawsze odpowiada rodzaju: wyłożymy i za 2-3 dni będziemy wiedzieć.
"Im głębiej w las tym większy gąszcz". Pani Basiu, przepraszam za tę złośliwość na wstępie, ale proponuję więcej wstrzemięźliwości i ostrożności.

Co do metod leczenia sposobami nie konwencjonalnymi, to jeżeli są skuteczne- czemu nie. Do takich celów jak Pani opisała można użyć również olej roślinny. W handlu są emulsje wytworzone na jego bazie, do stosowania w ochronie roślin.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 15-02-2012, 02:06

Jan Ciepłucha pisze:Oooo, to mamy w gronie nadzwyczaj wybitnego fitopatologa!...Albo też...jasnowidza :?:
Owszem, pewnie doszło w tym przypadku do infekcji, ale jeżeli już, jest to- przypuszczam- infekcja wtórna. Pierwotną przyczyną- jak pisałem- są prawdopodobnie zaburzenia fizjologiczne.

Ja wprawdzie nie storczyki, ale uprawiam wiele roślin. Nigdy po takich oględzinach nie odważyłbym się postawić tak jednoznacznej diagnozy. Mogę co najwyżej domniemywać, uważać że, podejrzewać. Przepraszam za nieskromność, ale za wiele widziałem. W przypadku niemal wszystkich podejrzeń o infekcje, próbki wysyłam do badania, do moim zdaniem najlepszego fitopatologa prof. Orlikowskiego. Zawsze odpowiada rodzaju: wyłożymy i za 2-3 dni będziemy wiedzieć.
"Im głębiej w las tym większy gąszcz". Pani Basiu, przepraszam za tę złośliwość na wstępie, ale proponuję więcej wstrzemięźliwości i ostrożności.

Co do metod leczenia sposobami nie konwencjonalnymi, to jeżeli są skuteczne- czemu nie. Do takich celów jak Pani opisała można użyć również olej roślinny. W handlu są emulsje wytworzone na jego bazie, do stosowania w ochronie roślin.


Panie Janie z całym szacunkiem ale nie jestem jasnowidzem, nie jestem też fitopatologiem, i tego nie twierdziłam. Natomiast jestem biologiem, biochemikiem i ogrodnikiem z 40-letnim stażem i 12-letnim w uprawie storczyków (choć nie zajmuję się ogrodnictwem zawodowo tylko amatorsko) a jeszcze przedtem miałam możność kształcić się jako technik ogrodnik więc też nie jedno widziałam a do tego musiałam zawsze radzić sobie sama. Przepraszam za taka licytację na doświadczenia (zostałam niejako do tego zmuszona, nigdy przecież nie wiadomo z kim tak naprawdę mamy do czynienia więc nieładnie coś orzekać z góry i przylepiać etykietki) czynię to także w celu przedstawienia się. Napisałam też, że nie wiem jaki to patogen (Pan prof. Orlikowski pewnie miałby warunki głebszego wniknięcia w sprawę) i nie to jest w tej chwili najważniejsze, gdyż ani ja ani osoba potrzebująca pomocy nie ma pod ręką fitopatologa jak Pan. Z racji zawodowo-naukowych mam duży zmysł obserwacyjny i nie raz ratowałam swoje rośliny od zagłady obserwując i szukając informacji fachowych i stawiając odpowiednią diagnozę i środki zaradcze. Napisałam, że niałam z takim przypadkiem do czynienia i opisałam sposób kuracji jak i swoje długie doświadczenia . Można z tego skorzystać lub nie, wybór należy do stosującego i mającego świadomość wyboru jak również odpowiedzialności za ten wybór. Co do oleju to działa on również na zasadzie fizycznego oklejania ale niestety ma też wady, z racji właściwości hydrofobowych rozpuszcza wosk na kutikuli liści co zminiejsza ochronę rośliny. Poza tym słowo olej jest nieprecyzyjne bo może być to olej parafinowy jak również roślinny (mają inną budowę chemiczną), oba są stosowane w ogrodnictwie. Oleje roślinne zawieraja też komponenty, które mogą działać jako cząsteczki sygnałowe w regulacji metabolizmu komórkowego co może odbić się na roślinach niekorzystnie. Poza tym pod wpływem tlenu i promieniowania UV rozkładają się z wytworzeniem szkodliwych wolnych rodników (tak jak w wysokiej temperaturze przy smażeniu frytek). Większość ludzi na tym forum hoduje rośliny w domu chce mieć je po prostu zdrowe i ładne a do tego możliwie mało tosyczne otoczenie. Dlatego apelowałabym o bardziej świadome stosowanie jak to Pan określił "konwencjonalnych" środków bo nie zawsze sa one bezpieczne. Poza tym może z racji owej świadomości biochemicznej i bardzo szczegółowych studiów nad składem i mechanizmem działania każdego środka, którego zamierzam użyć skłaniam się bardziej zawsze w kierunku właśnie niekonwencjonalnych metod hodowli. Po prostu wierzę w mądrość Natury. Metodami naturalnymi hoduję swoje storczyki i uprawiam ogród. Celowo nie opisuję ich bo wiem, że daleko odbiegają od sposobów zalecanych na tym i innych forach storczykowych i jako storczykarz nieortodoksyjny (czyt. heretyk), znając bojowość niektórych wystepujących tu osób zapewne byłabym spalona na samym środku forum. Ale zrobię jeden ukłon w Pańskim kierunku Panie Janie. Kiedyś poruszył Pan kwestię stosowania węgla drzewnego jako podłoża i stwierdził, że nie sprawdza on się w hodowli. To pańskie doświadczenie i dużo było podobnych komentarzy. Ale proszę się zainteresować takim pojęciem jak "terra preta" lub "biochar". Życzę owocnych studiów. Pozdrawiam wszystkich Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 15-02-2012, 18:34

"Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Przynajmniej wiemy, z kim przystajemy. Mam nadzieje że po tej wstępnej rozgrzewce, zostanie Pani z nami na dłużej, czego bardzo życzyłbym sobie, a i inni forumowicze z pewnością też.
Co do moich złośliwości- za które z przezorności już przeprosiłem. Gdyby Pani dłużej przebywała na forum, to zetknęłaby się z diagnozami wróżonymi z fusów. Czytam z zażenowaniem, jak to osoby nie mające pojęcia, usiłują doradzać innym. Chwała Bogu, jeżeli są to rady nieszkodliwe, ale bywają i mogące uśmiercić roślinę. Obecnie jest na forum ogromna poprawa,odwiedza je sporo osób mających doświadczenie i co najważniejsze chcą się nim dzielić. Głupio mi, że zaszufladkowałem Panią do grupy wróżbitów. Zmyliła mnie ta pewność siebie. Jeszcze raz przepraszam.
Ja rozumów nie pozjadałem i ciekaw jestem Pani stanowiska co do tych zmian na liściach, bo do mojej opinii akurat się Pani nie odniosła. Ja nie kwestionuję że wystąpiły tam infekcje, jednak uważam że mamy do czynienia z inokulacją na już osłabionych tkankach. Według mnie pierwotnie doszło do uszkodzeń błon komórkowych, a następnie dopiero do infekcji. Ale mogę się mylić.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 16-02-2012, 17:06

Argo pisze:Z racji zawodowo-naukowych mam duży zmysł obserwacyjny i nie raz ratowałam swoje rośliny od zagłady obserwując i szukając informacji fachowych i stawiając odpowiednią diagnozę i środki zaradcze

Argo pisze: Poza tym może z racji owej świadomości biochemicznej i bardzo szczegółowych studiów nad składem i mechanizmem działania każdego środka, którego zamierzam użyć skłaniam się bardziej zawsze w kierunku właśnie niekonwencjonalnych metod hodowli. Po prostu wierzę w mądrość Natury. Metodami naturalnymi hoduję swoje storczyki i uprawiam ogród.

Barbaro, już z tych dwóch racji,nie wspomnę pozostałych, :) nie powinnaś obawiać się " bojowość(ci) niektórych występujących tu osób " , nie ma żadnych podstaw do tego by groził Ci forumowy stos :lol: . Metody ortodoksyjne są równie ważne a i bardzo ciekawe tak jak i najnowocześniejsze osiągnięcia w dziedzinie upraw storczyków. Dzielenie się nimi z uczestnikami forum zapewne będzie przyjęte z zaciekawieniem i przysporzy wiele interesujących dyskusji. Zachęcam i proszę. :!:
I a propos węgla jako podłoża.
Argo pisze:Panie Janie. Kiedyś poruszył Pan kwestię stosowania węgla drzewnego jako podłoża i stwierdził, że nie sprawdza on się w hodowli. To pańskie doświadczenie i dużo było podobnych komentarzy. Ale proszę się zainteresować takim pojęciem jak "terra preta" lub "biochar"


W wielu wypowiedziach o tym rodzaju podłoża przewijało się twierdzenie, że duże zdolności absorpcyjne węgla powodują jego szybkie nasycenie różnymi związkami tak organicznymi jak i nieorganicznymi. Właśnie po zabsorbowaniu na full podłoże to zaczyna oddawać to co pochłonęło. I stan pierwszy, nazwę go 'niedosyt' jak i 'sytość' nie ma dobrego wpływu na wzrost storczyków. Pierwszy zubaża dostarczane roślinom składniki a drugi podbija ich poziom co skutkuje przenawożeniem co skutkuje zmianami chorobowymi.
To mnie przekonywuje, co nie oznacza, że mogę się mylić. :!:
Poczytałem też o czarnej ziemi - stosowanej z ogromnym powodzeniem w uprawach różnych roślin. Nie znalazłem nic na temat wykorzystania jej w uprawie storczyków. :(
Zapewne niedokładnie szukałem. :mrgreen:
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 16-02-2012, 19:04

Argo pisze:.......... Nie zastosowałam lakieru ale poczciwy propolis, który też zostawia po wyschnięciu cienką wodoodporną błonkę. Poza tym jest to produkt naturalny, który pozyskiwany jest przez pszczoły z substancji lepkiej pokrywającej pączki naszych poczciwych topoli i osik. Substancja ta ma działanie ochronne. Preparat propolisu jaki zastosowałam można nabyć w aptece pod nazwą "Propolisol", krople 3%, suplement diety. Preparat jest ekstraktem na bazie alkoholu etylowego 60%. Tym preparatem (nie rozcieńczać!!!) smarować miejsca zmienione chorobowo zarówno od góry jak i od dołu liścia. Radzę zrobić to za pomocą patyczka do czyszczenia uszu. Proszę się nie niepokoić, że coś złego stanie się z tkanką liściową. Preparat jest całkowicie bezpieczny,................................................. Ciekawi mnie czy ta metoda byłaby skuteczna na owady typu tarczniki odcinając ich od dostępu tlenu.......

Pani Barbaro, z zainteresowaniem przeczytałam Pani wypowiedź.
Myślę, że preparat sprawdziłby się w walce z niewielką ilością tarczników, gdybyśmy byli w stanie posmarować wszystkie tarczki.
Preparat zatkałby otworki oddechowe i uniemożliwiłby pobieranie tlenu, co spowodowałoby uduszenie się szkodników pod tarczką. I samo przyklejenie tarczki uniemożliwiłoby wydostawanie się i przemieszczanie larw .
Problemem byłoby niszczenie tarczników, które też mogą wystąpić na korzeniach.

Pani Barbaro, serdecznie Panią pozdrawiam,Maria Majchrzak.
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 16-02-2012, 22:21

Jan Ciepłucha pisze:...
ciekaw jestem Pani stanowiska co do tych zmian na liściach, bo do mojej opinii akurat się Pani nie odniosła. Ja nie kwestionuję że wystąpiły tam infekcje, jednak uważam że mamy do czynienia z inokulacją na już osłabionych tkankach. Według mnie pierwotnie doszło do uszkodzeń błon komórkowych, a następnie dopiero do infekcji. Ale mogę się mylić.


Oczywiście, Panie Janie, postaram się wyjaśnić na jakiej podstawie postawiłam "diagnozę" a całą poprzednią sprawę puszczam w niepamięć. Wyszperałam w swoim archiwum kilka zdjęć, które to ilustrują.
Pierwsza kwestia do której chciałabym sie odnieść to objawy toksyczności na liściach storczyków. To prawda, że objawy pojawiają sie na końcach brzegów liści u wszystkic roślin a u jednoliściennych takich jak storczyki głównie na ich końcach. Z objawami takim spotykam się głównie na tych liściach, które zostały zakupione wraz ze storczykiem, są ewidentnie "pamiątką" po praktykach hodowców. Na liściach, które wyrastają u mnie takich objawów nie stwierdzam. Poniżej zamieściłam kilka zdjęć, na których widać różne stopnie tych objawów. Końcowym efektem jest całkowite zaschnięcie końcówki w kolorze czarnym, taki liść nadal funkcjonuje a taki stan utrzymuje się oczywiście do końca jego żywotności. Niestety nie dysponuję zdjęciem z tego ostatniego stadium i nie mam też możliwości zrobienia takiego. Tym objawom odpowiadałoby zaciemnienie na brzegach końca liścia na trzecim zdjęciu zamieszczonego przez MADALALA. Ale objawy te są bardzo słabo wyrażone.
a Fot 1 Objawy toksyczności faza wstępna.jpg
Fot 1 Objawy toksyczności faza wstępna
a Fot 1 Objawy toksyczności faza wstępna.jpg (59.57 KiB) Przeglądane 764727 razy
a Fot 2 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana.jpg
Fot 2 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana
a Fot 2 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana.jpg (61.01 KiB) Przeglądane 764727 razy

a Fot 3 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana.jpg
Fot 3 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana
a Fot 3 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana.jpg (125.94 KiB) Przeglądane 764727 razy

a Fot 4 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana.JPG
Fot 4 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana
a Fot 4 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana.JPG (136.94 KiB) Przeglądane 764727 razy

a Fot 5  Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana powiększenie fot 4.jpg
Fot 5 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana powiększenie fot 4
a Fot 5 Objawy toksyczności faza bardziej zaawansowana powiększenie fot 4.jpg (79.28 KiB) Przeglądane 764727 razy


Proszę zwrócić uwagę, że na zdjęciach zamieszczonych powyżej nie ma objawów rozsianych szklistych plam przeświecających pod światło. Takie objawy zwykle wskazują na lizę komórek tj. strawienie ich wnętrza w efekcie rozkładu przez patogeny. Przeświecenia takie pojawiają się najczęściej na obrzeżach ogniska zakażenia. W póżniejszym okresie może się pojawić kolorowe halo wokół takich prześwieceń i zwykle jest objawem reakcji rośliny, która próbuje się bronić uruchamiając jeden z mechanizmów odporności roślin polegającej m. in. utlenianiu związków fenolowych i antocjanów (związków, które wykorzystuje się w stymulacji układu odpornościowego także u ludzi np. sok z jeżówki, ekstrakty z grapefruta lub zielonej herbaty). U roślin zdrowych i nieosłabionych proces ten zwykle doprowadza do samowyleczenia rośliny, a miejsca infekcji zapadają się, wysuszają i pozostają w postaci plam nekrotycznych. W środku plamy przeświecającej pojawia się też często zaciemnienie wynikające z dojrzewania grzyba przechodzącego w fazę zarodnikowania. Widać to wyraźnie zarówno na moich zdjęciach zamieszczonych poniżej jak i przesłanych przez MADALALA. Poszerzanie pola infekcji może dawać obraz pierścieni.

a Fot 6 Rozsiana infekcja grzybowa widziana pod światło.jpg
Fot 6 Rozsiana infekcja grzybowa widziana pod światło
a Fot 6 Rozsiana infekcja grzybowa widziana pod światło.jpg (54.82 KiB) Przeglądane 764727 razy

a Fot 7 Ta sama infekcja widziana od górnej strony liścia.jpg
Fot 7 Ta sama infekcja widziana od górnej strony liścia
a Fot 7 Ta sama infekcja widziana od górnej strony liścia.jpg (83.38 KiB) Przeglądane 764727 razy


Następna kwestia to "zaburzone stosunki wodno-świtlno-powietrzne" cokolwiek miałoby to znaczyć. To dopiero jest diagnoza tylko usiąść i płakać z bezradności. Oczywiście zaburzenia fizjologiczne objawiają się "jakoś" czy to na skutek zewnętrznych czynników fizycznych jak przechłodzenie, przegrzanie, za mała wilgotność itp. lub czynników wewnetrznych jak niedobór lub nadmiar pierwiastków. Na dokładkę ten sam czynnik potrafi dawać u różnych roślin różne objawy. Ze swojego archiwum wyciągnęłam kilka zdjęć. Tu przejaśnienia na liściach spowodowane są mniejszą ilością chlorofilu w komórkach, nie są szkliste ani też pozapadane. Z moich obserwacji wynika, że objawy te pojawiają się zwykle latem. Nie są to jednak bezpośrednie przypalenia słoneczne gdyż trzymam je zacienione. Niestety zachodni balkon nagrzewa się w czasie upałów powyżej 30 stopni i nic na to nie mogę poradzić. Przypuszczam, że jest to efekt przegrzania, w takiej temperaturze może dochodzić do zaburzeń fizjologicznych lub są kłopoty z przyswajaniem niektórych elementów nawozowych przez korzenie. Niestety takie zmiany rzadko sie cofają po zmianie warunków. Ze szklistością wywołaną nadmiarem zaabsorbowanej wody czyli tzw. witryzacją spotkałam sie tylko u Vanilli. Efekty przypaleń czy przemrożeń są z reguły bardziej wyraźne i łatwiej je zdiagnozować.
a Fot 8 Objawy zaburzeń fizjologicznych.jpg
Fot 8 Objawy zaburzeń fizjologicznych
a Fot 8 Objawy zaburzeń fizjologicznych.jpg (60.96 KiB) Przeglądane 764727 razy
a Fot 10 Objawy zaburzeń fizjologicznych.jpg
Fot 10 Objawy zaburzeń fizjologicznych
a Fot 10 Objawy zaburzeń fizjologicznych.jpg (79.61 KiB) Przeglądane 764727 razy


