Łatwo powiedzieć, bywa, że trudniej zrealizować, jednak dobre wiatry zawiały i po całonocnej podróży wysiadłyśmy wraz z Matynką4 z pociągu w uroczym miasteczku Łańcut.
Po odpoczynku i zwiedzeniu Zamku, i Powozowni z ogromną niecierpliwością czekałyśmy, aby móc rozpocząć buszowanie po raju Danusi Pańczyk.
Teraz kiedy amok odrobinę minął mogę powiedzieć, że widoki przeszły moje najśmielsze oczekiwania. To tak jakby znaleźć się po drugiej stronie lustra w zaczarowanym świecie.
Ciepło, wilgotno i zielono, zielono i jeszcze raz zielono.Palmy, bluszcze, bluszczyki, fikusy, trawy, trawki, paprocie, i sama już nie wiem co tam jeszcze, a między nimi wiadomo, to co tygrysy lubią najbardziej, w ilości, kolorystyce i obfitości form i zapachów budzącej zdumienie, podziw i szacunek.Po pierwszym zachwycie zaczęliśmy się skupiać na szczegółach, powstał swoisty ranking roślin pachnących najbardziej upojnie i najmniej elegancko.
Dzięki uprzejmości Danusi Pańczyk posiadającej ogromną cierpliwość i udzielającej niezmordowanie odpowiedzi na milion pytań do... mogliśmy wejść na zaplecze, a tam to dopiero cudeńka zobaczyliśmy, były i takie , które zakwitły specjalnie dla nas
Jakby tych wrażeń było za mało organizatorzy zaproponowali nam możliwość wysłuchania prelekcji, którą poprowadził Pan Tadeusz Kusibab pt. "Podplemię Stanhopeinae, czyli nie tylko o rodzaju Stanhopea"
i Tomasz Szewerniak pt. "Uprawa Katleji - porady praktyczne, czyli jak ja uprawiam Katleje"
No i nie pozostaje mi nic innego jak bardzo serdecznie podziękować organizatorom za możliwość uczestniczenia w tej storczykowo zakręconej imprezie, za możliwość spotkania w sympatycznej i ciepłej atmosferze pogaduszek o storczykach i o życiu, na co kto akurat miał ochotę...
A Danusi Pańczyk za gościnność, ogromną cierpliwość, czas, który nam poświęciła , no i oczywiście za małe co nieco.
Zresztą, co tam będę gadać, przekonajcie się sami, drzwi do tego raju są otwarte cały rok.