titus1 pisze:A potem płacz i zgrzytanie zębów, że roślina zrzuca pąki, zwisają liście bez życia. Owszem roślina funkcjonuje a potem przychodzi gwałtowne załamanie i koniec. To tak samo jak byś z kota chciała zrobić nietoperza, spróbuj, może się przystosuje. Zwłaszcza jeśli chodzi o latanie albo wiszenie głową w dół...
Gość pisze:A ja myślę, ze taka uprawa moze sie sprawdzać bardzo dobrze .....
Jak widać , storczyk jest w szkle spękanym , są to specjalne doniczki przepuszczajace powietrze. Woda stojaca na dnie doniczki , powoduje , ze korzenie dążą w dół, a dodatkowo parujaca woda robi mikroklimat .
Gościuwa pisze:Gość pisze:A ja myślę, ze taka uprawa moze sie sprawdzać bardzo dobrze .....
Jak widać , storczyk jest w szkle spękanym , są to specjalne doniczki przepuszczajace powietrze. Woda stojaca na dnie doniczki , powoduje , ze korzenie dążą w dół, a dodatkowo parujaca woda robi mikroklimat .
Myślenie tu nie potrzebne bo przez lata wymyślono prawie wszystko o uprawie phalaenopsis.
A jeżeli te spękane doniczki przepuszczają powietrze to jak ta woda się w nich utrzymuje. Ciekawe.
Gość pisze:[.... zamiast kamyków , można stosować również korę , czy ona nie będzie pleśnieć , na samym dole , tam gdzie będzie stała woda ?
agnes pisze:Pani Kaiu, czy prowadzi Pani też tak botaniczne? Z jakim efektem? Planuje zrobić coś takiego z Ph. belliną
Mery pisze:Kora nie będzie stała w wodzie. Wodę wylewamy po nawodnieniu korzeni.
Gościuwa pisze: co z przewietrzaniem systemu korzeniowego jak i z okresowym płukaniem podłoża celem pozbycia się związków soli gromadzących się w korze w wyniku nawożenia.Tu mogą być problemy.
Mery pisze:Gościuwa pisze: co z przewietrzaniem systemu korzeniowego jak i z okresowym płukaniem podłoża celem pozbycia się związków soli gromadzących się w korze w wyniku nawożenia.Tu mogą być problemy.
Stosuję bardzo grubą korę, taką do wyścielania pod krzewami i przestrzenie między jej kawałkami są znaczne. Powietrze dochodzi do samego dołu swobodnie. Raz na cztery nawodnienia stosuję namoczenie czystą deszczówką, co powoduje przepłukanie korzeni i kory z nadmiaru soli pochodzących z nawozu.
Storczyków nie wyjmuję z podłoża w celu przepłukiwania.
Renia T pisze: tutaj, mam wrażenie, że jest to zabieg niekoniecznie dokładny i i tak zostają na dnie i z parującą woda "wracają" do rośliny w zwiększonym stężeniu
Krzysztof Gozdek pisze:Po co męczyć storczyka, a siebie gnębić takimi ćwiczeniami![]()
Argo pisze: Wyobraźmy sobie hodowlę storczyków, w której wszystko jest jałowe: pozbyliśmy się wszystkich bakterii, grzybów, wprowadziliśmy sztuczne podłoża, sztuczne nawozy ale kto tam oprócz storczyków może wytrzymać? A no tylko patogeny, bo tylko one mają co jeść.. nasze storczyki. Potem musimy je przeganiać pestycydami, ale przyroda nie znosi próżni więc powrócą, na pewno.
Krzysztof Gozdek pisze:Po co męczyć storczyka, a siebie gnębić takimi ćwiczeniami![]()
Ryszard410 pisze:Powyższe pokazuje, że ,może być inaczej. Znajdziemy też takie podejście do uprawy 'Phal" w wypowiedziach Argo, w których opisuje ona metodę podsiąkania.
Mam kilka botaników tego rodzaju, fakt, że to młodzież lecz mimo dogadzania wzrost powolny. Rośliny jak muchy na wiosnę niby obudzone ale nieświadome świata.
Wniosek wysnułem jeden - więcej czytać i mieć odwagę eksperymentować. Agnieszko i Marku dostałem podobnego nieszczęśnika "8 marcowego', też w mchu NZ, jutro zmieniam mu warunki uprawy. Przyłączę się do eksperymentu. Może Ziemia nie jest płaska i miał rację Gallileusz.
Jan Ciepłucha pisze:No tak. To pięknie wygląda na początku. Rośliny świetnie się reanimują. Ale czy ktoś pokaże tak uprawiane storczyki po roku, a jeszcze lepiej po dwóch latach? Przecież po jakimś czasie przy braku wymiany wody, pojawią się bakterie beztlenowe i powstanie tam śmierdzące bagienko, w sam raz do uprawy tataraku.
Agnieszka i Marek pisze: Co do śmierdzenia to co najmniej raz na miesiąc wymieniam wodę i płuczę podłoże.
Jan Ciepłucha pisze:Agnieszka i Marek pisze: Co do śmierdzenia to co najmniej raz na miesiąc wymieniam wodę i płuczę podłoże.
Skoro tak, to w porządku. Można się tak bawić. Ale mnie jakoś nie chce się co miesiąc przesadzać storczyki.
Gość pisze:Dzięki temu tematowi , mogę powiedzieć , ze udało mi się uratować phal hybrydę , która była zupełnie pozbawiona korzeni , oraz w końcu zaczął współpracować( przyrosty nowych korzeni). phal. floresensis( jedyny storczyk , który nie chciał nawiązać ze mną współpracy.) W obu przypadkach umieściłam storczyki w szkle wypełnionym korą i zalałam wodą do 3/4 wysokości. Niestety nie miałam kamyków . Rezultat imponujący
katarzyna pisze:Panie Krzysztofie , i o to chodzi eksperymentować , i udaje mi się to bez szkód dla przedmiotu tego eksperymentuChciałabym tu zaznaczyć , że jeśli ktoś nie czuje się na siłach aby sadzić storczyka w kamieniach , proszę tego nie robić . Mi się udało i mam to już od jakiegoś czasu . Dopiszę jeszcze jak nawożę , ja ogólnie nie używam sztucznych nawozów tylko BIOHUMUS i tylko raz w miesiącu w tego rodzaju hodowli w bardzo małej dawce . Reanimacja w kamieniach też jest korzystna . Pozdrawiam
Powrót do Storczykowe "Gadu-Gadu"