Wyżej wymienione objawy nie maja oczywiście nic wspólnego z zakażeniami wirusowymi. W swojej "karierze" storczykowej tylko raz spotkałam się z przypadkiem, który mogłabym zaliczyć do wirusowego zakażenia. Tego Phalenopsisa miałam przez dwa lata. On nie rósł, nie wypuszczał ani liści ani korzeni nie miał też objawów jakielkolwiek infekcji. W pewnym momencie zaczął żólknąć i zasychać, po prostu sczezł cicho i niedramatycznie. Zamieszczam zachowane zdjęcie, które było zrobione niedługo przed jego ostatecznym pożegnaniem. Widać na nim charakterystyczne geometryczne przebarwienia (kółeczka) a w miejscach bardziej zaatakowanych przez wirusa odparwienie liści z zapadanie się tkanki.
a Fot 10 Objawy wirusowe.jpg
Fot 10 Objawy wirusowe
a Fot 10 Objawy wirusowe.jpg (95.65 KiB) Przeglądane 764727 razy


Z powyższego wynika, że zarówno toksyczne zmiany jak i szeroko pojęte zaburzenia fozjologiczne mogą sprawiać, że osłabiona roślina jest bardziej poddatna na infekcje i słobo sobie z nią radzi. Doprowadzenie takiej rośliny do należytego stanu wymaga niestety czasu i zwykle długo trwa w przypadku storczyków, które można przyrównać do "leniwców" w świecie roślin. Tymczasem patogen nie czeka i ochoczo korzysta z takiej sytuacji, więc my ogrodnicy staramy sie im pomóc na różne sposoby. Czy jednak zawsze mądrze i potrzebnie to już inna kwestia. Ale mam nadzieję, że zawsze robimy to w dobrej wierze. Tak też udzieliłam swojej rady. Mam nadzieję, że chociaż w części zaspokoiłam Pańskie oczekiwania Panie Janie. Oczywiście wszystkie zamieszczone zdjęcia są moim skromnym dorobkiem, napewno w internecie można znaleźć więcej przykładów Pozdrawiam serdecznie Barbara.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 16-02-2012, 23:00

Ryszard410 pisze:Zapewne niedokładnie szukałem. :mrgreen:


Mery pisze:...z zainteresowaniem przeczytałam Pani wypowiedź.


Mery i Ryszardzie dziękuję za zainteresowanie moimi postami jak również zachętę i pozdrowienia. Mam nadzieję, że na coś się przydam. Udzielenie odpowiedzi merytorycznej w sprawie węgla drzewnego zajmie mi niestety trochę czasu więc proszę o wyrozumiałość, że nie odpowiem od razu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i przesyłam kwiatki z mojego małego, storczykowego ogródka Barbara.

a Fot 12 Moje storczyki.jpg
Moje storczyki
a Fot 12 Moje storczyki.jpg (109.97 KiB) Przeglądane 764711 razy
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 17-02-2012, 04:56

Ryszard410 pisze:[Poczytałem też o czarnej ziemi - stosowanej z ogromnym powodzeniem w uprawach różnych roślin.


Celowo nie sugerowałam w owej „zaczepce” dla Pana Jana o „terra preta” żadnych komentarzy aby zarówno Pan Jan jak i każdy kto jest tym zainteresowany mógł zapoznać się z wiedzą i wyciągnąć własne wnioski. Dopiero na takiej bazie może rozwinąć się jakakolwiek dyskusja. W innym przypadku byłoby to tylko „słowo przeciwko słowu” lub wygłaszanie kazań ex catedra.

Ryszard410 pisze:W wielu wypowiedziach o tym rodzaju podłoża przewijało się twierdzenie, że duże zdolności absorpcyjne węgla powodują jego szybkie nasycenie różnymi związkami tak organicznymi jak i nieorganicznymi. Właśnie po zabsorbowaniu na full podłoże to zaczyna oddawać to co pochłonęło. I stan pierwszy, nazwę go 'niedosyt' jak i 'sytość' nie ma dobrego wpływu na wzrost storczyków. Pierwszy zubaża dostarczane roślinom składniki a drugi podbija ich poziom co skutkuje przenawożeniem jak i zmianom chorobowym.
To mnie przekonywuje, co nie oznacza, że mogę się mylić.


Nie wiem co czytałeś Ryszardzie, literatura na ten temat jest dość bogata i jest też wiele opracowań naukowych. Właśnie tam opisywany jest ów problem.

Czuję jednak, że powinnam w tym miejscu zacząć ad ovo, tak aby każdy Forumowicz mógł zorientować się w materii omawianego tematu. Postaram się to zrobić jak najkrócej.
„Terra preta” czyli czarna ziemia została odkryta w środku dżungli amazońskiej na stanowiskach archeologicznych badających dawne siedziby wymarłej cywilizacji indiańskiej. Wiek tych złóż urodzajnej ziemi szacuje się na jakieś 2 tys. lat. Przypuszcza się, że siedziby te opustoszały niedługo po odkryciu tej cywilizacji przez konkwistadorów hiszpańskich. Powodem tego, jak się przypuszcza były choroby zawleczone tam przez białego człowieka na którą tubylcy nie byli odporni. Bogactwo tej cywilizacji przetrwało w legendach o „Eldorado”. Ziemia ta została wyprodukowana przez człowieka składa się z nawarstwionych pokładów wymieszanej materii organicznej, węgla drzewnego (stanowi on ok. 1%) a nawet skorup naczyń ceramicznych. Ziemia ta jest nadal urodzajna a jej soczysta zieleń jest dobrze widoczna na zdjęciach satelitarnych. I może nie byłoby w tym nic dla ogrodników ciekawego gdyby nie to, iż została porzucona od 500 lat a położona jest wszak na obszarze bardzo ubogich gleb laterytowych porośniętych amazońskim lasem deszczowym. Bujna przyroda tego regionu nie powinna nikogo mylić. Obecnie ubodzy farmerzy zasiedlający obrzeża tego raju wypalają w zastraszającym tempie roślinność i na tak uzyskanych poletkach uprawiają rośliny użytkowe aby móc się wyżywić. Ziemia uzyskana w ten sposób, użyźniona popiołem i niedopalonym węglem drzewnym traci urodzajność po kilku latach zamieniając się w goły nieużytek na który już dżungla nie wraca. W lesie deszczowym życie podtrzymywane jest jedynie przez bardzo szybki obrót materii organicznej a pod cienką warstwą ściółki zalega jałowy lateryt czyli ziemia będąca końcowym produktem wietrzenia minerałów o urodzajności porównywalnej z piaskami pustyni…

W zestawieniu zdań z opisu powyżej zaznaczonych przez podkreślenie, kryje się odpowiedź na powyższe zacytowane Twoje stwierdzenie Ryszardzie. I jest to oczywiście prawda potwierdzona przez radosną działalność ludzką na dużą skalę. Wynika z tego jasny wniosek: Indianie zakładający swoje zagony z terra preta nie stosowali nawozów sztucznych, stosowali nawozy naturalne. Walczyli choć nieświadomie zapewne z degradacją tej ziemi gdyż zapewne znali skutki działalności takich praktyk jakie są udziałem ich następców. Ograniczali w ten sposób wymywanie związków odżywczych. Ziemia taka odznaczała się też bogatym życiem biologicznym.
Została gdzieś przerwana ciągłość osiągnięć i doświadczeń minionych pokoleń. Trzeba zacząć od początku. Doświadczenia i odkrycia tych starożytnych geniuszy mogą być nadal użyteczne jeśli zrozumie się zasady na jakich to działa. Współczesne badania nad właściwościami węgla drzewnego nie zalecają używania tego składnika dla gleb naturalnie żyznych ale dla gleb wyjałowionych zdegradowanych m. in. na skutek długotrwałego stosowania nawozów sztucznych, na glebach pozbawionych materii organicznej i pozbawionych życia biologicznego ale jednocześnie z użyciem materii organicznej np. z kompostem (mieszanina węgla dzrewnego z materią organiczną określaną ogólnie jako „biochar”).

I tu drogi ku przyszłości są dwie dotyczy to także upraw storczyków na naszych parapetach. Albo idziemy drogą całkowitej sztuczności hodowli, wprowadzając czyste nawozy mineralne sterylne warunki, zero życia biologicznego w podłożu, walkę pestycydami z chorobami i szkodnikami ( i nie stosujemy węgla) albo kierujemy się na Naturę ogólnie biorąc sprowadzając to do ogólnego hasła: odżywiajmy podłoże (glebę) a ona wyżywi nasze rośliny (i storczyki) jak również nas samych. W tym drugim przypadku stosowanie węgla drzewnego należałoby rozpatrzeć ponownie. Łączenie tych dwóch dróg jako metody przejściowej czyli uprawy integrowanej wymagałoby ostrożności.

Ryszard410 pisze:Nie znalazłem nic na temat wykorzystania jej w uprawie storczyków. Zapewne niedokładnie szukałem.


Ja też nic nie znalazłam, ale się tym specjalnie nie martwię, za to znalazłam wiele przykładów stosowania węgla drzewnego jako komponentu w podłożach dla storczyków. Pan Jan podał przykład stosowania samego węgla, ale nie znalazłam tam informacji czym ci hodowcy nawozili swoje storczyki. Może to jest sprawa kluczowa. Więc czekamy na odpowiedź. Chciałabym aby moją wypowiedź traktować jako coś w rodzaju przyczynku do być może szerszej dyskusji na temat nie tylko węgla drzewnego a szeroko pojętego zagadnienia wzajemnych relacji różnych czynników w hodowli. Istnieją przecież antagonizmy jak również synergizmy, bo żaden czynnik nie oddziaływa przecież w izolacji od innych. Skierowanie przeze mnie uwagi na „terra preta” miało na celu wskazanie, że podobne problemy istnieją także poza kręgiem storczykowym, i także na zewnątrz trzeba szukać inspiracji i że dobrze jest czasami poczytać miedzy wierszami… mniej się wtedy oczy męczą.
Tu chciałabym zdecydowanie podkreślić moją orientację w kierunku Natury, bo dobrze byłoby wiedzieć kto z jakiej jest „partii”. Pozdrawiam Barbara
Argo
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 17-02-2012, 08:07

Jestem pod wielkim wrażeniem, przeczytałam z zainteresowaniem.
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 17-02-2012, 09:36

Jeśli chodzi o partię to też należę to tej bardziej sympatyzującej z naturalnymi sposobami. Wolałbym nie używać nawozów i środków ochrony roślin. Ale nie potrafię tak, nie znam innej drogi i leję nawozy a jak trzeba to na grzybka opryskam. Ideałem byłoby osiągnięcie stanu zbliżonego do dżungli gdzie pewne rzeczy dzieją się niejako z automatu. Oprócz uczucia satysfakcji byłby zysk wymierny, bo ułatwiłoby to opiekę nad roślinami i czas oszczędzało. Ale też wiem, że zazwyczaj gdzieś jest haczyk i zastanawiam się czy takie naturalne sposoby zadziałają w naszych parapetowych ogródkach w orchidarium to już prędzej. Ogólnie jestem zafascynowany takim podejściem do sprawy i chciałbym hodować rośliny bez konieczności walki z szkodnikami i atakiem patogenów. Z racji mojego małego doświadczenia nic mądrego tu nie napiszę. Jedynie mogę zapytać czy ktoś już tego próbował? A jeśli próbował to jakie rezultaty to przyniosło. Pytam, bo marzy mi się w dalszej przyszłości (może za kilka lat) zrobienie orchidarium połączonego z akwarium i w tym przypadku wszelka chemiczna ochrona roślin nie może się pojawić, bo uśmierci całe życie w wodzie, pierwsze polecą krewetki a zaraz potem ryby.

Argo pisze:I tu drogi ku przyszłości są dwie dotyczy to także upraw storczyków na naszych parapetach. Albo idziemy drogą całkowitej sztuczności hodowli, wprowadzając czyste nawozy mineralne sterylne warunki, zero życia biologicznego w podłożu, walkę pestycydami z chorobami i szkodnikami ( i nie stosujemy węgla) albo kierujemy się na Naturę ogólnie biorąc sprowadzając to do ogólnego hasła: odżywiajmy podłoże (glebę) a ona wyżywi nasze rośliny (i storczyki) jak również nas samych. W tym drugim przypadku stosowanie węgla drzewnego należałoby rozpatrzeć ponownie. Łączenie tych dwóch dróg jako metody przejściowej czyli uprawy integrowanej wymagałoby ostrożności.


Co rozumie Pani przez odżywianie podłoża? Rozumiem, że nie chodzi o nawóz. W przypadku zwykłej ziemi to domyślam się może być kompost, obornik przekompostowany lub jakaś próchnica. Ale dla storczyków to nie wiem czy by to dobrze wpłynęło na korzenie. Zwłaszcza u gatunków, które lubią mieć przewiewne podłoże.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: matynka4 Data » 17-02-2012, 11:06

Ja też przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i w związku z tym mam pytanie, posiadam takiego Phalenopsisa, który na najstarszych liściach miał zasuszone końcówki, przez cały czas pobytu u mnie roślina skupia się na produkowaniu kolejnych pięter liści i z nieznanej mi przyczyny liść sercowy ma tendencję do przechylania się na bok, więc ręcznie go rozkładam i formuję jego prawidłowy kształt. Rosnące nowe liście są zdrowe, normalnie wybarwione jedynie na przegięciu liścia pojawiają się pęknięcia w środku długości 1 cm. Roślina wypuściła pęd kwiatowy ale pączki zostały porażone i obecnie rośnie boczny pęd. Nie mogę zamieścić zdjęcia, bo oddałam aparat do naprawy. Czy opisywane objawy mogą wskazywać na wspomniana toksyczność i jak pomóc roślinie się jej pozbyć. Czy po przesadzeniu podlewać tylko czystą woda czy potrzebne są jeszcze jakieś dodatkowe zabiegi?
Co do węgla drzewnego to niedawno udało mi się ukorzenić Phalenopsisa w samym węglu drzewnym, roślina miała zdrowe tylko same końcówki korzeni, przez prawie pół roku podlewałam ją co 4 dni i wypuściła 4 zdrowe i grube korzenie a tamte uszkodzone zgniły zupełnie. Po przesadzeniu do kory liście odzyskały powoli turgor i obecnie czekam na jego kwitnienie. Pierwszy raz ukorzeniałam w węglu drzewnym i nie wiedziałam, że będą takie efekty, bo zrobiłabym zdjęcia z kolejnych etapów.
Pozdrawiam, Matynka4.
matynka4
 
Posty: 267
Z nami od: 08-01-2011, 23:58
Lokalizacja: Śląsk, Tychy
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 17-02-2012, 12:08

piroman pisze: Ogólnie jestem zafascynowany takim podejściem do sprawy i chciałbym hodować rośliny bez konieczności walki z szkodnikami i atakiem patogenów. Z racji mojego małego doświadczenia nic mądrego tu nie napiszę. Jedynie mogę zapytać czy ktoś już tego próbował?


Pytanie skierowane jest do p. Barbary, ale chętnie napiszę co ja robiłam przed laty , i że storczyki mi pięknie kwitły do czasu..

Mianowicie : komponowałam własnoręcznie podłoża do rożnych gatunków i też z zawartością węgla w pewnej ilości. Do podłoża dodawałam naturalne składniki : wiórki z rogu bydlęcego w niewielkiej ilości, , sproszkowany , wysuszony "placek " bydlęcy. Do Cymbidium też przekompostowany obornik koński.
Początkowo dodawałam odrobinę nawozów sztucznych, bo te naturalne składniki potrzebują nieco czasu by zacząć się uaktywniać.
Ponieważ nie każdy ma taką możliwość , może stosować nawozy produkowane na bazie naturalnych substancji.
Ale człowiek idzie na łatwiznę i kupi podłoże, podleje czymś co ma i dziwi się , że nie jest pięknie.

