Mam storczyka, który od jakiegoś czasu miał coraz mniej korzeni, na początku przez to że miałam złą doniczkę na dole zostawała woda i korzenie na dole przegniły. Wymieniłam doniczkę oczyściłam z zgniłych korzeni. Na początku było ok, a potem korzenie znajdujące się w podłożu schły (podlewałam go ok raz na tydzień w podstawkę). zostało mu tylko kilka korzeni u góry. Starsze liście schły ale wypuszczał nowe. Chciałam te korzenie spryskiwać, aż roślina wypuści następne korzenie, ale moja babcia się uparła (a ogólnie ma rękę do kwiatów) żeby te korzenie dać do podłoża. Po tym wszystkim te liście które schły odzyskały wigor ale nie trwało to długo po potem korzenie znowu szlag trafił, a liście są zwiędnięte. Ale zauważyłam jeden mały wyrastający korzeń (zaczątek) i zaczęłam spryskiwać go mgiełką do storczyków (korzonki i podłoże). Liście nadal są zwiędnięte, ale pojawił się drugi początek korzonka . Mam zdjęcie tego storczyka, ale niewyraźne bo nie mam akurat aparatu i robiłam telefonem (zaznaczyłam te miejsca z korzeniami na niebiesko, żeby było wiadomo jak to mniej więcej wygląda bo zdjęcie masakra jest wiem). Tak więc mam pytanie co dalej robić dalej spryskiwać czy przesadzić w inne podłoże? Proszę o porady bo widać że biedak ma ochotę żyć