Zdecydowanie lepiej też odbijały na przestrzeni wiosna-lato, bo zimą nic się prawie nie ruszało. Dopiero odkąd zrobiło się ciepło ruszyły pełną parą.
Pseudobulwę Promenea xanthina po prostu wkopałem w korę i mech. Przy czym ona dość szybko wypuściła przyrościk, który z kolei później stał bardzo długo w miejscu. Ewidentnie ta bulwa musiała mieć mokro, żeby coś się zaczęło dziać. Jak podłoże choć lekko przesychało to maluch zatrzymywał wzrost.
C. pandurata wisiała na podkładce ledwo co obejmowana przez zraszanie. No i z kolei w czasie największych upałów zdecydowała się na "dzieciaka"
A to maleńkie D. tetragonum ma już ponad dwa lata i cały czas czekam, aż się weźmie za siebie :/
Wstawiajcie zdjęcia i dzielcie się swoimi doświadczeniami, może komuś pozwoli to na "odzysk" rośliny