Kłopot zaczął się po kilku latach gdy poczytałam o werandowaniu storczyków, wystawianiu do ogrodu. Przyniosłam sobie do domu szkodniki i jako nieświadoma pozwoliłam im się panoszyć .
Po takim doświadczeniu , wydałam walkę szkodnikom stosując chemię i wydałam im walkę pisząc opracowanie Szkodniki. Maria
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: titus1 Data » 17-02-2012, 13:48

Argo, jestem pod wrażeniem artykułu i wiedzy.
Naprawdę zagadkowe zaczyna być wpływ węgla drzewnego na storczyki. Swego czasu wypytywałem właścicielkę plantacji cattleji w Indonezji o podłoże jej bujnie rosnących roślin, z długimi i zdrowymi korzeniami. Okazało się, że oprócz grubych kawałków węgla drzewnego nie było niczego w koszyczkach. Może oprócz twierdzenia mówiącego o toksycznym działaniu "przesyconego" węgla drzewnego należy brać pod uwagę gatunek drzewa, z jakiego został on wypalony. Owszem, stosujemy w uprawie storczyków sezonowaną korę sosnową, ale użycie węgla drzewnego z mocno żywicznego drzewa sosnowego, może nieść pewne zagrożenie dla roślin. Może trzeba trzymać się zasady, że węgiel drzewny tak, ale nie z iglastych i nie z drzew które produkują masę garbników?
titus1
 
Posty: 893
Z nami od: 13-03-2011, 23:11
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 17-02-2012, 15:49

Pani Barbaro, nie do mnie należny zapraszanie Pani do aktywnego udziału w życiu tej Witryny, jako, że jestem tylko jej użytkownikiem, jak większość , ale z radością przeczytałam zdanie, które zawiera informację o takiej gotowości.[ Jakoś wczoraj to mi umknęło.]

"Mery i Ryszardzie dziękuję za zainteresowanie moimi postami jak również zachętę i pozdrowienia. Mam nadzieję, że na coś się przydam"..

Bardzo się cieszę z takiej deklaracji.
Maria.
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 17-02-2012, 19:57

Zwracam się z prośbą o zabieranie głosu w sprawach ściśle związanych z tematem tj. z problemami uprawy storczyków. Wszelkie dywagacje oboczne ( pochwały, uwagi grzecznościowe i ukłony) będą usuwane.

Moderator
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 17-02-2012, 22:01

Nie do końca się zgodzę z twierdzeniem co do właściwości propolisu. Zawiera on naturalne antybiotyki, które wykazują silne właściwości bakteriobójcze. Nie wiem czy podatne na działanie biobójcze propolisu są te grupy bakterii, które wywołują infekcje bakteryjne na storczykach.
Oczywiście pszczoły zbierają go z powierzchni pączków wymienionych drzew, ale jego rola własnie polega na ich ochronie przed patogenami przed ich rozwinięciem. Poza tym od wielu lat sam go stosuje powierzchniowo w przypadku skaleczeń lub oparzeń jako roztwór wodny nalewki alkoholowej, działa fantastycznie :!:
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 17-02-2012, 23:04

Ryszard410 pisze:Zwracam się z prośbą o zabieranie głosu w sprawach ściśle związanych z tematem tj. z problemami uprawy storczyków. Wszelkie dywagacje oboczne ( pochwały, uwagi grzecznościowe i ukłony) będą usuwane.

Moderator


No cóż, zostałam przywołana do porządku, choć przyznam szczerze nie bez zaskoczenia. Na pochlebstwa wrażliwa nie jestem, a powyższe pochwały traktowałam raczej jako wyraz zainteresowania tematem. Jestem za humanizmem w stosunkach ludzkich, nawet wtedy gdy nie znamy się osobiście i dlatego starałam się odpowiadać zgodnie z zasadami naszej jak mniemam powszechnej kultury, o prostej życzliwości ludzkiej nie wspominając. Natomiast słowa "ściśle związane z tematem" zmusiły mnie do poważniejszego zastanowienia nad treścią moich postów. Jesli ktoś podpisuje się nie imieniem a odwołuje się do pełnionej funkcji to sprawa jest poważna czyli... urzędowa i odpersonalizowana. Powstał problem czy opowieści o dżungli amazońskiej, ich mieszkańcach, o szeroko pojętych zasadach uprawy roślin, tudzież własności węgla i z jakich drzew jest najlepszy, czy o cudownych własnościach propolisu i jaka jest różnica między stosowaniem go na rany i rośliny to tematy "ściśle związane" czy daleko odbiegające? Prawdę powiedziawszy nie wiem jakimi kryteriami operuje Moderator i są one dla mnie niejasne. Dlatego powstrzymam się z odpowiedziami choć miałam zamiar odpowiedzieć Mery, Piromanowi, Matynce4, Titusowi1 i Krzysztofowi Gozkowi (za co ich bardzo przepraszam) do czasu aż sytuacja się wyklaruje. Czekam na usunięcie zbędnych postów. Zobaczymy co zostanie.

A teraz Ryszardzie, bo to Ty chowasz się za maską Moderatora, dlaczego Twój głos zamilkł

Pozdrawiam wszystkich serdecznie (mimo zakazu) Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Bellagne Data » 17-02-2012, 23:59

Krzysztof Gozdek pisze:Nie do końca się zgodzę z twierdzeniem co do właściwości propolisu. Zawiera on naturalne antybiotyki, które wykazują silne właściwości bakteriobójcze. Nie wiem czy podatne na działanie biobójcze propolisu są te grupy bakterii, które wywołują infekcje bakteryjne na storczykach.
Oczywiście pszczoły zbierają go z powierzchni pączków wymienionych drzew, ale jego rola własnie polega na ich ochronie przed patogenami przed ich rozwinięciem. Poza tym od wielu lat sam go stosuje powierzchniowo w przypadku skaleczeń lub oparzeń jako roztwór wodny nalewki alkoholowej, działa fantastycznie :!:


Witam
Kilka dni temu zastosowałam na storczyki pozbawione korzeni - zgniliznę dostępny akurat u mnie w domu taki roztwór propolisu w sprayu, mam jeszcze maść ogrodniczą o nazwie "propolisad". Wszystkie chore phalaenopsisy po "operacji" umyłam w wodzie i opryskałam propolisem. Reanimuję je w keramzycie, stoją w małym szklanym terrarium na ciepłym parapecie, doświetlane sztucznie codziennie po zmroku. Na razie wstrzymuję się z zakupem profesjonalnych środków na zgniliznę, bo nie raz w podobnych przypadkach nie pomogły, rośliny zeszły mi w kilka dni, a pieniądze na "chemię" poszły w błoto razem z nimi :( Po zastosowaniu propolisu storczyki jeszcze się trzymają.
Fotografia użytkownika
Bellagne
 
Posty: 128
Z nami od: 26-10-2011, 19:07
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 18-02-2012, 09:11

Argo pisze:No cóż, zostałam przywołana do porządku, choć przyznam szczerze nie bez zaskoczenia. Na pochlebstwa wrażliwa nie jestem, a powyższe pochwały traktowałam raczej jako wyraz zainteresowania tematem. Jestem za humanizmem w stosunkach ludzkich, nawet wtedy gdy nie znamy się osobiście i dlatego starałam się odpowiadać zgodnie z zasadami naszej jak mniemam powszechnej kultury, o prostej życzliwości ludzkiej nie wspominając. Natomiast słowa "ściśle związane z tematem" zmusiły mnie do poważniejszego zastanowienia nad treścią moich postów. Jeśli ktoś podpisuje się nie imieniem a odwołuje się do pełnionej funkcji to sprawa jest poważna czyli... urzędowa i odpersonalizowana.

Nie taka była i jest moja intencja i nie tak chciałem być odczytany.
Chciałbym abyśmy w tym ,jakże ciekawie zapowiadającym się wątku, skupili się na merytorycznej stronie problemu. I nic więcej. W innym przypadku, jak wiem z doświadczenia, temat rozciągnie się i przeglądanie oraz jego czytanie stanie się bardzo utrudnione. A kwestia podpisu, to bycie Ryszardem i Moderatorem, wierz mi, nie uszczęśliwia mnie a wręcz uniemożliwia zabieranie głosu. Bo jak piszę jako Ryszard to odczytuje się mnie jako funkcyjnego i odwrotnie. Ciężki społeczny kawałek 'chleba' :|

P.Deperle.jpg
P.Deperle.jpg (31.3 KiB) Przeglądane 764395 razy

Licznik wejść pod obrazkiem wskaże na zainteresowanie problemem.
Moderator

To gwoli wyjaśnienia a teraz już ja Ryszard.

Argo pisze:Nie wiem co czytałeś Ryszardzie, literatura na ten temat jest dość bogata i jest też wiele opracowań naukowych.

Proszę o wybaczenie ale nie chcę skierować wymiany zdań na rozprawy naukowe, sorry, chociaż wykorzystanie nauki dla uzasadnienia dyskutowanych zjawisk będzie konieczne. Jestem zwolennikiem emprii wyniesionej z parapetów.
Próbowałem na forum zwrócić uwagę na sprawy wilgotności, oświetlenia, nie za bardzo się to udawało, :( efekty były skromne, jeżeli nie bardzo skromne. Jedną z nich był wątek dotyczący podłoża dotykający właśnie kwestii węgla drzewnego - viewtopic.php?f=3&t=1717#p11480 i właśnie w nim przypomniałem 'starą' dyskusję na temat jego stosowania w uprawie storczyków.

Argo pisze: Chciałabym aby moją wypowiedź traktować jako coś w rodzaju przyczynku do być może szerszej dyskusji na temat nie tylko węgla drzewnego a szeroko pojętego zagadnienia wzajemnych relacji różnych czynników w hodowli.

Z Twej, Barbaro, ciekawej wypowiedzi najbardziej ucieszyło mnie powyższe. Może uda nam się wydyskutować ,nie recepty, ale pewne zasady, które stanowić będą wzorzec postępowania w uprawie storczyków - mniej będzie kłopotów z pączkami i korzonkami. ;)
Wilgotność, temperatura,woda ,nawożenie wielokrotnie zajmowały swoje miejsce na stronach forum ale przeważnie jako tematy rzadko z sobą związane - bez zaznaczenia wzajemnych relacji. A może teraz coś się uda. :?: :)
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: matynka4 Data » 18-02-2012, 09:13

Chętnie przeczytam na PW ;)
Pozdrawiam, Matynka4.
matynka4
 
Posty: 267
Z nami od: 08-01-2011, 23:58
Lokalizacja: Śląsk, Tychy
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: titus1 Data » 18-02-2012, 11:53

@Ryszard, ja po prostu się ucieszyłem, że nareszcie przeczytałem coś co ma ręce i nogi, c e n z u r a :P

Argo, piszesz o gotowych preparatach propolisowych na bazie alkoholu. Swego czasu zostałem obdarowany preparatem propolisowym domowej roboty. Nie wiem jakie jest tam stężenie alkoholu. Jak wypróbować czy taki preparat nie spali liści. Czy zamiast gonić ze sztyftem po liściach i wyszukiwać zmiany, nie lepiej prewencyjnie opryskać lub wykapać roślinę?
titus1
 
Posty: 893
Z nami od: 13-03-2011, 23:11
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 18-02-2012, 18:14

Witam ponownie. Aby skrócić mój post postanowiłam wypowiedzieć się niejako zbiorowo nie włączając w to cytatów od zainteresowanych osób. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu odpowiedź dla siebie i nie poczuje się zlekceważony. Zarysowały się jak dotąd dwa pilne problemy, które trzeba niejako doprowadzić do końca

I. Propolis. Oczywiście propolis to bardzo skomplikowana mieszanina związków, których jest ok. 200stu, Prawdą jest też, że ma on właściwości bakterio i grzybobójcze. Nie mniej w przypadku zranienia się i stosowania propolisu powierzchniowo na ranę mamy z jednej strony zewnętrzne jego działanie na bakterie a z drugiej wewnętrzną rekcję immunologiczną ze strony organizmu. W przypadku rośliny mamy zazwyczaj działanie tylko jednostronne. Gdy roślina jest osłabiona, bakterie i wymienione wyżej grzyby niedoskonałe atakują roślinę nie tylko w miejscu wniknięcia patogenu ale bardzo szybko starają się opanować wiązki przewodzące i odciąć roślinę od substancji odżywczych i wody. Tak naprawdę nie są to organizmy pasożytnicze, przy których dochodzi do jakiejś walki, w wyniku której osiągana jest jakaś równowaga w relacji pasożyt-żywiciel (pasożytom na ogól nie chodzi o uśmiercenie żywiciela), ale zabójcy którzy chcą jak najszybciej uśmiercić ofiarę i pożywić się jej trupem (opowiadam horrory, ale taka jest niestety prawda). To przypomina sytuację smarowania rany podczas gdy bakterie już zdążyły rozejść się z krwiobiegiem po całym organizmie. Niestety nie jest to panaceum w każdej sytuacji, czasami potrzebne są antybiotyki a nawet skalpel. W uzupełnieniu mogę tylko powiedzieć, że dynamika zakażenia grzybami pasożytniczymi jest inna, zwykle ma ona charakter miejscowy, choroba rozwija się powoli natomiast przy zakażeniach killerami proces postępuje bardzo szybko, czasami są to kwestie dosłownie godzin i już po dobie może być za późno. Ponadto postępuje w sposób ukryty tzn. tkanki, które na oko wyglądają zdrowo tak naprawdę mogą być już zaatakowane i mimo odcięcia chorej części choroba postępuje dalej. W takich przypadkach skuteczna może być tylko chemia i to o działaniu systemicznym lub co najmniej wgłębnym. Jako ciekawostkę dodać jeszcze można, że niektóre patogeny roślin (choć nie spotkałam się z nimi w przypadku storczyków, ale kto wie..) jak na przykład bakterie z gatunków Xantomonas, żyją w roślinie jako tzw. endofity nie wyrządzając im żadnej szkody dopóki roślina jest silna ale gdy tylko warunki stają się niesprzyjające i roślina osłabnie wtedy zaczynają się gwałtownie rozmnażać i uśmiercają roślinę. Całe plantacja np. Anthurium potrafi paść w błyskawicznym tempie i w tym samym czasie, bez zwłoki jakiej zwykle oczekujemy przy rozprzestrzenianiu poprzez wzajemne zakażenia. Pocieszające jest to, że nie wszystkie endofity są takie groźne, niektóre są nawet pożyteczne.

Propolis dość szybko traci swoje własności, jego aktywność zachowana jest ok. dwóch lat. Kiedyś przecierałam górną powierzchnię liści roztworem wodnym propolisu w ilości ok. 25 kropli na 100 ml wody. Powstaje wtedy żółta emulsja, po przetarciu, kiedy odparuje woda i alkohol pozostaje cienka błonka na liściu. Zaniechałam jednak tego gdyż było kosztowne a poza tym zdrowe rośliny posiadają własną warstwę ochronną w postaci wosku, która moim zdaniem jest wystarczająca. Ale można to robić w sytuacji roślin słabych i specjalnej troski.

