Prezent od Orchidgarden jako Cattleya hybrydowa okazał się tą uroczą krzyżowką z całkiem pokaźnymi kwiatami Co prawda w tym sezonie tylko jeden, bo roślina przyszła do mnie bez żadnych korzeni, ale następnym razem liczę na więcej
Piękna! Udało Ci się ja zmusić do wypuszczenia nowych korzeni? Jeśli tak to mozesz napisac jak ją traktowałeś?
Ja kupiłam swoją w listopadzie 2011 bez korzeni jak sie okazało. I od tego czasu próbuję ją bez wiekszych efektów zreanimować. Po kilku miesiącach od zakupu zaczeła wypuszczać korzenie, ale kiedy miały ok 2 cm -zatrzymały sie i już. rozwinęła nawet jeden ładny kwiat tej jesieni, ale niestety utrzymał się tylko kilka dni. Już nie wiem, czego próbować.
Gosiu, ja swoją posadziłem po prostu w doniczce ceramicznej w mieszance kory piniowej drobnej-średniej granulacji z dodatkiem 1/3 węgla drzewnego pokruszonego i sporo mchu torfowca. Do tego obłożyłem młody przyrost i starsze zaczątki korzeni mchem. Jako że nie mogę być w szklarni cały czas to zawsze podlewałem dość obficie aby podłoże, zwłaszcza na górze, jak najdłużej pozostawało wilgotne. Na dzień dzisiejszy nie wiem jaki jest stan korzeni, bo na pewno nadal kiepski, ale kwiat trzymał się około 2 tygodnie i pięknie pachniał. Przy następnej wizycie w ogrodzie zajrzę jej do doniczki to napiszę co i jak. A dodam jeszcze, że w tym 'prezencie' od Orchidgarden było kilkanaście takich cattleyastych zaniedbanych. Tylko jedna czy dwie miały jeszcze jakieś tam korzenie ale traktując taką samą metodą udało mi się wszystkie wyprowadzić na prostą. Bardzo ważna jest tu wilgotność powietrza.
Dzięki za rady Przemku. Ja swoja najpierw przesadziłam do nowego podłoża i trzymałam na południowym parapecie lekko zacienioną pod workiem foliowym. Początkowo tylko zraszałam,a potem zaczełam lekko przelewac i chyba właśnie wtedy zatrzymał się wzrost nikłych korzeni, które jakieś 2-3 miesiące wczesniej zaczęly się pojawiać. Potem przesadziłam ją do ceramicznej doniczki w chipsy kokosowe wymieszane z węglem drzewnym już bez foliowego namiocika. A niedawno dla podniesienia wilgotnosci wstawiłam ją na parapet w łazience.A ona nic. Marszczy sie i nie chce wypuszczać korzeni. Wyjatkowo uparta sztuka. Tej jesieni kupiłam na wystawie C. forbesi (też bez korzeni i też z orchidgarden), ale ona lepiej sie zbiera. Oj kapryśne dla mnie te katlejaste...
Radzę koniecznie utrzymywać możliwie wysoką wilgotność powietrza wokół bezkorzennej katlei, tak aby liście nie wyschły na amen. Jeżeli jest zdrowa to powinna, przy dłuższym dniu, intensywnym słoneczym oświetleniu (ale nie bezpośrednim) i wyższej temperaturze i wilgotności powietrza, wytworzyć nowe korzenie i pbs. Aktualnie, jak sądzę, nie ma na to szans.
No właśnie jakiś czas temu przeniosłam ją na parapet w łazience, gdzie wilgotność nie spada poniżej 50%. Nie podlewam jednak, żeby uniknąć gnicia.Spryskuję jedynie liście od czasu do czasu. Popełniłam błąd nie wynosząc jej na lato do ogrodu. Myślę, że przy wysokiej wilgotności i jednocześnie ruchu powietrza szybciej by się zregenerowała. Podtrzymam ją przy życiu do maja i spróbuję wystawić. Przemku, Krzysztofie dziękuję za wskazówki!
Gosiu, zajrzałem ostatnio mojej roślinie do doniczki. Okazało się, że przyrost, na którym pojawił się ów kwiat właśnie w okolicah listopada DOPIERO TERAZ zaczyna się ukorzeniać z nastaniem pierwszych cieplejszych dni. Mogę powiedzieć, że rośliny u mnie w szklarni reagują na zaczątki wiosny niesamowicie gwałtownie. Zimą z tą Blc nic się nie działo, no poza kwitnieniem może , a już zaczynałem się martwić, że nie chce się przyrost ukorzeniać, chociaż brałem pod uwagę, że może ona należeć do grupy, która ukorzenia przyrosty po kwitnieniu i to dopiero w następnym sezonie. Także polecam obłożyć wierzch doniczki mchem (cienką warstwą tak, żeby korzenie mialy do czego 'ciągnąć' jeśli chodzi o wilgoć) i utrzymywać go lekko wilgotnym caly czas. I cierpliwie czekać