Witam wszystkich.
Mam problem, niestety od razu chcę zaznaczyć, iż jestem kompletnym laikiem,jeśli chodzi o hodowanie roślin. Ale przechodząc do sedna - słyszałam niegdyś od znajomych, że storczyki są bardzo proste w hodowli. Widząc u nich pięknie i bujnie rozwinięte kwiaty, postanowiłam kupić storczyka także i ja. Niestety nawet nie jestem w stanie określić, jaką odmianę mam (jak wspominałam,nie znam się na storczykach zupełnie). Znalazłam w kwiaciarni idealny jak dla mnie okaz. Kwiat był przepiękny - 5 łodyżek, każda rozchodziła się w inną stronę, na każdej było po kilka pączków i po kilka kwiatów. Kupiłam go tydzień temu, trzymam w pokoju,który ma okna od wschodu (nie jest na oknie,gdyż ze względu na dużą ilość łodyg i pączków po prostu się nie mieścił,zatem stoi na ławie zaraz obok okna). Nie ma żadnych osłonek na doniczkę, podlany był jeden raz, 3 dni po kupieniu (niestety nie zapytałam pani w kwiaciarni,kiedy go ostatnio podlewano) - odstaną wodę wlałam do pojemnika i do tegoż pojemnika włożyłam doniczkę (woda przykrywała ok 2/3 osłonki), podłoża nie zmieniałam i co się dzieje? Dzisiaj, po tygodniu od kupienia, storczyk jest w opłakanym stanie, kwiaty zwiędły i oklapły, nawet pączki zrobiły się takie różowe/bordowe i oklapły...Trzyma się jeszcze ok. 5 kwiatuszków i kilka pąków, ale na każdej łodydze są pączki, które oklapły...Co się dzieje? Liście są zielone (z wyjątkiem jednego, który do połowy jest brązowy), łodygi są takie zielono-białawe (one jedne tylko się nie zmieniły jeśli chodzi o barwę). Czy ja mogę jakoś uratować tego biednego storczyka? Proszę o pomoc.
Niestety nie dołączę Państwu zdjęcia,nie mam takiej możliwości,ale mam nadzieję,że dokładnie opisałam problem i storczyka.
Będę wdzięczna za wszelkie porady i sugestie.