II. Węgiel drzewny. To bardzo rozległe zagadnienie. Przede wszystkim należy sobie uzmysłowić co to tak naprawdę jest. Ogólnie jest produkt tzw. suchej destylacji drewna czyli pirolizy, w której zachodzi spalanie gazowych czyli lotnych substancji drewna przy ograniczonym dostępie tlenu w kontrolowanej temperaturze (garbniki też się spalą jeśli proces zachodził prawidłowo). Gdyby spalanie zachodziło dalej powstałby popiół. I ten popiół jest pewnym kluczem do określenia jednej z tajemnic węgla drzewnego. Otóż wszystkie związki mineralne, które zawarte są w popiele zawarte są również w węglu. Drewno różnych gatunków drzew posiada różny skład mineralny, np. drewno drzew iglastych zawiera dużo krzemionki (SiO2) a już szczególnie bogata w ten składnik jest ich kora, nawet do 70% popiołu. Pewnie dlatego nie bardzo nadaje się jako składnik podłoża. Drzewa liściaste zawierają go znacznie mniej. Tu podam tylko średnie wartości znalezione w internecie (zainteresowani mogą oczywiście poszukać oczywiście wartości dla interesujących ich gatunków sami): 30- 50% CaO wapnia, 7-17% K2O potasu, 2-8% MgO magnezu, 2-6% P2O2 fosforu, 5% SiO2 krzemu, 5% Na2O sodu i niewielkie ilości żelaza, manganu i innych mikroelementów (zaznaczam, że mogą zachodzić dość spore różnice między gatunkami jak i niewielkie różnice zależnie od źródła danych) Nie ma tu tylko azotu, i siarki. Oczywiście należy to przeliczyć na węgiel. No i jest tego całkiem sporo co oznacza, ze sam węgiel jest niezłym nawozem. Ale nie wdając się w tym miejscu w szczegółowe przeliczenia warto podkreślić, że minerały alkaliczne takie jak K, Na, Ca i Mg mogą tam występować w postaci tlenków, zwłaszcza w węglu świeżym a po zmoczeniu z wodą przechodzą w zasady co może znacznie podwyższać pH podłoża. Później wodorotlenki wystawione na działanie powietrza atmosferycznego przekształcają się w węglany, postacie dużo mniej agresywne dla podłoża. Ponadto jak wiadomo węgiel drzewny ma własności adsorpcyjne i bardzo rozwiniętą powierzchnię wewnętrzną (1cm3 potrafi mieć powierzchnię kortu tenisowego).
Zawarte minerały zaadsorbowane uwalniają się z takiego węgla w sposób niejednakowy. Szereg
adsorpcyjny dla interesujących nas kationów występujących w nawozach jest następujący:

H>Zn>Mg>Ca>NH4>K>Na (jonu NH4 nie ma w węglu)

zaś dla anionów:

OH>NO2>Cl>HPO4>SO4(jonu NO2 i SO4 nie ma w węglu)

A co się stanie jeśli dołożymy tu nawozy sztuczne? W pierwszym rzędzie zostaną wyłapane związki azotu, i siarczany również inne sole będą wyłapywane aż do momentu gdy wszystkie miejsca adsorpcyjne nie zostaną wysycane, a później to już wszystko jest poza kontrolą. Gra poszczególnych jonów będzie zależała od wzajemnych stosunków poszczególnych jonów. Jeśli któregoś z nich zrobi się za dużo może to uniemożliwić pobieranie innego jonu mimo, że jest on w podłożu. Jest to tzw. antagonizm jonów. Nadmiar np. potasu może ograniczyć pobieranie wapnia i odwrotnie. Nawożenie mineralne jest niebezpieczne nie tylko ze względu na obecność węgla. To dlatego zaprzęga się cała elektronikę aby monitorowała na bieżąco skład pożywek w systemach przepływowych i w zależności od wyniku pomiaru uzupełniała skład pożywki, przy czym poziom optymalny określany jest wg indywidualnych wymagań określonego gatunku rośliny. Dochodzi do tego oczywiście jeszcze ogólne stężenie, które określa się z grubsza jego przewodniością (EC) tak aby nie spowodować wzrostu ciśnienia osmotycznego co byłoby katastrofalne całkowicie. A kto z nas to robi? A do tego fundujemy naszym storczykom huśtawkę dostarczania wody. Owszem niektórzy mierzą całkiem gorliwie EC i odmierzają skrupulatnie nawozy, ale potem pozwalają korzeniom przesychać, nawozy się zatężają i wynik… sami wiecie. Jednak węgiel adsorbuje nie tylko jony ale także związki organiczne gazy oraz mikroorganizmy o ile stworzy się im odpowiednie środowisko. I tu sytuacja się zmienia. Przeszłam w ten sposób do zagadnienia nawożenia organicznego ale aby omówić ten temat będę musiała napisać następny elaborat, w którym zaproszę Was do lasu deszczowego. Tam spróbujemy się dowiedzieć jak nawożone są storczyki w naturze czyli o „żywieniu” podłoża i nie będzie to banalna wyprawa. Może na dziś wystarczy, bo byłoby za dużo na raz. Ci którzy nie znaleźli tu dla siebie odpowiedzi zapewniam, że odpowiem. Pozdrawiam Barbara

Ps. Matynko4 lepiej nie manipulować na siłę młodymi rosnącymi listkami. Phalaenopsisy w naturze rosną ze zwieszonymi liśćmi tak jak na zamieszczonej mojej fotografii 4. One zawsze będą miały taką tendencję. Jeśli martwisz się czy sa zdrowe to niestety bez zdjęcia się nie obejdzie. Jeśli nie mają żadnych plam i przebarwień to nie ma się czym przejmować.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 18-02-2012, 19:30

Dziękuję Pani Barbaro za profesjonalne omówienie tych zagadnień :)
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 18-02-2012, 21:55

Ryszard410 pisze:Wszelkie dywagacje oboczne ( pochwały, uwagi grzecznościowe i ukłony) będą usuwane.Moderator

Jestem w tarapatach. Ale muszę to napisać. Zepsułeś Ryszardzie atmosferę tym wpisem. Zauważ, że i Pani Argo odebrała to ostrzeżenie z niesmakiem. Mam wiele pytań w związku z tą dyskusją, ale jakoś tak... , odebrałeś mi chęci. :( To fakt, że pochwały, kadzenie, ukłony niczego nie wnoszą, ale nie są szkodliwe. Gdzieś się zapodziały: uśmiech, radość, życzliwość, serdeczność. Smutno mi.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 18-02-2012, 22:10

Argo pisze: Dochodzi do tego oczywiście jeszcze ogólne stężenie, które określa się z grubsza jego przewodniością (EC) tak aby nie spowodować wzrostu ciśnienia osmotycznego co byłoby katastrofalne całkowicie. A kto z nas to robi? A do tego fundujemy naszym storczykom huśtawkę dostarczania wody. Owszem niektórzy mierzą całkiem gorliwie EC i odmierzają skrupulatnie nawozy, ale potem pozwalają korzeniom przesychać, nawozy się zatężają i wynik… sami wiecie.


Hm... nigdy nie patrzyłam na to od tej strony. Tak myślę i myślę i wychodzi mi, że albo faktycznie trzeba stosować nawóz bardzo bardzo rozcieńczony, albo moczyć roślinę nie wiem - z godzinę? w normalnym stężeniu, a później przepłukać wszystko czystą wodą?...
Czekam na opowieść, jak to w lasach deszczowych się odbywa :)
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Efka Data » 18-02-2012, 22:41

W lasach deszczowych jest rozkładana przez mikroorganizmy materia pochodzenia roślinnego i zwierzęcego :arrow: co ma z tym wspólnego biohumus,próchnica,gnojówka z roślin,guano :?: Natomiast nie ma nawozów mineralnych,stężeń i PARAMETRÓW :twisted: . Jeśli ktoś uważnie śledzi forum,to wie,że i owszem,takie tematy były poruszane,a takie nawozy z b.dobrym skutkiem stosowane :mrgreen: Niektórym forumowiczom,po lekturze mądrych słów Pani Barbary,życzę miłego mierzenia parametrów KUPY.
Efka
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 18-02-2012, 23:08

??? pisze:W lasach deszczowych jest rozkładana przez mikroorganizmy materia pochodzenia roślinnego i zwierzęcego :arrow: co ma z tym wspólnego biohumus,próchnica,gnojówka z roślin,guano :?: Natomiast nie ma nawozów mineralnych,stężeń i PARAMETRÓW :twisted: . Jeśli ktoś uważnie śledzi forum,to wie,że i owszem,takie tematy były poruszane,a takie nawozy z b.dobrym skutkiem stosowane :mrgreen: Niektórym forumowiczom,po lekturze mądrych słów Pani Barbary,życzę miłego mierzenia parametrów KUPY.


No tak, tylko skąd ja gnojówkę wezmę? Mam parę pomysłów na jej zdobycie dla pana ???, ale wolałabym na prv. Przypuszczam, że jak ptaszek strzeli kupkę na storczyka, to w lasach deszczowych deszcz szybko obmyje roślinę i na niczym szkodliwym się to nie skończy a skądinąd wiadomo, że odchody np. drobiu są silnie żrące. W domu nie mamy ulewnych deszczów, zapewne latających ptaków i butwiejących drzew, a śledząc to forum można było poczytać panie zgryźliwy ??? o spaleniu korzeni po podlaniu wodą z nawozem. Nie mając oranżerii odpada gnojówka, obornik i obfite spryskiwanie, więc dla mnie uwaga nie na miejscu. No chyba, że zapewne jak pan ??? ktoś lubi takie klimaty we własnym domu.

Nikt tu nikomu nie każe mierzyć parametrów, a ja pozwoliłam sobie na uwagę, że nigdy nie zwróciłam uwagi na fakt, co się dzieje, jeżeli podłoże wysycha. W uprawie innych roślin zawsze było dla mnie oczywiste, że nie wolno lać nawozu na suchą bryłę korzeniową, a tu obowiązek przesychania podłoża przesłonił mi resztę.

Skąd tyle złości w tym temacie? I mnie również przez to poniosło...
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Efka Data » 18-02-2012, 23:19

Absolutnie proszę nie brać do Siebie złośliwości,jeśli Pani tak to odebrała - PRZEPRASZAM. Zbieg okoliczności,że ta wypowiedź znalazła się akurat pod Pani postem.
Efka
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 18-02-2012, 23:22

MarzenaNM pisze:nie wolno lać nawozu na suchą bryłę korzeniową[/u], a tu obowiązek przesychania podłoża przesłonił mi resztę.

Skąd tyle złości w tym temacie? I mnie również przez to poniosło...

Może i poniosło, ale z humorem. Tak trzymać.
A z tym przesychaniem i nawożeniem, to nie widzę problemu. Po przesuszeniu podlewamy, jak korzenie się napiją, nawozimy. Ja po pewnym czasie zwykle ponownie spłukuję, żeby glony nie porastały korzeni.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Efka Data » 19-02-2012, 10:06

Oczywiste,że stosując każdy nawóz,trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek. Pojedynczy przypadek złego zastosowania nawozu naturalnego,to nie dowód,że wszystkie one są złe i trzeba je skreślić na rzecz chemii w kolorowej buteleczce. Storczyki w naturze 'dostają' nawozy naturalne rozcieńczone,ileż z tej ptasiej kupki zdąży wsiąknąć w korzenie?
Chyba każdy z nas (mam nadzieję!) wie,jaka jest różnica pomiędzy pomidorem wyhodowanym w 'babcinym' ogródku,nawożonym kompostem czy obornikiem, a pomidorem z holenderskiej szklarni,który urósł na wodzie z dodatkiem N,P,K,mg,Ca itd.(oczywiście to uproszczenie). Proszę zwrócić uwagę,że nie tylko smaku i koloru brakuje,ale bardzo charakterystyczne jest to,że owoce tego drugiego sposobu hodowli niesamowicie łatwo się psują,pomimo,jak wiadomo,zabezpieczania ich 'na drogę' chemią przez producenta. Świadczy to o braku odporności na patogeny - grzyby,bakterie itd. Jakie to ma przełożenie na storczyki? Pytanie retoryczne.
Efka
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: matynka4 Data » 19-02-2012, 11:35

Zawsze to co naturalne wydaje się lepsze niż zastosowana chemia,tylko że czasem bez tej chemii nie da się uratować rośliny. Wypowiedź Argo pozwala lepiej zrozumieć dlaczego niektóre nasze działania przynoszą określone skutki. Chemia nigdy nie była moją mocną stroną i często brak zrozumienia procesów zachodzących w podłożu jest powodem kłopotów w uprawie. Fajnie że wywiązała się taka ciekawa dyskusja, mam nadzieję że takich będzie więcej, bo bardzo poszerzają naszą wiedzę. Jestem zdania że naturalne odruchy życzliwości, wdzięczności za pomoc i sympatii powinny być okazywane i nie powinno się ich usuwać. Ja jestem wdzięczna Argo za odpowiedź i za to że lepiej rozumiem co dzieje się z moim storczykiem bo już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad tym problemem. Zawsze byłam zdania że kłopoty moich roślin to wyłączając nafaszerowanie hormonami, jest moja wina, tylko trzeba najpierw wiedzieć gdzie popełnia się błąd by w przyszłości go uniknąć. Teraz rozumiem lepiej.
Pozdrawiam, Matynka4.
matynka4
 
Posty: 267
Z nami od: 08-01-2011, 23:58
Lokalizacja: Śląsk, Tychy
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: titus1 Data » 19-02-2012, 14:15

@MarzenaNM,
najprostszą domową gnojówką jest gnojówka drożdżowa. Tyle tylko, że jest uciążliwa bo śmierdzi okrutnie i należy ją stosować z umiarem, maksymalnie 2-3 razy na sezon. Ja przygotowuję też gnojówkę z suszu pokrzyw, z pierwszego majowego porostu. Tutaj można albo gotować susz i od razu podlewać, albo odstawić do przekąszenia.
titus1
 
Posty: 893
Z nami od: 13-03-2011, 23:11
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: hesia_wwl Data » 19-02-2012, 15:17

W jednym z wątków ktoś wspomniał o krowiaku. W sklepie ogrodniczym w moim mieście jest w sprzedaży w bańkach po 5l. Stosowałam go z powodzeniem przy pomidorach, może w słabszych dawkach nadałby się do storczyków?
Pozdrawiam Karolina.

...smile or die...
Fotografia użytkownika
hesia_wwl
 
Posty: 248
Z nami od: 13-10-2011, 19:59
Lokalizacja: Mazowsze
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: titus1 Data » 19-02-2012, 16:11

I to duuuużo słabszych. 5 litrów to nawet w rok nie przerobisz.
titus1
 
Posty: 893
Z nami od: 13-03-2011, 23:11
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 20-02-2012, 12:31

Zanim zagłębimy się w mroki lasu deszczowego podam jeszcze kilka rad praktycznych dotyczących węgla drzewnego przydatnych dla tych, którzy zamierzają użyć go jako komponentu podłoża. Praktycy zalecają węgiel pozyskany z tak zwanego drewna twardego jak buk i dąb, ale ja myślę, że równie dobry jest węgiel z każdego drewna liściastego. Różnice w ilości zawartych minerałów mają chyba mniejsze znaczenie niż ogólnie pojęta gęstość takiego drewna przekładająca się na jego porowatość. W węglu drzewnym zachowana jest struktura ścian komórkowych drewna (można to przyrównać chyba bez popełniania daleko idącego błędu do nanorurek robiących teraz zawrotną karierę) im bardziej zwarte jest drewno tym większa jest gęstość takiego węgla a tym samym mniejsza porowatość i mniejsza możliwość przenikania przez wodę. Sprawa jest oczywiście dyskusyjna, może z biegiem czasu pojawi się więcej danych doświadczalnych.
Przestrzegałabym jednak przed używaniem węgla z nieznanych źródeł, zwłaszcza przed węglem do grillowania, gdyż jest on często nasycany jakimiś węglowodorami aby się lepiej rozpalał. Jest w woj. Lubelskim, firma która reklamuje się jako producent węgla wypalanego z buczyny i czystego ekologicznie, ale ja go nie próbowałam. Można jeszcze pokusić się o wypalanie węgla samemu lub pozyskiwać niedopalone węgle z letniego ogniska.

Gnojówki, guano i odrażające klimaty w naszych domach!!!.... Spokojnie, spokojnie proszę się tak nie gorączkować, wszystko w swoim czasie. Dla uspokojenia najlepszy jest deszcz i to tropikalny, kiedy w godzinach wczesnego popołudnia zgromadzą się ciemne chmury i przy grzmocie błyskawic wypompowują hektolitry wody. Przemoknięci do nitki spróbujmy pomyśleć co taki deszcz zawiera? Niewiele, trochę rozpuszczonych gazów: azotu, tlenu (ozonu ->błyskawice), dwutlenku węgla i trochę spłukanych z atmosfery pyłów. Ale i to jest bardzo dużo. Tuż obok toczy się dyskusja o wodzie. Jedni wodę gotują, inni przesączają przez filtry inni jeszcze pozyskują z RO… ale nikt nie zapytał ile tam jest tlenu, tak cennego dla oddychania korzeni roślin. Tylko Ci którzy używają wysokociśnieniowych zraszaczy lub zamgławiaczy mogą się o to nie martwić. Inni powinni pomyśleć co zrobić, żeby zwiększyć ilość tlenu w wodzie do podlewania. Czekamy na pomysły!

Tymczasem nad lasem deszczowym powoli zapada mrok, ostatnie krople deszczu skapują, zaczyna robić się parno, wilgotność powietrza osiąga 100%. I znowu zaczyna padać. Ale czy to aby na pewno jest deszcz? Wieczorem większość roślin otwiera swoje szparki aby umożliwić wymianę gazową i pozbyć się nadmiaru wody. Ale jak się jej pozbyć? Parowanie nie wchodzi w rachubę przy takiej wilgotności. Otóż większość roślin ma specjalne aparaciki w liściach, które umożliwiają wypompowywanie wody, nazywają się hydatodami a samo zjawisko gutacją. Obliczono na przykład, że jedna roślina kolokazji potrafi wypompowywać płyn gutacyjny w ilości 200 kropli na min. Po przeliczeniu i założeniu, że przeciętna kropla jest objętości 50 mikrolitrów, można obliczyć: 50ul x 200kropli x 60min x 12 godz. = 7200000ul = 7,2 l/noc, czyli prawie wiaderko! Podobnie robią wszystkie rośliny w lesie deszczowym (nawet storczyki wydzielają lepką rosę na liściach i pędach kwiatowych) ale nie tylko tam, także w naszym klimacie występuje to zjawisko. Czy ktoś zetknął się z poranną rosą na trawie? Nie jest to tylko opadła mgła ale też zjawisko gutacji. „Płaczą” też nasze drzewa zwłaszcza intensywnie wiosną, czy stał ktoś pod płaczącą wierzbą? Spróbujmy dowiedzieć się czy to co kapie nam na głowę jest tylko wodą. Otóż nie! Płyn ten jest bogaty w najrozmaitsze związki głównie cukry proste, jest też trochę aminokwasów i soli mineralnych. Mało jest danych w literaturze na ten temat ale to co jest daje już wyobrażenie o skali tego zjawiska. Obliczono, że drzewa jabłoniowe na 1 ha sadu wydzielają ok. 800kg rocznie tych związków. Ile ich wypłakuje jeden hektar lasu dżungli… z pewnością bardzo dużo. Dlaczego rośliny tracą zdawałoby się tak cenne związki, których wyprodukowanie potrzebuje wiele anergii pochodzącej fotosyntezy? Otóż rośliny zwykle produkują węglowodany z nadmiarem, światła na ogół mają dużo, dwutlenku węgla też a i woda jest prawie pod dostatkiem a to wystarczy do produkcji węglowodanów. Cierpią natomiast głód azotu. Jest on co prawda w otaczającym nas powietrzu w ilości ogromnej ale rośliny jakimś zrządzeniem losu nie potrafią z niego skorzystać. Niektóre co prawda potrafią wchodzić w relacje symbiotyczne z bakteriami wiążącymi azot z powietrza jak te z rodziny motylkowatych (obecna nazwa bobowate, ale brzydsza) ale większość nie posiadła tej sztuki. Kto zatem korzysta z tego nadmiaru cukrów rozlewnych hojną „ręką” roślin. Są nimi bakterie i grzyby, one z kolei jako organizmy heterotroficzne nie potrafią produkować węglowodanów korzystają więc z tego dobrodziejstwa a w zamian jako istne fabryki różnych związków i enzymów przyczyniają się do rozkładania materii martwej, która bez nich zalegałaby grubymi pokładami. Niektóre z nich potrafią wiązać azot z powietrza jak np. bakterie Actobakter i niektóre glony z rodzaju Nostoc. Obliczono, że takie bakterie przyswajają 15 mg azotu na 1g cukru. Świat mikroorganizmów jest bardzo bogaty ale wszystkie mają wspólna cechę…nie mają żołądków. Wszelkie odżywianie u nich sprowadza się do przyswajania bardzo podstawowych cegiełek jak cukry, aminokwasy i produkty ich rozpadu w postaci związków azotowych typu amoniaku lub azotanów. Żeby móc zapewnić sobie podaż takich związków mikroorganizmy wydzielają do podłoża szereg enzymów hydrolitycznych trawiących białka, celulozę i inne bardzo złożone produkty jak np. chitynę. Same choć potencjalnie nieśmiertelne też zamierają, stając się pożywką dla innych mikroorganizmów. Wszystko to zachodzi na ogół w środowisku wodnym, tworzy się coś w rodzaju pożywnej zupy, z której każdy kto ma do niej dostęp może korzystać. Również rośliny w tym i jednokomórkowe glony podkradają z tego to i owo i to nie mało. Mikoryza wspominana nieraz na forum też polega na wzajemnej wymianie między rośliną a grzybem, ona dostarcza węglowodany a grzyb resztę.
Teraz widzimy, że rośliny bardzo dbają o to aby w ich otoczeniu kwitło życie mikroorganizmów. Trzeba tu też zaznaczyć, że w naturze stężenia tych związków nie osiągają na ogół dużych wartości gdyż obecność licznych biesiadników na bieżąco pochłania wszystko co możliwe. Z bogatą gnojówką rzadko mamy tu do czynienia. Gdyby bakterie miały nieograniczone zasoby odżywcze to przy tempie ich rozmnażania w ciągu kilku godzin z 1 grama bakterii powstał by kilogram. Ale taka produkcja nie jest możliwa z uwagi właśnie na brak dostatecznej ilości pożywienia. W lesie deszczowym mikroorganizmy żyją nie tylko w ściółce na dnie lasu ale są one obecne wszędzie: na liściach, korze drzew, miedzy mchami i korzeniami epifitów jak storczyki. Tworzą cienkie błonki zwane biofilmami a ich ogół określany jest jako fylosfera (phyllosfere). Jak bogate w związki odżywcze jest takie podłoże, w którym żyją nasze storczyki. I to zbadano. Cienka warstwa humusu osadzona między spękaniami na korze i nie grubsza niż 2 mm(!) pobrana w mgielnych górskich lasach zawiera 1,4-2,1%N i ok. 0,2% P, natomiast w humusie zalegającym na powierzchni gleby w tym samym lesie 0,3-0,6%N i 0,03-0,16 %P. Wnioski wyciągnijcie sami. Jak zdobyta wiedzę przenieść na nasze parapety? Może dajmy sobie czas aby to przemyśleć… Z pozdrowieniami Barbara

PS.
Piroman pisze:….marzy mi się w dalszej przyszłości (może za kilka lat) zrobienie orchidarium połączonego z akwarium i w tym przypadku wszelka chemiczna ochrona roślin nie może się pojawić, bo uśmierci całe życie w wodzie, pierwsze polecą krewetki a zaraz potem ryby..


Polecam zainteresowanie się techniką łączącą hodowlę ryb z hodowlą roślin nazwanej akwaponiką (ang. aquaponic). Nie twierdzę, że wszystko daje się zastosować w warunkach domowych ale na pewno będzie źródłem do dalszych przemyśleń. W literaturze polskiej jest tego niewiele, ale w angielskiej już można znaleźć całkiem dużo informacji.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: gsm25 Data » 20-02-2012, 18:21

Czytając wszystko, po kolei, co znalazło się na tej stronie, muszę powiedzieć (oczywiście jak zawsze, mimo że mnie nikt o to nie prosi) że wpisy są a i owszem bardzo ciekawe i interesujące, ale ... No właśnie czy ja zawsze muszę mieć jakieś ale? Teksty są adresowane przede wszystkim do osób wykształconych i znajacych terminologię. Ale należy się zastanowić, ile osób odwiedzających tę stronę zrozumie z tego cokolwiek? Może 10%, może 20% (chyba jestem pesymistą). Pozostali to osoby kochające storczyki, ale niekoniecznie potrafiące wyłuskać z tych naukowych referatów przydatne im informacje, dlatego nie zdziwię się jeśli ciągle będą pojawiać się posty o wydaje się banalnym zabarwieniu. Czy nie warto zastosować trochę bardziej przystępny język? Wiem, że witryna ma trzymać odpowiedni poziom, ale czy za cenę utraty bardzo wielu użytkowników? No ale to tylko moja opinia i przemyślenia. A Posty tak jak pisałem wcześniej bardzo interesujące. Pozdrawiam.
Fotografia użytkownika
gsm25
 
Posty: 77
Z nami od: 11-11-2011, 22:50
Lokalizacja: OPOLSZCZYZNA
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 20-02-2012, 19:31

Znalazł się pewien głos krytyczny, i bardzo dobrze. To daje dużo do myślenia. Zauważyłam, że choć licznik odwiedzin tematu bije, to głosów w dyskusji jest mało. Może gsm25 ma rację, że to ciężko strawne choć staram się do używanych terminów podać wyjaśnienia. A może zbyt abstrakcyjne lub wręcz nudne? Proszę o szczere wypowiedzi, w końcu to co piszę nie ma służyć mnie, bo ja to wiem ale innym forumowiczom. A może są wśród was po prostu ludzie nieśmiali? Zachęcam do zadawania pytań, postaram się wyjaśnić bardziej przystępnie jeśli jest coś niezrozumiałego. Marzyła mi się "burza mózgów", w której obowiązuje zasada, że nie ma wypowiedzi głupich ani nie na poziomie. W każdej wypowiedzi można znaleźć jakąś informację, która posłuży do lepszego przedstawienia tematu i przysłużyć się innym. Jeśli miałoby się to skończyć na moim monologu po drodze zniechęcić użytkowników forum to wtedy się wycofam, ale bez urazy. Jak zwykle pozdrawiam Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Marta Data » 20-02-2012, 19:39

Nikomu z wiedzą wycofać się nie wolno!! Ja jeszcze trawię te wiadomości. Marta
Fotografia użytkownika
Marta
Kreator
 
Posty: 2221
Z nami od: 13-01-2011, 21:10
Lokalizacja: Dolny Sląsk
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 20-02-2012, 19:56

Niestety dopiero po napisaniu poprzedniego postu przyszedł mi do głowy ten pomysł. Tu zwracam się z prośbą do Moderatora. Czy można zainstalować licznik liczący głosy tak/nie. Ten licznik, który jest teraz zlicza tylko ilość wejść na stronę tematu ale nie zawiera oceny. Uniknęlibyśmy w ten sposób wypisywania laurek lub nagan co z pewnością zaszczędziłoby miejsca na forum.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 20-02-2012, 19:58

Pani Barbara, jak sądzę zajmuje się tą tematyką zawodowo i to na wyższym poziomie i w ten sposób to przekazuje. Osobom zupełnie nie zorientowanym oczywiście trudno to rozumieć. Z drugiej strony np. równań różniczkowych nie można rozwiązywać znając tylko tabliczkę mnożenia i wszystko maksymalnie upraszczać. Sądzę, że te informacje zachęcą nawet kilka osób do głębszej analizy tych wiadomości.
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: gsm25 Data » 20-02-2012, 20:02

Argo pisze:Niestety dopiero po napisaniu poprzedniego postu przyszedł mi do głowy ten pomysł. Tu zwracam się z prośbą do Moderatora. Czy można zainstalować licznik liczący głosy tak/nie. Ten licznik, który jest teraz zlicza tylko ilość wejść na stronę tematu ale nie zawiera oceny. Uniknęlibyśmy w ten sposób wypisywania laurek lub nagan co z pewnością zaszczędziłoby miejsca na forum.

Bardzo dobry pomysł. Popieram i pozdrawiam.
Fotografia użytkownika
gsm25
 
Posty: 77
Z nami od: 11-11-2011, 22:50
Lokalizacja: OPOLSZCZYZNA
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Efka Data » 20-02-2012, 20:03

Czy z powyższego wynika,że dla storczyków epifitycznych najlepszy jest dobrze rozcieńczony nawóz pochodzenia roślinnego? Względnie,że należy odpowiednio skomponować podłoże,aby był pokarm dla bakterii,utrzymywać je wilgotne i już nie nawozić?
Jak to funkcjonuje w niższej,niż w lesie deszczowym temperaturze,ok.20 st.C,na przeciętnym parapecie? Czy wolniejszy rozkład ma znaczenie - storczyk jest 'głodny',bo podłoże nie rozkłada się dostatecznie szybko,czy też równoważy się to z wolniejszym w tej temp.metabolizmem storczyka? Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
Efka
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 20-02-2012, 20:29

Argo pisze:Gnojówki, guano i odrażające klimaty w naszych domach!!!....


Tak przypuszczałam, że tylko to zostanie jako clou mojej wypowiedzi, a nie o tym pisałam. ;)

Argo pisze:Inni powinni pomyśleć co zrobić, żeby zwiększyć ilość tlenu w wodzie do podlewania.


Roztwór wody utlenionej. Jeszcze nie próbowałam. Ktoś stosował?
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 20-02-2012, 20:40

Radzę nie eksperymentować z wodą utlenioną, choć jest to sposób natleniania wody. Najprostszym sposobem jest akwaryjna pompka membranowa do napowietrzania.
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: luk Data » 20-02-2012, 23:12

Witam pani Barbaro , jak większość przeczytałem wszystko z ciekawością , i ciągle wpatruje się w pani piękne storczyki , jednak proszę o parę słów na ich temat , jak pani je hoduje? Bardzo mnie to ciekawi .Pozdrawiam Wojtek ;)
luk
 
Posty: 14
Z nami od: 06-01-2012, 20:53
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: agula Data » 20-02-2012, 23:28

Witam wszystkich!
Pani Barbaro zachwyciły mnie Pani wypowiedzi, ale i kolekcja Pani storczyków. Moje parapety wyglądają podobnie jeśli chodzi o ilość. Niestety z kwitnieniem jest gorzej Nie mam problemów z chorobami, doprowadzeniem do zawiązania gałązek kwiatowych czy pączków. Ale tu zaczynają się problemy. Zauważyłam, że moje storczyki tracą kwiaty i pączki po podlaniu. Podlewam co 2 tygodnie, więc chyba nie za często. Zresztą obserwuję korzenie i podlewam dopiero jak są srebrne. Niestety po każdym podlaniu jeden lub dwa kwiaty i pączki marszczą się i opadają. Przecież nie mogę ich nie podlewać wcale. Moje storczyki stoją w kuwetach z wodą, w osłonkach, więc korzenie nie mają bezpośrednio styczności z wodą. Mam zamontowane wiatraczki komputerowe dla ruchu powietrza, a na wietrzenie bardzo uważam. Dodam, że stoją na wschodnich parapetach a zasilam nawozem blossom booster.
Pani Barbaro, proszę o poradę!!
A może ktoś jeszcze miał takie problemy?
Mam nadzieję, że moderator nie będzie miał nic przeciwko pytaniu o podlewanie. Po prostu Pani Barbara to osoba, która wie o czym pisze i pokładam w tym nadzieję na pomoc.

Pozdrawiam wszystkich miłośników storczyków.
Agnieszka.
agula
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 20-02-2012, 23:32

gsm25 pisze: Czy nie warto zastosować trochę bardziej przystępny język? Wiem, że witryna ma trzymać odpowiedni poziom, ale czy za cenę utraty bardzo wielu użytkowników? .

Nie chcę Pani urazić, ale co w informacjach Pani Barbary jest takiego nie do zrozumienia??? No może poza przedstawieniem w jaki sposób węgiel absorbuje kationy i aniony z wodnych roztworów. Ale to i tak przecież prościej się nie dało. Całość jest napisana wciągająco, bardzo przystępnie. Opracowania można by zaliczyć do kategorii popularno naukowych.
Nie rozumiem również dlaczego witryna miałaby utracić użytkowników. To tak, jakby przechodzień chciał wstąpić do księgarni aby zakupić kryminał, ale omijał ja tylko dlatego, bo obok na półkach znajdują się inne książki. Owszem, możne Pani powiedzieć, że ta witryna to jeszcze nie cała biblioteka, a co najwyżej jedna książka. Proponuję więc wybierać w tej "książce" jedynie interesujące rozdziały i fragmenty.

Pani Basiu, jestem pod wrażeniem . Wielkie dzięki za tak arcyciekawe opracowanie. Niewątpliwie wielu z niego skorzysta.
Ja czuję spory niedosyt. Byłoby cudownie, gdyby opracowania te zaliczyć do kategorii wprowadzających. :mrgreen:

Choćby w kwestii węgla. Nie wypowiedziała się Pani jak szybko przebiega i czy w ogóle występuje proces ługowania wcześniej zaabsorbowanych pierwiastków i związków. To ważne. Bo chciałbym wiedzieć, czy uprawiając storczyki w węglu, jest szansa, podlewając wodą z RO, na pozbycie się z niego niechcianych 'gości".
Sam swego czasu podróżując po świecie i obserwując różne sposoby uprawy, uległem urokowi węgla. Ale rychło się z tego uroku wyleczyłem. Dodam, że był to węgiel pozyskany z własnego kominka, prawdopodobnie z drzewa olszy, osiki lub wierzby. Otóż po początkowych doskonałych efektach, szybko następował czas, kiedy korzenie storczyków po zetknięciu z nim zamierały, roślina traciła kondycję. Przesadziłem więc nie chcąc dalej poświęcać roślin na eksperymenty, czekając na jakieś samoczynne oczyszczenie się.
Kolejne pytanie dotyczy kokosa. Występuje on w różnych mieszankach. Podobnie jak węgiel, jego włókna ulegają bardzo powolnemu rozkładowi. Według mojej oceny "na nosa" włókna te w przeciwieństwie do węgla nie absorbują niczego, lub też jedynie w znikomych ilościach. Przylegają natomiast luźno do siebie, tworząc rodzaj gąbki zatrzymującej wodę, tym samym pozwalają na dłuższe przerwy w podlewaniu.
Ciekaw jestem Pani oceny tych zagadnień.
Na koniec kilka zdjęć ze sposobów uprawy gdzieś tam.

aaaaaaaaaa 097.jpg
Częsty sposób uprawy na wolnym powietrzu. Jako podłoże to czysty węgiel lub z jego przewagą. Tyle że w tropiku jak leje, to leje, może więc "nieproszeni goście" odpływają do oceanów?
aaaaaaaaaa 100.jpg
Jednak znacznie częściej widywałem uprawiane w czystym kokosie. Tu młode, świeżo posadzone storczyki.
aaaaaaaaaa 101.jpg
A tak wyglądają po jakimś czasie. Jeżeli uda mi się zdobyć taki kokos, niechybnie posadzę w ten sposób. Niestety kokosy z naszych sklepów nie nadają się, maja inną strukturę. Pewnie to są jakieś specjalne odmiany.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: titus1 Data » 21-02-2012, 07:54

Panie Janie, ja myślę, że tek kokos może był zebrany w innym stadium rozwoju niż te, które są dostępne w handlu.
titus1
 
Posty: 893
Z nami od: 13-03-2011, 23:11
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Maria M Data » 21-02-2012, 08:26

Moim zdaniem to są kawałki pnia , a nie owoce .
Maria M
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 21-02-2012, 08:32

W żadnym wypadku nie są to kawałki pnia ;) Jest to włókno kokosowe, ale takie rzeczywiście nie dociera do Europy. Owoc palmy kokosowej (czyli popularny orzech, ale z punktu widzenia botaniki pestkowiec) jest otoczony przez włóknistą "torebkę" i to ona jest źródłem włókna kokosowego. Jednak na zdjęciach widać je w płatach, a w handlu spotyka się rozdrobnione. Po oddzieleniu tej "torebki" (która ma naprawdę pokaźną grubość) otrzymujemy "rdzeń", czyli owoc, który można dostać w każdym markecie. Twarda skorupa nie jest wykorzystywana do otrzymywania włókna do uprawy roślin.

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Krzysztof Gozdek Data » 21-02-2012, 09:36

Tak jak pisze Michał, na zewnątrz orzecha kokosowego jest twarda skorupa, następnie warstwa włókna kokosowego, a w samym środku jądro orzecha. Z tego co wiem, technologia pozyskiwania włókna wymaga moczenia go w wodzie i wtedy łatwiej się je "wydobywa". Niestety, rozłupane orzechy moczy się w wodzie morskiej i stąd się bierze zasolenie włókna kokosowego. Aby się tego problemu pozbyć moczę je 6-7 razy w deszczówce.
Pozdrawiam, Krzysztof
Fotografia użytkownika
Krzysztof Gozdek
Kreator
 
Posty: 1370
Z nami od: 26-11-2010, 10:05
Lokalizacja: woj. mazowieckie
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: agula Data » 21-02-2012, 10:25

Kiedy częściej się boję bo mają zielone korzenie! Dlatego podlewam kiedy przeschną i to wypada tak raz na 2 tygodnie. Ale dziękuję za sugestię.
agula
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: hesia_wwl Data » 21-02-2012, 11:01

Może te wiatraczki powodują zbyt silny ruch powietrza i storczyki są jak w przeciągu- to też powoduje opadanie.
Pozdrawiam Karolina.

...smile or die...
Fotografia użytkownika
hesia_wwl
 
Posty: 248
Z nami od: 13-10-2011, 19:59
Lokalizacja: Mazowsze
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 21-02-2012, 12:07

Czas się nieco zatrzymać. Najpierw chciałabym odpowiedzieć osobom, które pytają mnie jak hoduję swoje storczyki. Otóż wiem z doświadczenia, że gotowe recepty nic nie dają, wiele razy było to podkreślane w różnych miejscach tego forum. Każdy ma inne warunki choćby fizyczne: inna wystawa słoneczna, inna wilgotność powietrza itp. Ale i to nie jest takie ważne. Dużo ważniejsze jest to co sobie w związku z naszą hodowlą uświadamiamy. Tu zaczyna być problem, czasami najlepszy przepis na potrawę (proszę wybaczyć analogię kulinarną) nie gwarantuje, że potrawa wyjdzie doskonała. Dlaczego?, bo składa się na nią szereg czynników, których w tym przepisie po prostu nie ma. A są to: jakość i świeżość produktów (materiałoznastwo), temperatura składników, które mamy do połączenia, temperatura pieca np. w czasie pieczenia (na jakiej zasadzie działa piec?), dokładność odmierzania produktów (mamy wagę, przeliczamy na objętość, czy na oko) itd. itd. Tu możliwości popełanienia błedu są ogromne. A jedno z praw Murphy'ego mówi: "Jeśli cokolwiek może być zrobione źle, to napewno będzie". Każdy taki przepis zakłada jakąś wiedzę wstępną, która powinna być w posiadaniu chcącego go wykorzystać. I tu wracając do storczyków, właśnie staram się z mozołem przekazać część swojej wiedzy i doświadczeń aby dać pewne podstawy krytycznego stosunku do wszelkiego rodzaju przepisów. Złotych regół tu nie ma, i nikt ich nie da. Mrzonką są zapewnienia niektórych producentów różnych cudownych środków, że oto gdy je zastosujemy wszystkie nasze problemy znikną, wszystko będzie robiło się samo a nam pozostanie tylko podziwiać efekty. Nie, nie, nie. Ja chciałabym aby jak najwięcej storczykomaniaków "poczuło bluesa". Moge tylko obiecać, że wszystko to co tu piszę ma jakimś związek z tym jak sama hoduję storczyki i napewno to kiedyś opiszę, ale chciałabym też aby moje praktyki były zrozumiałe a nie tylko stosowane mechanicznie lub co gorsza magicznie. Zauważyłam też, że dużo miejsca zajmuje mi wyjaśniane moich motywacji. Raz jeszcze powtarzam, że moje wywody kieruję w stronę natury. Wszelkie dywagacje o nawożeniu mineralnym są osobnym problemem i zmierzają w przeciwnym kierunku. Tam to dopiero jest jest chemia!!! Jeśli poruszam jakieś zagadnienia chemiczne to tylko po to aby zilustrować problem.


Gość pisze:Czy z powyższego wynika,że dla storczyków epifitycznych najlepszy jest dobrze rozcieńczony nawóz pochodzenia roślinnego? Względnie, że należy odpowiednio skomponować podłoże, aby był pokarm dla bakterii, utrzymywać je wilgotne i już nie nawozić?
Jak to funkcjonuje w niższej, niż w lesie deszczowym temperaturze, ok.20 st.C, na przeciętnym parapecie? Czy wolniejszy rozkład ma znaczenie - storczyk jest 'głodny', bo podłoże nie rozkłada się dostatecznie szybko, czy też równoważy się to z wolniejszym w tej temp.metabolizmem storczyka? ..


Pytania są czasami ciekawsze od odpowiedzi. Te należą do gatunku całych problemów. Bardzo dobre pytania. Zachęcam do zadawania takich ale też zachęcam do udzielania odpowiedzi przez forumowiczów, po to jest dyskusja. Ze swojej strony powstrzymam się z odpowiedzią, gdyż napewno w swoim czasie i tak powrócą.

Marzena NM pisze:Roztwór wody utlenionej. Jeszcze nie próbowałam. Ktoś stosował?


Krzysztof Gozdek pisze:Radzę nie eksperymentować z wodą utlenioną, choć jest to sposób natleniania wody. Najprostszym sposobem jest akwaryjna pompka membranowa do napowietrzania. ..


Tak, stosowałam kiedyś apteczną, 3% wodę utlenioną w ilości 1ml/ litr wody. Tlen z wody utlenionej ma inne własności niż tlen atmosferyczny i ma silne właściwości utleniające (to tylko z pozoru jest masło maślane, ale znowu musiałabym zrobić wywód z chemii, czego wolę iniknąć zwłaszca, że nie jest to w tej chwili konieczne). Nie zauważyłam jakiś specjalnie ujemnych działań, nie mniej teraz stosuję sposób Krzysztofa. Myślę, że w przypadkach "przyduszenia" korzeni można doraźnie go stosować. W drugiej metodzie też istnieje pewne niebezpieczeństwo. Może ktoś wie jakie (podpowiem tylko, że problem ten ma jakiś związek z problemem wody deszczowej) i jak je rozwiązać?

Następnym razem odpowiem na pytania postawione przez Pana Jana. Choć co dotyczy identyfikacji skorup kokosa to już została udzielona przez Michała i Krzysztofa. Dziękuję. Potwierdzam, obróbka włókana kokosowego wymaga moczenia, z oszczędności wody słodkiej moczona jest w wodzie morskiej i jest zasolona.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 21-02-2012, 13:23

Argo pisze:Propolis dość szybko traci swoje własności, jego aktywność zachowana jest ok. dwóch lat. ........ Zaniechałam jednak tego gdyż było kosztowne a poza tym zdrowe rośliny posiadają własną warstwę ochronną w postaci wosku, która moim zdaniem jest wystarczająca. Ale można to robić w sytuacji roślin słabych i specjalnej troski.

Podpowiem domowy przepis tej mikstury jaką przyrządza moja gaździna. Korzystam z niej czasem jesienią, taka potrzeba mego organizmu ;) ,
"Nalewka z propolisu. Do butelki z 50 gramami surowca propolisu nalać 350 cm3 spirytusu etylowego i 150 cm3 wody. Nalewkę pozostawić w temperaturze pokojowej przez okres 2-3 tygodni szczelnie zamkniętą, codziennie mieszając. Przefiltrować przez watę, przechowywać w ciemniej butelce"
Koszt 0.5 l. około 30 zł nie licząc wody. To spora i nie droga ilość do stosowania niekonwencjonalnych/ortodoksyjnych metod leczenia roślin.

Dokładnie starałem się zapoznać z problemem węgla w uprawie storczyków i jak zrozumiałem ,jeżeli dobrze, to główne uwagi zawarte w mej wypowiedzi w tym wątku ( stany nasycenia i nienasycenia) ;) a nawiązującej do archiwalnych już rozmów są zbieżne z Twoim objaśnieniem szczegółów w składzie samego węgla drzewnego jak i reakcji zachodzących w nim w kontakcie z nawozami nieorganicznymi.
Najbardziej jednak przekonywuje mnie głos Piotra Piesika - http://www.storczyki.pl/forum/view.php3 ... rst=&last= podkreślający, że w uprawie storczyków niezbędne jest ciągłe utrzymywanie odpowiednich relacji między wilgotnością, wodą(podlewaniem i nawożeniem) temperaturą i natężeniem światła.
Wrócę jeszcze do węgla. Tak własne doświadczenia jaki informacje 'sieciowe' skłaniają mnie do stwierdzenia, że węgiel drzewny nie jest szkodliwy jako element składowy podłoża jeżeli nie ma go za dużo i podłoże jest wymieniane częściej nawet przed rozłożeniem kory będącej zwykle podstawową jego częścią.


I jeszcze na temat komunikacji 'pisanej' na forum. Jest ona niezmiernie trudna , ba, czasem niebezpiecznie zawodna. Gdybyś widziała moją twarz, która to w rozmowie bezpośredniej jest bardzo poważnym wyrazem tego co 'poeta chce powiedzieć', w momencie prośby o niezamieszczanie w tym wątku postów nic nie wnoszących do sprawy, nie napisałabyś "No cóż, zostałam przywołana do porządku, choć przyznam szczerze nie bez zaskoczenia." szczególnie, że jesteś wiodącym autorem w tym wątku. Przyznaję, że mogłem bardziej delikatniej i elegancko wygłosić ten komunikat i może przez to nie narazić na smutek Administratora.
Jednakże widzę, że mogę użyć powiedzenia, którego bardzo nie lubię, a nie mówiłem. Wątek rozciąga sie nie tylko na długość lecz zbacza na różne tematy i staje się niespójny nie mówiąc o trudności w jego czytaniu.
Ale, jak to zwykle bywa, mogę nie mieć racji.
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 21-02-2012, 13:41

Co do długości wątku, popieram-toż to tasiemiec nieuzbrojony (a może uzbrojony? ;) ) Chciałbym o tej wodzie utlenionej-nie wywarła negatywnego wpływu z dwóch powodów:
1. była w bardzo małym stężeniu-jeżeli 1 ml 3 % wody rozcieńczymy 1000-krotnie (objętość końcowa 1 litr), to mamy roztwór o stężeniu 0,003 %, a w przypadku H2O2 to naprawdę mało;
2. H2O2 samoistnie rozkłada się bardzo, bardzo powoli, proces jest tak powolny, że jest to niedostrzegalne gołym okiem; żeby go przyspieszyć, potrzeba katalizatorów, np. związków manganu lub żelaza. Wystarczy też tzw. kontakt, czyli drobinka kurzu czy ściana komórkowa bakterii-na tym opiera się zdolność H2O2 do dezynfekcji. Podczas rozkładu wydziela się tlen atomowy O in statu nascendi (dosłownie "w chwili rodzenia"), który jest bardzo reaktywny i to on neutralizuje różne związki.

Wydaje mi się, że dodawanie wody utlenionej, aby natlenić wodę do podlewania, jest bez sensu. To wzbogaca ją w tlen naprawdę nieznacznie. Lepiej trzymać wodę w otwartym naczyniu (dzbanku, garnku, etc.). Sposób z pompką akwarystyczną-niezły, choć uważam to za zbędne. Nie wiem, co pani Barbara ma na myśli, ale nie widzę w jej zastosowaniu żadnego niebezpieczeństwa związanego z wodą deszczową ;) Już pisałem-wolny kwas węglowy nie istnieje, dlatego nie ma niebezpieczeństwa nadmiernego zakwaszenia takiej wody na skutek wtłaczania powietrza z CO2. Co innego, gdyby było wtłaczane powietrze zawierające oprócz azotu, tlenu, CO2 i gazów szlachetnych także np. SO2, SO3, N2O5, NO2, N2O3, etc. Wtedy niebezpieczeństwo zakwaszenia byłoby ogromne, tylko że w takiej atmosferze nie moglibyśmy żyć, a nie podejrzewam nikogo o niewyprowadzanie spalin z centralnego ogrzewania na zewnątrz :lol:

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: agula Data » 21-02-2012, 14:27

Tylko, że wiatraczki chodzą cały czas a kwiaty opadają tylko po podlaniu :( A zresztą to są wiatraczki komputerowe i nie dają wrażenia przeciągu a raczej delikatny ruch powietrza. Zastanawiam się jeszcze czy nie przez nawóz? Może nie nawozić jak kwitną?
agula
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 21-02-2012, 15:56

SureLooksGoodToMe pisze:Już pisałem-wolny kwas węglowy nie istnieje, dlatego nie ma niebezpieczeństwa nadmiernego zakwaszenia takiej wody na skutek wtłaczania powietrza z CO2.


Choć to nie wątek poświęcony wodzie to nie mogę tego ominąć, bez komentarza. Jeśli chodzi o kwas węglowy to nie będę się mądrował, bo na chemii nie znam się jakoś specjalnie. Ale nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że odczyn wody nie spada wraz z rozpuszczaniem się kolejnych porcji CO2. I to nie mówię, jako chemik, mówię to jako praktyk który to sprawdził empirycznie wielokrotnie różnymi testami akwarystycznymi włącznie z sądą do pomiaru pH. I z całą pewnością mogę powiedzieć, że odczyn spada, gdy otwieram zawór z CO2. Tu nie ma żadnej dyskusji, po prostu spada. Może to nie jest spowodowane kwasem węglowym, ale czymś musi być powodowane, bo odczyty nie biorą się z powietrza. Jak już pisałem mnie wypowiadam się jako uczony chemik ale jako praktyk a nauka przede wszystkim powinna mieć szacunek do faktów.

Dla zainteresowanych przesyłam krótki wątek z forum akwarystycznego, wart uwagi jest post z wykresem przedstawiającym zależność odczynu od ilości CO2 oraz twardości węglanowej kH. http://www.aquaforum.pl/viewtopic.php?t ... co2+odczyn

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: SureLooksGoodToMe Data » 21-02-2012, 16:16

Panie Romku, już wyjaśniam. Owszem, CO2 reaguje z wodą. Powstały jon HCO3- na skutek oddziaływań elektrostatycznych znajduje się w wodzie, jony H+ również, dlatego odczyn spada. Ja przecież nie napisałem, że CO2 nie obniża odczynu w ogóle. Proszę mnie dobrze zrozumieć-napisałem, że wtłaczanie CO2 nie obniży odczynu nadmiernie, a nie że nie obniży wcale. Nie można być chemikiem bez praktyki. Jeżeli do roztworu o dużym stężeniu HCO3- dodamy mocnego kwasu, to natychmiast wydzielą się pęcherzyki CO2. Mocniejszy kwas wypiera słabszy z jego soli, a ponieważ H2CO3 w stanie wolnym nie istnieje, rozkłada się natychmiast na wodę i swój bezwodnik kwasowy, czyli CO2. W wodzie, do której wtłoczono CO2 nie ma niezdysocjowanych cząsteczek kwasu węglowego. Poza tym pewnie nie robił Pan testu na wodzie destylowanej. Jeśli nie, to proszę spróbować, pod względem analitycznym woda wodociągowa to cała tablica Mendelejewa.

Pozdrawiam, Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Fotografia użytkownika
SureLooksGoodToMe
 
Posty: 592
Z nami od: 01-04-2011, 14:18
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 21-02-2012, 18:15

Argo pisze:
Marzena NM pisze:Roztwór wody utlenionej. Jeszcze nie próbowałam. Ktoś stosował?


Krzysztof Gozdek pisze:Radzę nie eksperymentować z wodą utlenioną, choć jest to sposób natleniania wody. Najprostszym sposobem jest akwaryjna pompka membranowa do napowietrzania. ..


Tak, stosowałam kiedyś apteczną, 3% wodę utlenioną w ilości 1ml/ litr wody. Tlen z wody utlenionej ma inne własności niż tlen atmosferyczny i ma silne właściwości utleniające (to tylko z pozoru jest masło maślane, ale znowu musiałabym zrobić wywód z chemii, czego wolę iniknąć zwłaszca, że nie jest to w tej chwili konieczne). Nie zauważyłam jakiś specjalnie ujemnych działań, nie mniej teraz stosuję sposób Krzysztofa. Myślę, że w przypadkach "przyduszenia" korzeni można doraźnie go stosować. W drugiej metodzie też istnieje pewne niebezpieczeństwo. Może ktoś wie jakie (podpowiem tylko, że problem ten ma jakiś związek z problemem wody deszczowej) i jak je rozwiązać?



Rzuciłam precz tablicę Mendelejewa i stary podręcznik do chemii, żeby rozszyfrować prawidłowe nazwy związków chemicznych i przestudiowałam napowietrzanie w przemyśle i znowu wyszło mi, że napowietrzanie może podnieść zakwaszenie?... na wszelki wypadek przeczytam jeszcze raz.
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: gsm25 Data » 21-02-2012, 18:21

Hmmm ... Ktoś zdaje się pisał o trzymaniu się tematu postów. Temat dotyczył choroby i prośby o pomoc w diagnozie. Trochę rozmowa odbiega od tematu. Czy nie uważacie, że ten temat powinien zostać uporządkowany i przeniesiony we właściwe miejsce, aby z czasem nie znikł w lawinie postów? Szkoda by było. Może zamieścić wybrane fragmenty w BIBLIOTECE?
Fotografia użytkownika
gsm25
 
Posty: 77
Z nami od: 11-11-2011, 22:50
Lokalizacja: OPOLSZCZYZNA
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Ryszard410 Data » 21-02-2012, 19:00

Argo pisze:Niestety dopiero po napisaniu poprzedniego postu przyszedł mi do głowy ten pomysł. Tu zwracam się z prośbą do Moderatora. Czy można zainstalować licznik liczący głosy tak/nie. Ten licznik, który jest teraz zlicza tylko ilość wejść na stronę tematu ale nie zawiera oceny. Uniknęlibyśmy w ten sposób wypisywania laurek lub nagan co z pewnością zaszczędziłoby miejsca na forum.


Przykro mi ale takiej funkcji nie ma. Ponadto głosowanie na Tak/Nie nie broniłoby ani racji ani jej braku, byłby to swoisty plebiscyt, wielokrotnie wynik ,którego mógłby mijać się z prawdą. Już śp.ks.prof. J. Tischner głosił, że prawdy są co najmniej trzy. ;) :)

Miałem nadzieję że główny nurt tej dyskusji zostanie, w porozumieniu z autorami wypowiedzi, przezredagowany i umieszczony w bibliotece. Nie groziłoby mu zaginięcie w mrokach mijającego czasu. Ba, zawsze pozostawałaby możliwość jego uzupełniania.
Moderator

Miałem ten post przygotowany i czekałem na odpowiedni moment, ale mnie ubiegłeś. Mamy podobne odczucia gsm25.
Fotografia użytkownika
Ryszard410
 
Posty: 1547
Z nami od: 25-10-2010, 08:56
Lokalizacja: Łódź
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 21-02-2012, 19:03

gsm25 pisze:Czy nie uważacie, że ten temat powinien zostać uporządkowany i przeniesiony we właściwe miejsce, aby z czasem nie znikł w lawinie postów? Szkoda by było. Może zamieścić wybrane fragmenty w BIBLIOTECE?

Oczywiście. Już o tym wcześniej myślałem.
Tu apel do Ryszarda, żeby wybrał co ciekawsze wypowiedzi i utworzył z nich nowy wątek np. pod nazwą Zagadnienia uprawy storczyków, lub jakąkolwiek inną. Po wyczerpaniu tematu, warto by umieścić go w Bibliotece.
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: agula Data » 21-02-2012, 19:12

No cóż, jednak sie pomyliłam. Grupa naukowców całkowicie zignorowała mój problem. A ja myśałam, że to forum dla amatorów uprawy storczyków. Jedna tylko hesia_wwl próbowała mi pomóc. W takim razie ŻEGNAM WAS OZIĘBLE. A.
agula
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: agula Data » 21-02-2012, 19:29

hesia_wwl pisze:Może te wiatraczki powodują zbyt silny ruch powietrza i storczyki są jak w przeciągu- to też powoduje opadanie.

Dzięki hesia, że jako jedyna nawiązałaś ze mną dialog. Niestety ja stąd spadam. Za dużo tu geniuszu. Na tak błahe problemy nikt nie zwraca uwagi. Jeśli masz ochotę pogadać to jestem gdzie indziej: arozycka33@wp.pl
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
Agnieszka.
agula
 
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: gsm25 Data » 21-02-2012, 20:12

Ryszard410 pisze:Miałem nadzieję że główny nurt tej dyskusji zostanie, w porozumieniu z autorami wypowiedzi, przeredagowany i umieszczony w bibliotece. Nie groziłoby mu zaginięcie w mrokach mijającego czasu. Ba, zawsze pozostawałaby możliwość jego uzupełniania.
Moderator
Mamy podobne odczucia gsm25.

Zatem pozostaje czekać na efekty porozumień i znalezienie odpowiedniej lokalizacji dla tematu. Myślę, że im szybciej tym lepiej.
Fotografia użytkownika
gsm25
 
Posty: 77
Z nami od: 11-11-2011, 22:50
Lokalizacja: OPOLSZCZYZNA
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: MarzenaNM Data » 21-02-2012, 20:44

agula pisze:
hesia_wwl pisze:Może te wiatraczki powodują zbyt silny ruch powietrza i storczyki są jak w przeciągu- to też powoduje opadanie.

Dzięki hesia, że jako jedyna nawiązałaś ze mną dialog. Niestety ja stąd spadam. Za dużo tu geniuszu. Na tak błahe problemy nikt nie zwraca uwagi. Jeśli masz ochotę pogadać to jestem gdzie indziej: arozycka33@wp.pl
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
Agnieszka.


Pani Agnieszko, ja ze swej strony mogę jedynie przeprosić za siebie, proszę jednak obiektywnie spojrzeć ile tematów zawiera ten wątek, a pani problem "uciekł w tłumie" jako kolejny dodany temat. Tak jak pani Maria wielokrotnie wspominała na forum i również pan Jan (vide Mini Mark), przyczyn jest wiele a i porę mamy zimową z krótszym dniem. Zanim pożegna nas pani ozięble, proszę kliknąć "szukaj" i wpisać "opadanie pąków" lub jakieś bliskoznaczne określenie.
pozdrawiam

MarzenaNM
Fotografia użytkownika
MarzenaNM
 
Posty: 218
Z nami od: 06-06-2011, 23:40
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Marta Data » 21-02-2012, 21:10

Nie można pomijać faktu że w wodzie utlenionej z apteki są jeszcze inne związki np. stabilizatory. Tak więc oprócz H2O2 są jeszcze fosfor i sód. Tylez pamięci, :oops: bez szukania po książkach. Może to one żle wpływają na stan korzeni. Kiedyś też spaliłam korzenie storczykom pomimo symbolicznego stężenia wody utlenionej. Zareagowały b. szybko. Marta
Fotografia użytkownika
Marta
Kreator
 
Posty: 2221
Z nami od: 13-01-2011, 21:10
Lokalizacja: Dolny Sląsk
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 21-02-2012, 22:21

Witam. Rzeczywiście, treść aktualnie poruszanych problemów odbiega znacznie od tytułu tematu i wprowadza ludzi w błąd. Czuję się poniekąd winna bo sama skierowałam go swoją uwagą o węglu drzewnym na rozstajne tory. Nie mniej jeszcze wtedy nie przypuszczałam, że tak to daleko zajdzie. Stąd zapewne jest tu tyle wyrazów zniecierpliwienia a nawet rozczarowania. Bezwzględnie należy to uporządkować. Jeśli chodzi o uporządkowanie to miałabym pewne sugestie. Pojawiają się tu przepisy np Ryszarda na nalewkę propolisową. Można by było utworzyć podczepiony temat na przykład pod tytułem Apteczka Storczykowa ( tu można przenieść scaloną informację o propolisie i podać przepisy), Podłoża dla storczyków (węgiel drzewny i kokos) lub inne, w których forumowicze mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami lub przepisami.
Była tu wypowiedź:

@MarzenaNM pisze:....najprostszą domową gnojówką jest gnojówka drożdżowa. Tyle tylko, że jest uciążliwa bo śmierdzi okrutnie i należy ją stosować z umiarem, maksymalnie 2-3 razy na sezon. Ja przygotowuję też gnojówkę z suszu pokrzyw, z pierwszego majowego porostu. Tutaj można albo gotować susz i od razu podlewać, albo odstawić do przekiszenia...


Tu na przykład trzeba by było opracować dokładny przepis, który by zawierał podstawowe informacje: ile drożdży (suszu), w jakiej objętości wody, jak długo fermentacja przebiegała, jak to później dawkować, im więcej tym lepiej. I jak długo była przez autora stosowana. Rzecz może być cenna ale podana w tak lakonicznej postaci jest praktycznie nie do wykorzystania. Mamy tu też osobę zajmującą się akwarystyką, może też ma jakieś doświadczenia i wiedzę, która można wykorzystać w hodowli roślin. Wiele informacji, równie bardzo cennych tonie w powodzi innych zagadnień. Nie mniej potrzebne są przez pewien czas wątki o charakterze roboczym, w których autorzy różnych poglądach mogliby dyskutować zanim doszliby do jakiegoś konsensusu i wyczerpania tematu.

Obawiam się, że to co teraz piszę znowu odwiedzie nas od tematu i wywoła lawinę wypowiedzi. Dlatego proszę o niezamieszczanie ich tutaj i proponuję aby Moderator otworzył nowy wątek dotyczący oczekiwań forumowiczów. No tak, ale Pan Jan ciągle czeka z odpowiedzią bo pojawiła się potrzeba uporządkowania forum. Panie Janie ja pamiętam. Innych Forumowiczów także zapewniam, że wszystkie posty są przeze mnie ścisłe rejestrowane i staram sie do nich odnosić, choć nie zawsze w chronologicznej kolejności. Wynika to z konieczności grupowania odpowiedzi. O cierpliwość apeluję bardzo. Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 21-02-2012, 23:59

Argo pisze:Jan ciągle czeka z odpowiedzią bo pojawiła się potrzeba uporządkowania forum. Panie Janie ja pamiętam. O cierpliwość apeluję bardzo. Barbara

Jedną z najcięższych dla mnie kar, to wyrok czekania, np. w kolejce. Dlatego zawsze staram się mieć ze sobą coś do czytania. Wypełnia to pustkę, uspokaja mnie, więc jestem :| . W tym przypadku spokojnie mogę odstać swoja kolejkę. Mam w międzyczasie czym się zająć. ;) Tym bardziej że nie czekam na receptę na ból głowy, czy zęba. Może wiec Pani, Pani Basiu, spokojnie przestawić mnie na koniec rządka. ;)
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 22-02-2012, 03:09

Panie Janie, niestety aby odpowiedzieć na Pana pytanie musze wrócić do zamieszczonego wyżej szeregu adsorpcyjnego. Nie został on przeze mnie zamieszczony dla ozdoby ale zawarte są w nim ważne informacje. Tu pozwolę sobie go przypomnieć:

Szereg adsorpcyjny dla kationów występujących w nawozach jest następujący:

H>Zn>Mg>Ca>NH4>K>Na (jonu NH4 nie ma w węglu)

zaś dla anionów:

OH>NO2>Cl>HPO4>SO4 (jonu NO2, Cl i SO4 nie ma w węglu)



Oznacza to, że im bardziej jakiś jon leży po lewej stronie, tym mocniej związany jest z adsorbentem (w, tym przypadku węglem ale może być to także humus). Ponieważ jony przemieszczają się, a siła ich jest różna to dochodzi do sytuacji, że jakiś rodzaj jonu dodany z zewnątrz jest zdolny wypierać inny rodzaj jonu z tego adsorbenta np kation magnezu (Mg) wypiera kation wapnia, amonu (NH4) potasu (K) i sodu (Na). Jeśli w wodzie jest duże stężenie wapnia i magnezu to po pewnym czasie pozostaną na węglu zadsorbowane tylko jony H, Zn, Mg i Ca pozostałe: NH4, K i Na zostaną wyparte do otaczającej wody. Najbardziej na lewo znajdują się jony H i OH czyli produkty hydrolizy wody, ale woda bardzo słabo hydrolizuje. Źródłem jonów wodoru jest sama roślina i tu wkraczamy w dziedzinę fizjologii roślin ( to znowu nowy temat ale proszę zauważyć, tu nie można odzielać jedno od drugiego, wszystko się ze sobą łączy). Rośliny nie pobierają naszych związków mineralnych z nawozów na zasadzie po prostu wchłaniania i swobodnego przepływu, są one pobierane przez specjalne, ściśle regulowane mechanizmy za pomocą kanałów jonowych (temat bardzo rozległy i skomplikowany). Dla nas ważne jest to, że każdy kation wymieniany jest na jon wodoru (H) tzn. jesli pobierany jest z pożywki jeden kation potasu to w tej pożywce pojawia się jeden jon wodoru wydzielany przeez roślinę. W ten sposób zachowany jest bilans elektryczny i równowaga ładunków między np komórkami korzeni a otaczającym roztworem. Gdyby tak nie było powstawałaby różnica potencjałów. Wtedy roślina mogłaby porazić nas prądem elektrycznym. Tak samo aniony sa pobierane, tylko że tu wydzielany jest jon wodorowęglanowy. W sumie powstaje kwas węglowy, który jest bardzo nietrawały. Jeśli jednak co zwykle się zdarza, istnieją w roztworze jakieś nawozy fozjologicznie kwaśne, obojetne lub fizjologicznie zasadowe, to pH pożywki może dryfować bądź w kierunku kwaśnym bądź zasadowym. (to znów jest nowy temat, który może bardziej interesować tych, którzy stosują nawozy sztuczne). W warunkach naturalnych i bez nawozów sztucznych, rośliny wydzielają wodór w dużych ilościach i środowisko się zakwasza. W takich warunkach gdybyśmy dostarczali tylko czystej wody, to po pewnym czasie prawdopodobnie w tym węglu nie byłoby już żadnych jonów tylko czysty węgiel wysycony jonami H i OH. Oczywiście w warunkach naturalnych do tego nie dochodzi. Zawsze są jakieś jony, zmienia sie ich stężenie, zachodzą różne wymiany. Układ jest bardzo dynamiczny. Duże znaczenie ma też nadmiar tych związków, które wypadają z roztworu, bo taka jest ich natura fizyczna np. węglany wapnia i magnezu, siarczany wapnia, czy fosforany wapnia, te mogą zatykać pory węgla i pogrzebać na zawsze dostępność miejsc adsopcyjnych. Wytrącanie się tych związków zachodzi zwykle na każdym materiale używanym w składnikach podłoża : kora , keramzyt itp

Wnioski są następujące: nie ma potrzeby intensywnie przepłukiwać węgla wodą bo usuniemy, głównie wartościowe jony potasu, które są roślinom niezbędne. Nawet jony sodu, które uważa się za balast nawozowy są jednak roślinom w niewielkich ilościach potrzebne (nie byłoby ich wtedy w popiele i węglu). Można węgiel jednak przed użyciem trochę zwilżyć i pozostawić na działanie powietrza przez jakiś czas aby zmniejszyć jego zasadowość.
Problemem jest raczej to co robimy później.
Jednym słowem najlepiej używać takich nawozów i takiej wody, która nie zawiera zostawianego przez rośliny balastu w postaci nagromadzających się soli. Wtedy i sam węgiel byłby dobry. Nie mamy jednak w warunkach domowych takich możliwości kontroli stąd po pewnym czasie są kłopoty. Problem w zasadzie sprowadza sie nie do tego czy można utrzymywać stan idealny w nieskończonośc, bo tego się chyba w wrunkach domowych nie da zrobić, ale do tego by utrzymać go jak najdłużej. Swoją drogą jestem ciekawa jakich nawozów używają ci hodowcy, naturalnych czy mineralnych?


Woda utleniona. Oczywiście, że jest jest to dawka niewielka. Ale to co Michał pisze jest prawdą w probówce. Jeśli zrobimy roztwór wody utlenionej tak jak opisałam i użyjemy go bezpośrednio (!) po przyrządzeniu to na skutek styku nadtlenku wodoru z katalazami bakterii (które są wszędobylskie) nastąpi gwałtowny jego rozkład z wydzieleniem tlenu atomowego (w przeciwieństwie do tlenu atmosferycznego, który jest dwuatomową cząsteczką). Dochodzi do tzw. wybuchu tlenowego. Tlen atomowy jest wolnym rodnikiem o ogromnej sile utleniającej, a przez to bardzo krótkotrwały. Gdyby było go wiecej doszłoby do uszkodzenia m. in korzeni. Dlatego trzeba postępować z nim ostrożnie. Nie mniej w warunkach przyduszenia, tam gdzie dochodzi do zjawisk gnilnych, a te związane są z działanością bakterii beztlenowych, taki zastrzyk tlenu może znacząco ograniczyć panoszenie się tych nie chcianych gości. Gnicie korzeni storczyków nie jest spowodowane nadmiarem wody ale z wytworzeniem się warunków beztlenowych, w którym rozwijają się organizmy beztlenowe. Te w większości są chorobotwórcze.
Nie spotkałam się z wodą utlenioną, w której byłyby fosforany i jony sodu (kojarzy mi się to raczej z solą fizjologiczną lub jakimś buforem) ale teraz jest tyle nowych receptur i każdy producent coś zmienia, że wszystkiego można się spodziewać. Dlatego zawsze trzeba być czujnym, spotkałam np węgiel aktywowany apteczny tzw. Carbo medicinalis z dodatkiem ...glukozy, po co nie wiem, ale napewno niepotrzebnie. Co do kokosa, to uważam, że jest on doskonałym komponentem w podłożach, oczywiście z zatrzeżeniem jego zasolenia.
Co do napowietrzania wody pompką akwarystyczną to należy zobie zdać sprawę, że do takiej wody będzie wprowadzane powietrze wraz ze wszystkimi zanieczyszczeniami, nie tylko o spaliny chodzi ale o zawieszony w nim kurz wraz za zarodnikami grzybów i bakterii, z których niejedne mogą okazać się patogenami. Oczywiście te same zarodniki są obecne w powietrzu otaczającym rośliny ale przy natlenianiu może dochodzić do ich znacznego nagromadzenia. W ilości siła. Ciekawe jak radzą sobie z tym problemem akwaryści, oni zapewne filtrują wodę my jenak powinniśmy filtrować powietrze.Wodę chyba powinni filtrowć jedna ci, którzy zbierają deszczówkę lub pobierają ze zbiorników otwartych typu studni.

Co do patogenów chciałabym zwrócić uwagę storczykomaniaków na warzywa (zwłaszcza korzeniowe : zimnieki, marchew itp)i owoce, na nich mogą najdować się te same czynniki chorobotwórcze, które atakują nasze storczyki. A więc myjmy owoce i ręce, ziemiaki przesypujmy ostrożnie i zdala od roślin.Wszelkie sodki ostrożności są tu wskażane

Pozdrawiam wszystkich i zaznaczam, że jest to mój ostatni post na tej stronie. Jeśli będzie założona nowa strona, to będę kontynuować. Tu chciałam tylko uzupełnić i formację dotyczace węgla drzewnego i tlenu w wodzie.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: piroman Data » 22-02-2012, 10:42

Argo pisze:Co do napowietrzania wody pompką akwarystyczną to należy sobie zdać sprawę, że do takiej wody będzie wprowadzane powietrze wraz ze wszystkimi zanieczyszczeniami, nie tylko o spaliny chodzi ale o zawieszony w nim kurz wraz za zarodnikami grzybów i bakterii, z których niejedne mogą okazać się patogenami. Oczywiście te same zarodniki są obecne w powietrzu otaczającym rośliny ale przy natlenianiu może dochodzić do ich znacznego nagromadzenia. W ilości siła. Ciekawe jak radzą sobie z tym problemem akwaryści, oni zapewne filtrują wodę my jednak powinniśmy filtrować powietrze.

Ja może napiszę jak to jest od strony akwarystycznej. Choć to całkiem inne środowisko to może coś się przyda do bardziej ogólnego spojrzenia na filtrację i inne mechanizmy. Troszkę się rozpisałem. Mam nadzieję, że wnoszę coś pożytecznego, pomimo opisywania całkiem innego środowiska. Można ten post potraktować, jako dygresję.

Jeśli chodzi o problem z napowietrzaniem i dostawaniem się patogenów to nie spotkałem się z tym żeby ktoś filtrował jakoś powietrze przed podaniem do akwarium. Pewnie wiąże się to z tym, że patogeny żyjące nad wodą nie radzą sobie pod jej powierzchnią, więc nie są groźne dla tego środowiska.

Odnoście filtracji wody. W obecnych akwariach podstawowym filtrem jest biologiczny filtr zewnętrzny zajmujący się głównie przetwarzaniem związków azotowych. Te filtry korzystają z bakterii nitryfikacyjnych. Jest to zwykłe szczelne pudło zawierające wkłady o dużej porowatości, żeby zwiększyć powierzchnię, która będzie zasiedlona przez bakterie. O wydajności filtra przede wszystkim decyduje ilość i porowatość wkładów filtracyjnych, bo bezpośrednio jest to związane z miejscem dla bakterii (im więcej miejsca tym więcej bakterii możemy wyhodować). Natomiast przepływ jest krytycznym parametrem, który w prawdzie nie jest w stanie znacząco wpływać na wydajność filtracji, ale jest niezbędny do podtrzymania bakterii przy życiu. Przy zbyt małym przepływie lub jego braku bakterie po prostu giną z powodu braku tlenu, dlatego niedopuszczalnym jest wyłączanie filtrów na noc. Taki filtr potrafi dojrzewać nawet dwa miesiące a potem przez jedną noc można to wszystko zniszczyć. Dodatkowo po takiej nocy włączając filtr wlewamy do zbiornika masę związków, które uwalniają się z martwych bakterii powodując huśtawkę parametrów, delikatniejsze gatunki ryb mogą paść. Proces nitryfikacyjny zamienia jony amonowe (NH4) na azotyny (NO2) a te z kolei przez inny gatunek bakterii są zamieniane na azotany (NO3). Azotany są znacznie mniej toksyczne od tych dwóch poprzednich, nie wspominając o amoniaku (NH3), który jest bardzo toksyczny, ale w normalnych warunkach akwarystycznych szybko zamienia się na mniej toksyczną formę (NH4). Proces namnażania się bakterii bardzo dobrze widziałem podczas skrupulatnego monitorowania parametrów wody po zalaniu akwarium. Na początku pojawia się NH4 z czasem maleje i pojawia się NO2 to też po czasie zanika i pojawia się końcowy produkt, czyli NO3 (całość trwa kilka tygodni, u mnie pełna stabilizacja zajęła mniej więcej dwa miesiące). Natomiast NO3 jest chętnie przyjmowane przez rośliny. Taka stabilizacja jest procesem długotrwałym, bo kolejne gatunki bakterii muszą się namnożyć a potem powstać między nimi równowaga. I teraz, jeśli zmienimy ilość światła, ilość podawanego CO2 lub innych nawozów, dodamy ryb lub zmienimy ilość podawanego pokarmu to oczywiście zaburzamy równowagę ale jeśli zbiornik jest dojrzały i zdrowy to spokojnie sobie z tym radzi i znajduje inny punkt równowagi. Ważne jest tylko żeby zbyt często nie zmieniać warunków, żeby nie rozchwiać tego kruchego pseudo ekosystemu.

W moim przypadku taka filtracja jest wystarczająca, ale są akwaria z rybami roślinożernymi i w nich są tylko skały i ryby. Nie ma odbiorców azotanów (NO3), które są w prawdzie mało toksyczne, ale przy większych ilościach już szkodzą. Dlatego niektórzy kombinują z filtrami denitryfikacyjnymi opierającymi się o bakterie z grupy beztlenowych, które potrafią azot z NO3 zamienić w N2, czyli zwykły azot atmosferyczny. W ten sposób ograniczają ilość azotu w wodzie. Oczywiście to nie rozwiązuje wszystkich problemów, dlatego częściowe podmiany wody są nadal konieczne, ale już mogą być rzadziej i w mniejszych ilościach.

Jeszcze moje trzy grosze odnoście stref beztlenowych w podłożu, oczywiście też pod kontem życia podwodnego. Otóż w tylnej części akwarium mam nasypane około 15 cm dość drobnego podłoża. Na forach akwarystycznych spotykałem się z wypowiedziami dotyczącymi stref beztlenowych. O tym jak to te strefy źle wpływają na korzenie i w ogóle. Przyznam się, że też obawiałem się tego, ale długo wymyślana aranżacja wymagała takiej warstwy, więc tak zrobiłem. Okazało się, że nic złego z roślinami nie dzieje się, po czasie dopiero znalazłem odpowiedź na pytanie, dlaczego. Otóż rośliny dbają o to żeby tlen był w korzeniach, same go transportują i wtłaczają w podłoże. I jeśli fotosynteza idzie pełną parą, czyli jest światło, odpowiednia temperatura, CO2 oraz inne potrzebne związki to akwarium bąbelkuje mi jak woda mineralna zaraz po odkręceniu. Z ran na liściach i łodygach bąbelki lecą jeden za drugim, rośliny są często przycinane, więc jest sporo takich miejsc. A w podłożu tworzą się duże bąble tlenu wtłaczanego przez korzenie. Skąd wiem, że to nie siarkowodór powstaje w podłożu? Bo nie śmierdzi i w podłożu widzę żywe organizmy podobne do dżdżownic, dodatkowo rośliny dobrze rosną. Nie wiem czy takie mechanizmy występują u roślin żyjących na drzewach jak większość storczyków. Bo przecież żyjąc na drzewie nie musisz martwić się o strefy beztlenowe, zatem jest wielce prawdopodobne, że nie powstały takie mechanizmy z racji braku potrzeby.

Pozdrawiam,
Romek
piroman
 
Posty: 103
Z nami od: 25-07-2011, 10:22
Lokalizacja: Kraków
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Mery Data » 22-02-2012, 20:02

Pani Barbaro ,spotkałyśmy się już dosyć dawno w temacie:
viewtopic.php?f=3&t=332&p=4344#p4344
Zbierałam tam potrzebne zdjęcia do tematu: Szkodniki i do tematu: Organizmy pożyteczne.[Tematu tego jednak nie zamieściłam tu na witrynie Storczyki . pl ]
Zapewne zrobi to ktoś inny.

Pozdrawiam Panią serdecznie, Maria Majchrzak.
Storczyki są jak motyle.......... Mery

j.m.majchrzak@wp.pl
Fotografia użytkownika
Mery
 
Posty: 890
Z nami od: 20-12-2010, 22:06
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 23-02-2012, 20:12

Wszystkich zainteresowanych dalszą dyskusją o rozpoczętych wątkach dotyczących naturalnych sposobów hodowli storczyków zapraszam do odwiedzenia tematu "Storczyki bliżej Natury". Tam będę też odpowiadała na postawione a pominięte w ty wątku pytania i zagadnienia. Zacznę od odpowiedzi "Piromanowi". W tym wątku zamierzam wkrótce zamieścić uzupełniające, dodatkowe dwa zdjęcia z opisem dotyczące toksycznych objawów na liściach Phalaenopsis. Z pozdrowieniami Barbara.
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 24-02-2012, 08:25

W uzupełnieniu zdjęć dotyczących objawów toksyczności na liściach Phalaenopsis udało mi się wyszukać dodatkowe zdjęcia (fot.11 i 12) Objawy te są widoczne na 4 i 5 parze liści licząc od góry rośliny. Falenopsisy wypuszczają dwa liście rocznie, a więc objawy te występują na liściach, które urosły 4 i 5 lat temu. Storczyka mam 4 lata, widać więc, że uszkodzenia te związane są z czasem kiedy był on w rękach hodowców. Charakterystyczna dla tej fazy jest całkowita nekroza na czubkach liści przybierająca kolor czarny a nie jak w przypadku większości porażeń grzybowych - brunatny. Dla porównania pokazuję liść, który z powodów naturalnych związanych ze starzeniem usechł i wkrótce odpadnie (fot. 13 i 14). Jak widać nie ma na nim objawów toksyczności. Lekkie zaciemnienie na czubku widoczne na fot. 13 jest grą światłocienia co widać w zbliżeniu na fot 14.
Objawy toksyczności faza końcowa (1).jpg
Fot. 11 Objawy toksyczności faza końcowa
Objawy toksyczności faza końcowa (1).jpg (128.04 KiB) Przeglądane 763304 razy
Objawy toksyczności faza końcowa.jpg
Fot. 12 Objawy toksyczności faza końcowa (zbliżenie)
Objawy toksyczności faza końcowa.jpg (96.66 KiB) Przeglądane 763304 razy
Liść bez objawów toksyczności (1).jpg
Fot. 13 Liść bez objawów toksyczności
Liść bez objawów toksyczności (1).jpg (58.91 KiB) Przeglądane 763304 razy
Liść bez objawów toksyczności.jpg
Fot. 14 Liść bez objawów toksyczności (zbliżenie)
Liść bez objawów toksyczności.jpg (82.85 KiB) Przeglądane 763304 razy
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: matynka4 Data » 24-02-2012, 20:26

Po obejrzeniu zdjęć stwierdzam że w moim storczyku jednak nie ma objawów toksyczności, były tylko brunatne, zaschnięte końcówki na najstarszych liściach. Cieszy mnie fakt, że podobnie jak u Argo kolejne 3 "piętra" liści są zdrowe i nawet rośnie pęd kwiatowy. Widocznie wcześniej roślina miała złe warunki w hodowli. Bardzo dziękuję Argo za porady i zdjęcia.
Pozdrawiam, Matynka4.
matynka4
 
Posty: 267
Z nami od: 08-01-2011, 23:58
Lokalizacja: Śląsk, Tychy
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: gsm25 Data » 26-02-2012, 22:06

Tak jak myślałem. Temat leci w dół i po pewnym czasie zniknie. A szkoda. Czy moderator ma zamiar zatroszczyć się o wypowiedzi Argo i je zebrać w całość?
Fotografia użytkownika
gsm25
 
Posty: 77
Z nami od: 11-11-2011, 22:50
Lokalizacja: OPOLSZCZYZNA
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Bodzienka Data » 27-02-2012, 21:22

Dobry wieczor wszystkim.Chyba mam ten sam problem co madalada,moje dwa storczyki zaczely chorowac jakies dwa tygodnie temu i zauwazylam ze ta choroba chyba postepuje.Bardzo prosze o pomoc bo sama chyba nie wiem w jaki sposob moge im pomoc.Za co dziekuje i pozdrawiam.Dolaczam zdjecia.
Załączniki
P1000049.JPG
jeden z dwoch...mam go od dwoch lat,podlewam woda przegotowana i odstana,stoi na oknie poludniowym latem cieniowany
P1000049.JPG (155 KiB) Przeglądane 763111 razy
P1000052.JPG
ten sam lisc..
P1000052.JPG (140 KiB) Przeglądane 763111 razy
P1000038.JPG
a to jest drugi storczyk z takimi samymi zmianami na lisciach
P1000039.JPG
i ten sam storczyk na drugim lisciu
Bodzienka
 
Posty: 50
Z nami od: 07-03-2011, 08:48
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 27-02-2012, 22:21

Bodzienko, czy stosowałaś już jakieś środki zaradcze? Opisz jak szybko te zmiany postępują.

Wszystkich zainteresowanych dalszą dyskusją o rozpoczętych wątkach dotyczących naturalnych sposobów hodowli storczyków zapraszam do odwiedzenia tematu "Storczyki bliżej Natury".
viewtopic.php?f=3&t=2077
W niedalekiej przyszłości ważniejsze treści tego wątku dotyczące węgla drzewnego i naturalnego sposobu hodowli storczyków zostaną po opracowaniu zamieszczone w Bibliotece Forum. Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Bodzienka Data » 27-02-2012, 22:30

Dziekuje za szybka odpowiedz.owszem stosowalam CELAFLOR parexan plus.to jest niemiecki srodek przeciw ssacym szkodnikom.Zastosowalam go dwa razy z odstepem 7 dni.Ale widze ze to nie pomoglo a stan rosliny pogarsza sie..
Bodzienka
 
Posty: 50
Z nami od: 07-03-2011, 08:48
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Argo Data » 27-02-2012, 22:57

Bodzienko, czemu stosowałaś środek na owady, czyżbyś miała jakieś szkodniki? Proponuje abyś przeczytała moja radę, którą dałam Madalali pod datą 14.02.2011 godz. 22.46 i proszę z niej skorzystać a później, za kilka dni opisać co się dalej działo. Pozdrawiam Barbara
Argo
 
Posty: 34
Z nami od: 22-02-2012, 13:23
Lokalizacja: Warszawa
Na górę       Na dół

  • Odpowiedz z cytatem

Tytuł: Re: choroba prosze o pomoc o diagnoze

Nieprzeczytany post Autor: Bodzienka Data » 27-02-2012, 23:23

Pani Barbaro,slicznie dziekuje za odpowiedz.Owy preparat zastosowalam po uzyskaniu odpowiedzi forumowiczow na mojego posta z dnia 02.02.2012 o 15:23.Niestety chemia nie zadzalala i choroba rozwija sie dalej.Dostosuje sie wiec do Pani polecen z propolisem (mam nadzieje ze dostane ten preparat w niemczech, bo tutaj mieszkam) i odezwe sie wkrotce.Dziekuje serdecznie Pani za szybka reakcje i pomoc.Pozdrawiam.Bozena.
Bodzienka
 
Posty: 50
Z nami od: 07-03-2011, 08:48
Lokalizacja: Opolszczyzna
Na górę       Na dół

Poprzedni wątek     |     Następny wątek
Umieść nową wiadomość
Dodaj komentarz do wiadomości

Powrót do Storczykowe "Gadu-Gadu"



  • ‹ Powrót do poprzedniej strony
  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
  • Powiadom znajomych
  • Drukuj
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET